liturgia słowa…

… no tak, była w środę, ale brak czasu jak zwykle, żeby pisać od razu po, a zresztą: refleksje przychodzą później.

niektórzy tkwią nadal przy odkrywaniu Biblii, sprawdzają jej wiarygodnośc, autentyczność, szukają kto ustalił taki, a nie inny kanon, wątpią… ale jednocześnie są oburzeni wiadomościami ze świata (wkleję później linka), o tym, że Biblia została przysposobiona do czytania dla islamistów…

martwi to przysposobienie, cieszy to oburzenie.

ja tkwię przy Liście św. Pawła do Rzymian.

nie da się tego czytać szybko, jesli chce się zrozumieć.

obrzezanie serca.

żydzi kiedyś potrzebowali obrzezania, jako znaku przynalezności do Boga.

ale tą przynalezność trzeba sobie wyryć w sercu, a nie za przeproszeniem na fiucie.

Bóg. Wiara. Miłość. Uczciwość.

| Leave a comment

ale wstyd, panowie w sukienkach…

… nawet jak już mleko się rozlało, zamiast przeprosić – jak zwykle – szukacie innych winnych, tłumaczeń, racji…

gdzie jest teraz wasza święta inkwizycja?

https://www.onet.pl/informacje/onetwiadomosci/pedofilia-w-diecezji-tarnowskiej-czy-abp-wiktor-skworc-wyjasni-skandale/6np6y0s,79cfc278

| Leave a comment

despacito, czyli jak kościół pozbywa się ludzi…

https://www.fakt.pl/wydarzenia/polska/spiewajaca-siostra-janina-porzucila-zakon-dlaczego-to-zrobila/j7swgd5

| Leave a comment

obrzezanie serca

(Rz.2,28.29 BT).

“Prawdziwym Żydem jest ten, kto jest nim wewnątrz, a prawdziwym obrzezaniem jest obrzezanie serca, duchowe, a nie według litery. I taki to otrzymuje pochwałę nie od ludzi, ale od Boga.”

| Leave a comment

liturgia słowa, bo środa

myślałam, że zaczniemy od Abrahama, ale zaczęliśmy od kłótni o św. Pawła, która przerodziła się w kłótnię o Biblię (kto i co wie lepiej).

musiałam uciekać się do przykładu Księgi Psalmów wydanej odrębnie w latach chyba 80-tych w przekładzie Czesława Miłosza.

dziwnym zrządzeniem losu, mam tu na wyspie polską wersję “Jerozolimki”, prezent od odwiedzającej mnie kiedyś koleżanki:

  • co ci przywieźć?
  • nic.
  • musisz powiedzieć!
  • no to przywieź mi Biblię. :)

oczywiście nie obyło się bez tłumaczenia, dlaczego dąży się do jedności w KK. i bez podejrzeń, że w Watykanie siedzi ktoś, kto złośliwie chroni przed nami prawdę o templariuszach.

do czytania mały fragment Listu do Rzymian, o obrzezaniu serca, bo taki był temat liturgii: obrzezanie.

ale obrzezanie serca pozostało tematem dla mnie, reszta naszej małej wspólnoty szuka informacji w google, kto i dlaczego wybrał takie, a nie inne księgi.

czeka nas duuużooo pracy. więcej niż z niepiśmiennymi Indianami. :)

| Leave a comment

soon

loreena

Image | Posted on by | Leave a comment

Vocatus atque non vocatus Deus aderit

Wzywany czy nie – Bóg przybywa! To łaciński napis, który można spotkać na przydrożnych krzyżach w niemieckim Schwarzwaldzie. Te słowa bardziej są jednak znane z tego, że Carl Jung kazał je wyrzeźbić nad drzwiami swego domu i uważał za najważniejsze przesłanie – wyrocznię w swoim życiu i pracy.

 

Można to sobie wytatuować na ręce, jak pewien Amerykanin:

Ale można zapisać i w sercu. Jung tłumaczył to swoim pacjentom dodając inną łacińską sentencję: Timor dei initium sapiente [“bojaźń Pańska jest początkiem mądrości.”] Mawiał że nigdy nie widział pacjenta powyżej 35 roku życia, którego problem nie miałby charakteru religijnego i który nie był wyleczony, kiedy jego problem religijny został rozwiązany.

Carl Gustav Jung
(26 lipca 1875, Kesswill, Szwajcaria – 6 czerwca 1961, Zurych) – szwajcarski psychiatra i psycholog. Był twórcą psychologii głębi, na bazie której stworzył własną koncepcję nazywaną psychologią analityczną (stanowiącą częściową krytykę psychoanalizy). Wprowadził pojęcie nieświadomości zbiorowej, synchroniczności oraz archetypu, które odegrały także wielką rolę w naukach o kulturze.
W latach 1907-1913 współpracował z Zygmuntem Freudem, z którego szkołą ostatecznie zerwał (tak samo jak urwały się wszelkie kontakty – osobiste i zawodowe – między Freudem i Jungiem), publikując w 1912 roku pracę pt. “Wandlungen und Symbole der Libido” (znaną później jako “Symbole przemiany”). Jung został pierwszym przewodniczącym powołanego w 1910 roku Międzynarodowego Towarzystwa Psychoanalitycznego (IPA). Stanowisko to sprawował do kwietnia 1914 roku; w sierpniu tego roku zrezygnował także z członkostwa w Towarzystwie. Sam Jung mówił, że głównym powodem zerwania z psychoanalizą Freuda była niezgoda na panseksualizm tej koncepcji. W 1917 wydał pierwsze eseje na temat psychologii analitycznej. W swych pracach chętnie korzystał z wiedzy astrologicznej, w niej upatrując głębszą podstawę zrozumienia zachodzących procesów psychologicznych. Jego rodzina obecnie mieszka w Niemczech, a także w Polsce (Poznań, Kalisz). Jednak nikt z jego krewnych nie kontynuuje wykonywanego zawodu.

źródło: http://notatki.e-klasa.info/2008/09/20/carl-gustav-jung/

Posted in 1 | Leave a comment

skąd się biorą podziały?

Trochę to wstrząsające, ale czasem potrzebny jest wtrząs, żeby raz na zawsze coś sobie uświadomić. Kiedyś mój znajomy dominikanin i brat ze wspólnoty, w której byłam – wypowiedział chwytającą za serce deklarację, że bardzo chciałby być przy swoim ojcu w chwili, gdy będzie umierał.

Zdziwiło mnie to wtedy, że ktoś młody planuje takie rzeczy i w ogóle o tym mówi, ale teraz te słowa rozumiem.

Jego obawy, że coś mogloby stanąć na przeszkodzie!

Czasem podziały, o których pisał Łukasz są tak straszne, że takie normalne, ale ważne ludzkie sprawy, urastają do rzeczy niewykonalnych.

Czy myślicie, że przyszedłem dać ziemi pokój?

Nie, powiadam wam, lecz rozłam.

Odtąd bowiem pięcioro będzie rozdwojonych w jednym domu: troje stanie przeciw dwojgu, a dwoje przeciw trojgu; ojciec przeciw synowi, a syn przeciw ojcu; matka przeciw córce, a córka przeciw matce; teściowa przeciw synowej, a synowa przeciw teściowej (łk)

| Leave a comment

Miłość w czasach zarazy :) i koniecznie z mapką :)

18194680_412382012481608_4202706493023554234_n

Image | Posted on by | Leave a comment

Świętujemy,

no bo oboje mamy w sierpniu urodziny! I minęło już 5 lat odkąd jesteśmy na Skye i 10 lat w Szkocji! I – nigdy nie było czasu na prawdziwe jubileusze, kwiaty, torty, przyjęcia, prezenty, zawsze nam to uciekało i zawsze cos było ważniejsze…

A w tym roku świętujemy cały miesiąc, całe 31 cudownych sierpniowych dni i nocy, a gdzie jesteśmy?

Na Wyspie Skye oczywiście, w najpiękniejszym miejscu świata! :)

Będzie się działo! :)

{A955E1DB-3373-439A-B423-06204C4DDDF7}-IMG_5917

| Leave a comment

CARINA CONTINI…

… czyli połączenie pachnącej bazylią i pomidorami kuchni włoskiej, ze szkocką prostotą i tradycją. Mój nowy zachwyt, po “Kuchennych Rewolucjach”, które są bardziej szkołą organizacji i kucharskiego kunsztu, niż wielkim gotowaniem.

image

Skąd ten zachwyt? Z widoku oceanu za oknem, z zapachu seafoods, którym wita mnie prawie codziennie mój osobisty fisherman, z lodówki wypełnionej po brzegi różnymi morskimi kreaturami. W końcu ambitnie doszłam do wniosku, że to wstyd, nie nauczyć się nie tylko zjadać, ale i przyrządząć tego, co tak hojnie ofiarowuje nam ocean – i rozpoczęłam naukę od czytania przepisów tej pani, i tak trafiłam na

https://www.youtube.com/channel/UCmzddKGoiiURkRiFXSU_D9g

Znalazłam Carinę pewnego dnia w jednym z kolorowych magazynów, prezentowała Shellfish Plater With Lemon, Garlic And Chilli Butter. Najpierw zaskoczyło mnie to, że można 100-gramową rybą i kilkoma skorupiakami nakarmić 4 osoby, ale po namyśle, dotarło jednak do mnie to, że w tym temacie nie chodzi absolutnie o karmienie nikogo! Na pewno nie o nakarmienie typowego polskiego zjadacza ziemniaków, chłopa od pługa, czy kilku głodnych domowników wołających “jeść!”.

Nie o karmienie tu chodzi, a o smakowanie. Wszystkiego ma być mało na talerzu, a smak potrawy ma być tak wykwintny i oryginalny, że będzie się go wspominać latami, jako coś niezwykłego, np. zjedzenie pierwszej surowej ostrygi, kiedy zamykasz ze strachu oczy i oczekujesz, że coś ci się będzie ruszać najpierw w ustach, później w żołądku, boisz się reakcji zwrotnej, a w zamian dostajesz unikalny smak i zapach wody z oceanu, alg, trudno określic czego jeszcze, wszystkiego, co w nim najsilniejsze i najsubtelniejsze, ale jest to doznanie delikatne i zaskakujące – chce się powtórzyć. Coś jak skok na bungee!

Shellfish Plater podaje się jako 1 – wspólny dla kilku gości, mocno podgrzany półmisek z dodatkiem pieczywa, wg Cariny, która jest z pochodzenia Włoszką, ma to być oczywiście włoski chlebek.

I tak też podaje się wiele innych, bardzo drogich, kunsztownie ułożonych potraw, a ich maleńkość (żeby nie napisać wielkość) zadziwia cały świat. Niewiele do jedzenia za zazwyczaj horrendalne pieniądze – to zauważają laicy i goście ze skromnymi portfelami. :)

seafood-platter-anatomu

Co innego w domu. W domu możemy poszaleć i przyrządzić sobie więcej morskich rarytasów, a zjadając je próbować odgadnąć dlaczego tymi rarytasami są. :)

Luksusowy talerz na 6-8 osób – cena ok 100 funtów, czyli 500 zł. W drogich restauracjach ceny sa jednak o wiele wyższe, a porcje minimalistyczne.

DSC_0381-500x335@2x

Cena owoców morza absolutnie nie wynika ze sposobu ich pozyskiwania, szkoccy rybacy łowią tego olbrzymie ilości przez cały rok, odpoczywając tylko w największe sztormy, kiedy wypływanie na ocean zagraża ich życiu.

Za hurtowe ilości skorupiaków płaci się grosze. Łowione są w olbrzymie sieci lub siatki, za 1 razem wyciąga się ich więc od razu tysiące. Skąd więc ta wysoka cena? Ze sposobu pakowania – muszą one żywe dotrzeć z małych szkockich wysp do największych stolic Europy – do Paryża, Madrytu, Rzymu. Układane są na wilgotnych ściereczkach, opatulone tzw. suchym lodem, jadą bezpieczne – w stanie hibernacji, w swoich styropianowych pudełkach na lotniska w Glasgow czy Edynburgu, i dalej po celnej odprawie lecą w świat.

Turyści zwiedzający Paryż czy Rzym nawet nie są świadomi, że płacą takie ogromne ceny za kuchnię francuską, czy włoską, przyrządzoną na bazie tanich, szkockich owoców oceanu, których cena jest kilkakrotnie zawyżona.

Stąd ten mój ostatni zachwyt, no w końcu mam to prawie za darmo, na wyciagnięce ręki, najwyższej jakości i świeżości, nie muszę jechać do Paryża, Rzymu i Madrytu!

11053348_928866163810596_1949543799562522477_o

| Leave a comment

piosenka o życiu ptasim

odeszła w niedzielę i złamała mi tym serce.

oddała życie, za życie swojej córeczki.

jak się otrząsnę kiedyś, napiszę więcej.

zostawiła mi parę zdjęć… parę wspomnień i jedną piosenkę, która mówi teraz tak wiele.

107960533_3259976967429706_8572250176949883361_o

 

| Leave a comment

w czerwcu o maju (wklejam, żeby nie zginęło)

naćpałem się
wieczornego zapachu
świeżo skoszonej łąki
śmiertelnie zatrułem się
prawdziwym życiem
nie ratujcie mnie już
z tego maja.

| Leave a comment

wystarczy

5df034a14a96b4ea7317399a983b

ten tomik poezji dostałam od Kingi, mojej koleżanki z pracy, na pożegnanie, kiedy po 5-ciu latach pracy opuszczałam mury największego na świecie wydawnictwa i zarazem największej hurtowni książek.

tytuł bardzo znaczący, jestem pewna, że Kinga chciała podkreślić, że te 5 lat intensywnego wysiłku zarówno fizycznego, jak i intelektualnego, o duchowym nie wspominając, tak, tak, – że te 5 lat już wystarczy i czas mi coś zmienić, odpocząć…

ona jedna wiedziała, że to miejsce wypełnione milionami książek jest rajem dla mnie, a jednocześnie piekłem – piekłem pośpiechu, piekłem norm, piekłem nadgodzin i piekłem zmęczenia.

to było najpiekniejsze pożegnanie, pośród wszystkich pożegnań tamtego ostatniego dnia w Harper Collins Publishers, pośród kwiatów, kartek, prezentów typu termofor :), uścisków, miłych słów, sms-ów pełnych dobrych życzeń, ba… nawet skarbonki z pieniędzmi na ‘nowy start’, bo Szkoci tacy są, że przy kazdej okazji w pracy robią zrzutki dla swoich workmates. :)

(jakże inne pożegnanie od tego parę lat wcześniejszego, klasztornego, zimnego, dobijającego, z którego zapamiętałam tylko tyle, że ”w kościele nie ma Boga, Bóg jest tylko w neokatechumenacie”. :) )

wiem, że Kinga popierała moją decyzję o odejściu i wiem, że później zrobiła to samo, porzucając miłość do książek i przenosząc się do krainy kwiatów. :)

Kinga, jedyna buddystka jaką znam, zachowywała się dokładnie tak, jak zachowują się niektóre mocno nawrócone młode kobiety w innych religiach, np. zakonnice w kościele katolickim. miła, uśmiechnięta, zawsze pełna pozytywnych słów i gestów, zawsze gotowa do pomocy ‘biednym i uciśnionym’, zawsze jakby lekko unosząca się nad ziemią. :)

oczywiście nie przeszkadza mi, że jest buddystką, wręcz przeciwnie – kochałam jej ZEN. :) spokój. opanowanie. oraz tę rzadką niestety u Polaków na emigracji inteligencję, erudycję, bo właściwie w tym wielkim skupisku ludzi to tylko z Kingą można było pogadać o Tokarczuk, i to zanim dostała Nobla, czy o “Inferno” Dana Browna.

reszta rodaków pokornie przerzucała codziennie milony tytułów i właściwie nie mieli pojęcia czym rzucają i dlaczego. :)

a wracając do prezentu:

“27 kości, 35 mięśni, około 2-óch tysięcy komórek nerwowych, w każdej opuszce naszych 5-ciu palców, to zupełnie wystarczy, aby napisac “Main Kampf”, albo “Chatkę Puchatka” (Wisława Szymborska)

DSC00010

| Leave a comment

Ostatnie 4 lata :)

ostatnie 4 lata przemknęły jak 1 dzień.

kiedy przeprowadziłam się na Wyspę zdawało mi się, że czas biegnie tu 2 razy wolniej, niż gdziekolwiek indziej. doba miała 48 godzin, a słowo ”pośpiech” zostało wymazane ze słownika.

bo taka jest nasza Wyspa – nikt tu nic nie musi, nikt tutaj nie śpieszy się nigdzie, nikt nikogo nie pogania i ogólnie panuje tu pewnego rodzaju atmosfera normalności, jeśli wiecie, co mam na myśli.

cisza za oknem, co najwyżej zakłócana jest wieczornym szumem pobliskiego wodospadu, albo porannym śpiewem ptaków… idylla…

człowiek jednak taki jest, że mu się szybko wszystko nudzi, więc wymyśliłam sobie dodatkowe zajęcia i… nagle okazało się, że to już 4 lata! :)

kushi, czyli szczęśliwy – to jest twój wybór, twoja decyzja… tylko od ciebie zależy, gdzie jesteś i z kim… :)

albo siedziesz na dupie i majaczysz, albo realizujesz marzenia popełniając błędy, gubiąc szlak, ale idąc WŁASNĄ DROGĄ.

(napisałam ”dupa”? :D heh wolno mi, nie jestem na szczęście w zakonie)

36961076_631473637239110_4170119515897593856_o

14207649_282703472116130_9173216088481665822_o

13131388_208833169503161_5082370998998177436_o

13071877_207454296307715_2753588711710285951_o

13923736_267909190262225_6633332999524178745_o

grzegorz

12014994_1019019558128589_1538616575688645124_o

13119761_208065382913273_3245014952605166951_o

13320599_230585710661240_7594931177239170593_o

13661840_250926338627177_6095462534587549611_o

13691043_253970361656108_8572035601312196975_o

13923622_267747206945090_1600204996491774110_o 13765862_261646214221856_7257577817462513364_o

 

 

 

 

37603450_641346972918443_1723902806353510400_n

17492691_395339084185901_1759479584101049464_o

| Leave a comment

Ałła 2016 – piękna i genialna, na benefisie swojego kompozytora

| Leave a comment

moja idolka skończyła dziś…

71 lat!!! jak fajnie, że mamy internet i możemy jej wysłać zyczenia z różnych stron świata, każdy ze swojej kwarantanny! :)

| Leave a comment

Znowu ona :)

Wyszperałam świetny film dokumentalny, przekrojowo pokazujący fenomen Ałły. Im więcej ją poznaję i słucham jej śpiewu, tym bardziej kocham! Jest w tym podbijaniu serc niebezpieczna. :)

| Leave a comment

taki prezencik dostałam dziś z Syberii

“We are all just visitors to this life”
(Alla Borisovna Pugacheva songs)
(Алла Пугачева – Мы в этой жизни только гости)
thank you, Grzegorz Pietrzak for the gift   
big thanks for Oleg from Панорама Мостов from Novosibirsk, Siberia for the shipping ttps://www.facebook.com/mostovik29

A L L A

| Leave a comment

arlekino

że stare? że trąci myszką? że było-minęło?

no to, zaśpiewajcie, zatańczcie , zaśmiejcie się tak, by zapamietały to miliony na długie lata :)

| Leave a comment

piosenka pierwszoklasisty…

… młoda Ałła, ZSRR i głęboka komuna :)

głupawy tekst o zadaniach z iks-em, esejach, których nie pisywał Lew Tołstoj, i ogólnie o przeciążeniu uczniów, ale posłuchać można. tym bardziej, że Ałła tu jest młodziutka i zupełnie inna, niż kiedykolwiek później, jednak już z tym swoim ‘pazurem zgrywuski”.

a piosenka znalazła się w gronie zwycięzców głównego festiwalu muzyki pop ZSRR w 1978 r. (tekst Эдуард Семёнович Ханок)

| Leave a comment

jesteśmy tu gośćmi, trzeba prosto żyć, wstecz nie patrzeć… iść!

| Leave a comment

ta mała ruska ma 8 lat…

… i jest przecudowna, kocham!

wklejam, żeby nie zgnęło! :D

| Leave a comment

rzeczny tramwaj, tramwajek :)

czyli реццной трамвайчик

photographed by Lex

absoultnie cudowna pieśń Ałły Pugaczowej, mogę słuchać w kółko

 

 

 

| Leave a comment

List do liberałów

“Wszyscy oświeceni i uczciwi ludzie powinni próbować być jak najlepszymi jak tylko się da, i to nawet nie najlepszymi we wszystkich aspektach, tylko w jednym; a mianowicie, w doglądaniu jednej z najbardziej fundamentalnych cnót – bycia szczerym, niekłamania, tylko działania i mówienia tak, by nawet przywiązany do was siedmioletni człopiec rozumiał wasze intencje; działania w taki sposób, by wasz chłopiec nie mógł zapytać: ‘Ale tato, czemu najpierw mówisz jedno, a potem robisz i mówisz coś zupełnie innego?’. Metoda ta wydaje się być bardzo nieefektywna, ale jednak jestem przekonany, że to ona, i tylko ona, popychała ludzkość w rozwoju od początku dziejów. Dzięki temu, że na Ziemi żyli uczciwi ludzie, prawdomówni i odważni, którzy nie zgadzali się na ustępstwa godzące w ich godność jako istot ludzkich, tylko dlatego mogły udać się te wszystkie pozytywnie rewolucyjne zmiany, z których teraz ludzkość korzysta – od zniesienia tortur i niewolnictwa do uznania wolności słowa i sumienia. Nie może być inaczej, ponieważ to sumienie (najwyższe przeczucie jakie człowiek ma odnośnie dostępnej mu prawdy) wymaga, zawsze, w każdym aspekcie życia, wykonywania czynności najbardziej rozwijającej i najbardziej potrzebnej dla ludzkości w danym momencie. Tylko człowiek, który żyje w zgodzie ze swoim sumieniem może mieć wpływ na innych ludzi, i tylko czynność zgodna z własnym sumieniem może być użyteczna. (…) Uważam, że wszelkie moce dusz i umysłów ludzi dobrej woli – którzy chcą służyć swoim bliźnim – powinny być skierowane na ten cel. Kiedy to zostanie osiągnięte, to zostanie również wszystko pozostałe.”
~ Lew Tołstoj (“List do Liberałów”, 1896)

| Leave a comment

kocham!

| Leave a comment

słucham…

… i uczę się od nowa języka rosyjskiego, teraz z miłością :)

dla odmiany, bo 30 lat temu w szkole – w ramach walki z komuną – uczyliśmy się tego pięknego języka z nienawiścią do sowietów i wszystkiego, co ruskie :)

oprócz pierogów ruskich, naturalnie :)

…эх жизнь… :)

| Leave a comment

28

Dzisiaj ten pan skończył 28 lat :)

18209146_412382002481609_7412893475459920048_o

39096492_1001712383345137_653954997549006848_o

Zleciało, jak jeden dzień! Tęsknię!!! Ale nie naciskam na spotkanie, bo:

def7ce25d95f098fb3f6a18f129c9e99

 

| Leave a comment

kolejny powrót

A tu kolejna książka, która za mną podąża :) Nawet nie wiem, skąd się wzięła w naszej biblioteczce… może Zuza zostawiła nam to w Glasgow i przytargaliśmy to ze sobą na wyspę?

Czyta się fantastycznie, nawet jeśli po raz kolejny.

Żal świata, który już nie powróci.

Kresy. Dwór polski. Wieś polska. Duża rodzina.

Dużo kłótni, zazdrości, odrzucenia, ale i bycia razem mimo wszystko…

Filmu nie oglądałam, serialu też nie, chociaż nawet próbowałam tu namierzyć, ale jednak nie, nie, nie… to jednak trzeba koniecznie czytać!

Śmiech. Łzy.

Radość pomieszana ze smutkiem, czyli życie!

352x500

| Leave a comment

tak, żeby nie zginęło :)

Jeżeli porcelana, to wyłącznie taka,
której nie żal pod butem tragarza lub gąsienicą czołgu;
jeżeli fotel, to niezbyt wygodny, tak aby
nie było przykro podnieść się i odejść;
jeżeli odzież, to tyle, ile można unieść w walizce,
jeżeli książki, to te, które można unieść w pamięci,
jeżeli plany, to takie, by można o nich zapomnieć,
kiedy nadejdzie czas następnej przeprowadzki
na inną ulicę, kontynent, etap dziejowy
lub świat:
kto ci powiedział, że wolno ci się przyzwyczajać?
kto ci powiedział, że cokolwiek jest na zawsze?
czy nikt ci nie powiedział, że nie będziesz nigdy
w świecie
czuł się jak u siebie w domu?

/Barańczak/

| Leave a comment

musiałam to wkleić…

nie mogłam się oprzeć :)

Po pierwsze – wracam do nauki języka rosyjskiego :) po 30-letniej przerwie :) ale za to teraz bez musu, z miłością :)

Po drugie – kocham tę małą,  łaaaaaaaaaaaaaaaa :)

Ани Лорак – Зеркала

Чтобы кружилась голова, слова
И обнимают, как глаза, глаза
И если хочешь, не молчи в ночи
Кричи, кричи
Разочарованный во мгле беглец
Иди по саду из камней ко мне
И отраженье в зеркалах любви
Лови, лови

Зеркала, зеркала
Как озера голубой воды
Зеркала, зеркала
Где танцуем только я и ты

Зеркала, зеркала
Как озера голубой воды
Зеркала, зеркала
Где танцуем только я и ты

Когда минуешь ты себя опять
Ты не минуешь, я – судьба твоя
Перелистаешь все листы, мечты
Где я, где ты
Я не мишень твоя, я лишь мечта
Я потаенной глубины весна
И в зеркалах своей души ищи
Меня, ищи

Зеркала, зеркала
Как озера голубой воды
Зеркала, зеркала
Где танцуем только я и ты

Зеркала, зеркала
Как озера голубой воды
Зеркала, зеркала
Где танцуем только я и ты

Сама не знаю я рецепт, секрет
Но я скажу тебе, как быть – любить
Любовь – защита от любой беды
Не стой, иди
Или и…

Зеркала, зеркала
Как озера голубой воды
Зеркала, зеркала
Где танцуем только я и ты

Зеркала, зеркала
Как озера голубой воды
Зеркала, зеркала
Где танцуем только я и ты

| Leave a comment

książka, która ciągle do mnie wraca…

… nawet tu, na końcu świata :)

Tym razem przysłana przez Anię BS, po przeczytaniu przez nas poleciała już do Basi H. :)

A tu dwujęzyczna recenzja od Gregora:

Do you know that there is a wind that casts a shadow? We also live with shadow all the time. Not only with the one we notice in the sun. And human life is also the wind, and passes away not known when. That ‘s why we need a lot of effort so that we don’t get lost in the shade, which dog us. And getting out of the shadow is not easy on your own. We often need help from another human – an angel. No easy to meet an angel in our life. But it’s very easy to hurt him…
Carlos Ruiz Zafó’s book had hit me like a thunderbolt! So I recommend “The Shadow of the Wind” (La sombra del viento) to all lovers of good literature. Btw how is it possible that I haven’t found its before? It’s easy. It was hidden in The Cemetery of Forgotten Books (El Cementerio de los Libros Olvidados).
And for me it’s time for the second part of triptych, or “The Angel’s Game” (El juego del ángel).
========
Czy wiecie, że jest wiatr który rzuca cień? My też żyjemy cały czas z cieniem. Nie tylko z tym, który zauważamy na słońcu. A życie ludzkie to też wiatr, i przemija nie wiadomo kiedy. Dlatego potrzebujemy dużo wysiłku abyśmy się nie pogrążyli w cieniu, który nie odstępuje nas o krok. A wyjść z cienia nie jest łatwo samemu. Potrzebujemy często pomocy drugiego człowieka – anioła. Nie jest łatwo spotkać w swoim życiu anioła. Ale bardzo łatwo go skrzywdzić.
Książka Carlosa Ruiza Zafóna wywarła na mnie piorunujące wrażenie. Wszystkim miłośnikom dobrej literatury polecam “Cień wiatru” (La sombra del viento). Jak to możliwe, że wcześniej jej nie odnalazłem? To proste. Była schowana na Cmentarzu zapomnianych książek (El Cementerio de los Libros Olvidados).
Pora na część drugą tryptyku, czyli “Grę anioła” (El juego del ángel).

36991251_1914481411941270_7095488858657128448_o

| Leave a comment

taki kalendarz w tym roku :)

🇵🇱 / 🇬🇧
Jeszcze zostało trochę kalendarzy ze zdjęciami z tegorocznego dyżuru… Komu, komu?

We have still some calendars with this year’s photos… Anyone?

80357607_787261758367455_5045154708012924928_o

| Leave a comment

WOŚP 2020

1471400_860780890657868_6810135787113610285_nJest. Gotowa. Sukienka wykonana z tysięcy kwiatków wydzierganych przez polskie dziewczyny w UK. Niebawem podam link do aukcji na allegro.

autorka projektu Magdalena Malika Singh

Kostium z niemalże tysiąca szydelkowych kwiatków,setek cekinow, kryształków i koralików. Kwiatki wykonały panie z grupy zrzeszającej miłośniczki szydełka oraz drutów w Anglii. Zielona spódnica na szydełku stanowi “tło” dla trenu, z ponad 5000 m włóczki. Obwód u podstawy spódnicy wynosi w przybliżeniu 9 metrów. Na tiulowy tren (długi na 3 metry) częściowo naszyto (ręcznie) a częściowo przyklejono szydelkowe kwiatki oraz inne elementy.

Projekt wykonany zostal pod patronatem i koordynacją Anna Bednarz właścicielki sklepu www.skyebazaar.com
Sesję zdjęciową na terenie malowniczej Cumbrii (Anglia) skoordynowala Martyna Wieckowicz .
Zdjecia wykonała Patrycja Szpunar z https://www.patriciaszpunar.com/
Makijaż zrobiła https://www.facebook.com/makeupartistalicja/
Modelowala: Samanta Lisiak

 

79350873_2874427965928754_5692688360087224320_n

79871986_707663526303882_4029594800222109696_n

80335513_2600060546780801_6442520900427317248_n

79760379_2188096271496585_3280614621911711744_n

| Leave a comment

jeszcze raz – Olga Tokarczuk

To ja tak tylko dodam przy okazji dzisiejszych uroczystości w Sztokholmie, ze nasza Szanowna Noblistka otrzymala kiedyś także muszlę św. Jakuba, a w ”Księgach Jakubowych” krótko wspomina o pielgrzymach: “Roku 1759, 13 marca, na niebie pojawiła się kometa (…) Patrzą na nia żołnierze liżacy rany po bitwie na Śląsku, marynarze, którzy nad ranem trzeźwieją na bruku pod tawernami Hamburga, alpejscy pasterze prowadzący owce na letni popas w góry, greccy zbieracze oliwek i pielgrzymi z muszlami świetego Jakuba przyszytymi do czapek.”

Kocham Panią!

a tu – wspomnienie z 2008 r. mojego spotkania z O.T.

https://biblioteczka.wordpress.com/2008/12/08/olga-tokarczuk/

12800602-olga-tokarczuk-odbiera-nobla-900-554

| Leave a comment

pijemy seler

IMG_3988IMG_4079

Image | Posted on by | Leave a comment

warto looknąć :)

| Leave a comment

wycieczka na koniec wyspy

15391467_1264643303591754_4044583641199709290_o21728942_475724379480704_6860268674144878893_o21765208_475714859481656_1555882144728229223_n

| Leave a comment

jemy kraby :)

36961076_631473637239110_4170119515897593856_o

Image | Posted on by | Leave a comment

a u nas sezon na zorze polarne

71082874_2502313416489846_6472461336491065344_o

Image | Posted on by | Leave a comment

SKYE MANDALAS czyli co ja robię tu :)

IMG_3526IMG_3523z cyklu: kreatywność :)74439196_1334638443326748_1812892278163767296_n

 

| Leave a comment

mam i ja

tak, mam tu Ksiegi Jakubowe, i czytajac je wlasnie tutaj moge smialo potwierdzic, ze jest to dzielo ponadczasowe i uniwersalne, a z perspektywy tej odleglosci i tego czasu, ktory minął od mojego spotkania z Olgą chyba juz 10 lat temu i mojego ówczesnego nad nia zachwytu – dodam, ze jest geniuszem literatury i psychologii, nalezal jej sie ten Nobel, oj, nalezal!

| 1 Comment

Jak nie napisac ksiazki telefonicznej nieistniejacego miasta

https://gwiazdy.wp.pl/dudziak-i-kosinski-wielka-milosc-zakonczona-tragedia-6422988972152449a

| Leave a comment

szykujemy sie na WOSP 2020 :)

68806551_971395069858603_8010515947259428864_n

Image | Posted on by | Leave a comment

nasze ukochane okno

198873_998031046894107_747392008183349900_n

Image | Posted on by | Leave a comment

Znalezione na Skye, wklejam, zeby nie zginęło :)

taki pomysł na skye-mandalowe i caminowe koszulki :)

67248092_1407581839418056_2656696765910089728_n

| Leave a comment

Camino Ingles 2020 najpiękniejsze zaproszenie :)

Image | Posted on by | Leave a comment

Najpiękniejsze BUEN CAMINO

Marcin poszedl! marzyłam o tym od czasów mojego Camino. nic lepszego nie mozna dać swojemu dziecku, bratu, przyjacielowi, czy ukochanej osobie…

67292288_2765891896773696_2971799549842030592_n

 

| Leave a comment

gramy dalej :) czyli WOSP 2020

65654039_10220065495334220_1353201125314002944_n

od Magdy Malika Singh:

Suknia mojego projektu, wykonana razem z paniami z grupy szydełkowej Skye Mandala, pod patronatem Anna Bednarz www.skyebazaar.com, będzie przedmiotem aukcji na rzecz WOSP 2020 .
Składa się ona z setek ręcznie zrobionych kwiatków wykonanych na szydełku, ozdobiona setkami cyrkonii oraz cekinami w kształcie kwiatków.
Poszukuję fotografa, który ma pomysł na sesję z udziałem tej sukni w roli głównej. Proszę o udostepnienie postu 💗

| Leave a comment

jak my kupujemy jajka :)

Image | Posted on by | Leave a comment

a to…

a to ukradlam z Instagrama mojego synka :) bez jego wiedzy :) zeby nie zginelo :)

bo piękne!

Przechwytywanie w trybie pełnoekranowym 05062019 144257

 

| Leave a comment

drambuie

jeśli chcecie zrozumieć, o co chodzi z tym angielsko-szkocko-gaelickim akcentem, to najlepiej na przykładzie sławnego na całym świecie, hehe, DRAMBUIE WHISKY LIQUEUR.

poszliśmy kiedyś z G. do najstarszego we wsi hotelu, aby w końcu spróbować trunku, którego stara tajemna receptura została w ramach wdzięczności przekazana właścicielowi tegoż hotelu przez samego Boni Prince Charliego.
przez Polaków często nazywanego ‘naszym’, jako, że to prawnuk polskiego króla, Jana III Sobieskiego.

i my z G. ze względu na zamiłowanie do historycznych wątków i koligacji polsko-szkockich musieliśmy koniecznie poczuć specyficzny klimat tegoż miejsca, rozkoszując się niezwykłym smakiem i aromatem whisky zmieszanej z ziolami, przyprawami i miodem.

G. jest dżentelmenem, więc zamawia (i płaci).

– two glasses of drambuie, please!
– sorry?
– drambuie. drambui. d r a m b u j i. drambujjj? drambuiii!!! chcemy spróbować drambuji, waszego sławnego likieru. no, wie pani, Prince Charli, freedom, Outlander? likier, taki alkohol? gul gul gul….
barmanka mówi, że nie ma.

nie ma. jak to nie ma?
nie ma likieru drambuie w hotelu Broadford? skandal!!!

postanawiamy z żalu zamówić whisky, więc G. przygląda się butelkom w barze, patrzy i nagle krzyczy:
– aaa… drambujjjiiii! jest! – pokazuje palcem
na to pani barmanka:
– aaa… dram-bu-iii! trzeba było tak od razu mówić!

wracamy podlikierowani, ale po kilku kieliszeczkach jakiś niedosyt, więc w przydrożnym sklepie G. pyta, czy mają drambuji.
personel lekko przestraszony, pewnie myśli, że drambuji to jakiś problem, więc wzywa przez głośnik menagera, .
menager jakoś lepiej obyty z turystami z całego świata.

– drambui? drambuji? aaa… dram-bu-iii!

kiwa na nas palcem, mamy iść za nim, pokazuje to na migi, sądząc, że nie znamy angielskiego, skoro nie dostrzegamy różnicy pomiędzy drambuji, a dram-bu-iii!

proszę bardzo, jest, jest!!! na regale stoi kilka butelek, sklep jest samoobsługowy, więc już nigdy nie będziemy mieć problemu.

a jeśli i wy chcecie nauczyć się, jak to należy poprawnie wymawiać, to zapraszam na lampeczkę! po lampeczce łatwiej,,,

| Leave a comment

chleb neokatechumenalny

bo nadszedl taki czas!

upieklam dla G., bo on tez – jak inni katole – nie wiedzial, ze Jezus podczas Ostatniej Wieczerzy, nie dzielil sie z bracmi bialym oplatkiem. :)

nie zapomnialam i jak zawsze robilam to z wielka radoscia.:) jest radosc. i wielki powod. :)

IMG_6581

Jezus Zmartwychwstal, Alleluja! Prawdziwie Zmartwychwstal, Alleluja, Alleluja!

a tu, niespodzianka :) nigdy nie myslalam, ze bede sie uczyc tego po angielsku, stawialam na hiszpanski bardziej. :)

| Leave a comment

nasze mapy :) wstawiam, żeby nie zginęły :)

| Leave a comment

ze starych komentarzy

Po co pokazywać wolę walki, jak się jej nie ma? A że nie wszystko udaje się załatwić w życiu przez Peace & Love – no to czasem się z impetem wychodzi. Dla dobra wszystkich czujących… Ta ucieczka to nie jest słabość, ale właśnie siła, którą zatrzymuje się coś o wiele gorszego, coś, co może zepsuć wiele.

napisane prawie 10 lat temu, jakże aktualne :D

| Leave a comment

ja tylko chcę być ulicą – o pięknie

1787.jpg

Zadie Smith “O pięknie” (On beauty) Transatlantycka saga kosmiczna

20-letni Jerome Belsey czuje się w swoim domu niezrozumiany, a jego matka sądzi, że mailami, a także całym swoim zachowaniem domaga się większego zainteresowania ze strony ojca. Kiedy gościnnie trafia do innego domu – domu Kipps’ów – natychmiast zakochuje się nie tylko w jego młodej pięknej mieszkance, ale także w całej jej rodzinie. Jest to najwyższy czas na wyrzeczenie się własnej nieakceptowanej tożsamości. Jerome wyśmiewa sposób, w jaki w jego rodzinnym domu rozwiązuje się kryzysy: trzeba “zignorować problem, wybaczyć, zapomnieć i już”. I skąd my to znamy, jak nie z naszych własnych domów?

Stosunki panujące w jego rodzinie bardzo dobrze charakteryzują słowa “krucha równowaga”. Niby wszystko jest na swoim miejscu, ale wystarcza drobiazg, żeby misternie poukładany domek z kart zaczynał się chwiać. Dlatego Jerome ulega fascynacji domem Kipss’ów – domem tradycyjnym, zbudowanym na mocnych fundamentach, domem zawsze sterylnie czystym, domem, w którym mama piecze ciasta, jedzenie codzienne też jest domowe, a jego mieszkańcy wszystko robią razem: jedzą, podróżują, grają w szachy, rozmawiają. Atmosfera domu Kipps’ów jest zupełnie inna, niż w jego domu, bo tam nie ma:

“puszczania bąków, wrzasków, analizowania tandetnej metafizyki,
ciągle włączonego telewizora i głośnych śpiewów, a dzieci maja poczucie słuszności,
może dlatego nawet jesień wydaje się być tam inna“.

Kryzys w małżeństwie Belsey’ów dotyka tez Leviego – ich młodszego syna – a on sam mówi o sobie “ja tylko chcę być ulicą”. Ulica pomału staje się jego domem, a on utożsamia się coraz bardziej z amatorami ulicznej subkultury. Levi po prostu ucieka.

Zadie Smith stwierdzając, że:

“rodzina nie może funkcjonować, kiedy wszyscy jej członkowie są bardziej nieszczęśliwi,
niż byliby wtedy, gdyby pozostawali samotni”,

trafia w sedno wielu współczesnych kryzysów małżeńskich, czy rodzinnych. Żeby rodzina była szczęśliwa i zżyta, każdy jej członek winien czuć się w domu zrozumiany i ważny, a przede wszystkim kochany, przy czym miłość wg Zadie polega przede wszystkim na wspólnym spędzaniu czasu. Ona uświadamia nam to pokazując codzienność dwóch rodzin, w których panują odmienne zwyczaje. Problemy Belsey’ów i Kipps’ów są problemami współczesnego społeczeństwa, żyjącego nie tylko w Anglii czy w Stanach, ale właściwie wszędzie. Wychodzi na to, ze jest to powieść uniwersalna (transatlantycka) i ponadczasowa (kosmiczna). Sądzę, że wśród członków tych rodzin czytelnicy odnajdą jakąś cząstkę samych siebie lub swoich najbliższych.

Zadie Smith sama pochodzi z rozbitej rodziny – można przypuszczać, ze dobrze wie, o czym pisze, bo zna to po prostu z własnej autopsji.

Autorka ma talent do wynajdywania nowych słów i używa bardzo oryginalnych określeń:

– jeromskość;
– segmentalizacja;
– sytuacjonić się;
– świecki faszyzm;
– odpolityczniona reifikacja;
– konstytucyjny oryginalista;
– niebelseyowskie lato;
– filtr z chrześcijaństwem;
– matka pełna żrącej ironii;
– hałaśliwe jednopłciowe grupki;

i jeszcze to:
– dziwne rozumienie słowa “normalne”;
– żeby nam się nie zagotowało w tyłkach.

Cokolwiek to znaczy, ma swój urok.

smith_zadie0508.jpg

Posted in J | Tagged , , | 1 Comment

Carnegie, king of the libraries

Andrew Carnegie left Scotland as a poor weaver’ son and in America became one of the richest men who has ever lived (today his fortune would be worth $ 300 billion; Bill Gates’s stash is just $ 40 billion). He wanted to put self-improvement in the hands of everyone,  and 25 August in 1883 he opened a free public library in his hometown of Dunfermline. Carnegie went on to found, build and stock an incredible 2,500 public libraries in the UK and US.

https://www.onfife.com/venues/dunfermline-carnegie-library-galleries

https://www.carnegiebirthplace.com/

http://sablewoodlib.blogspot.com/2011/08/dunfermline-carnegie-library.html

| Leave a comment

muszę…

Trochę drobiazgów i szlachetność serca, to człowieka wywyższa…

taką ją kocham. i taką zapamiętam.

 

a tu,żeby nie zginął art – walka klechów z klechami (tez zapamiętam):

http://viva.pl/ludzie/newsy/awantura-duchownych-i-prawicy-po-swieckim-pogrzebie-kory-czarna-ateistyczna-msza-wyszla-114385-r1/

| Leave a comment

Liturgia Słowa

Liturgia Słowa, środa 28/06/2017

| Leave a comment

ZRZUCIC ŁACHMANY (oraz ‘SAFETY’ BUTY)

(A co, jeśli niegrzeczna dziewczynka chce iść do nieba?)

Kobiety są grzeczne. Miłe, uległe, skromne i wyrozumiałe. Tego się od nich oczekuje i tak myślą same o sobie. Grzeczność – ich zdaniem – stanowi klucz do życiowego sukcesu. Kobiety spełniają oczekiwania innych i dziwią się, że ich ofiarność nie zostaje nagrodzona.

Ute Ehrhardt demaskuje myślowe pułapki, które przeszkadzają kobietom realizować ich własne potrzeby i głośno wyrażać swoje zdanie. Radzi, by odrzucić postawę podporządkowania i śmiało sięgać po zakazane owoce. Tylko niezależne, pewne siebie kobiety mogą odnosić sukcesy, realizować marzenia i nawiązywać partnerskie relacje z innymi. Rzadko te grzeczne!
Ute Ehrhardt (ur. 1956), terapeutka, autorka głośnych poradników dla kobiet, tłumaczonych na wiele języków. Prowadzi w Niemczech ośrodek doradztwa psychologicznego dla firm. Uczy retoryki, specjalizuje się w treningu komunikacji, szkoli menadżerów i – przede wszystkim – wspiera kobiety.

źródło: http://czytelnia.onet.pl/0,3566,0,1,nowosci.html

cytaty:

– likwidować samoograniczenia (ZREALIZOWANO),

– kobiety zawierają chore kompromisy, blokują nas fałszywe przekonania, myślowe pułapki (ZREALIZOWANO),

– wielu mężczyzn zaczyna się bać, gdy kobieta ujawnia swoja silna stronę (ZREALIZOWANO),

– jeśli Ona chce wybrać się w podróż, Ona jest tą, która musi to zrobić (ZREALIZOWANO),

– niezależność utożsamiana jest bowiem z samotnością, ambiwalencja (ZREALIZOWANO),

– pilnować się przed fałszywą skromności, fałszywa bliskościa i fałszywą zazyłościa – ta ostatnia jest równie szkodliwa jak nadmierny dystans (ZREALIZOWANO),

– zrzucic z siebie łachmany Kopciuszka (NO WLASNIE)

 czy jestes gotowa pójść ta droga sama?

 pilność nigdy nie jest naprawde nagradzana, liczy się pomyslowść (ZREALIZOWANO),

 utrata kontroli – brak wiary w mozliwość wpływania na rozwój wydarzeń (ZREALIZOWANO),

 chodzenie po nieznanym terenie zawsze grozi upadkiem (ZREALIZOWANO),

– milczenie nie jest żadnym rozwiązaniem

 zmienić zła sytuacje (ZREALIZOWANO),

 zawsze jest jakieś wyjscie, trzeba tylko je znaleśźć. Trzeba łamac normy i naruszac zasady (ZREALIZOWANO).

Posted in 1 | Tagged | 2 Comments

piktyjskie kamienie

grzegorz1Kiedyś leżały porozrzucane na polach, ten akurat podpierał starą oborę. Dzisiaj większość z nich znalazła schronienie w muzeach. Niektóre mają kilkadziesiąt centymetrów, inne nawet 6 metrów. Pokryte są tajemniczymi symbolami i znakami, które są specyficznego rodzaju pismem. Te, które nie zawierają odniesień do chrześcijaństwa, uważa się za najstarsze, zrobione jeszcze przed chrystianizacją Piktów, co miało miejsce około 563 r.

Szukamy ich wszędzie, gdzie bywamy.

Image | Posted on by | Leave a comment

dreams are coming true

grzegorzcebulka. 3 rodzaje. marchewka. buraczki. ogórki. pomidory i pomidorki. truskawki. szczypiorek. pietruszka. i mnóstwo ziół. wszystko RAW, FREE and ORGANIC heh

Image | Posted on by | Leave a comment

Kamień przeznaczenia

“Wszystko, czego chciałem, to obudzić Szkotów” – wspomina po latach Ian Hamilton, który w Boże Narodzenie 1950 roku wtargnął do Opactwa Westminsterskiego w Londynie, aby wykraść znajdujący się tam od wieków Kamień ze Scone.

Ian Hamilton

Po gealicku nazwany Lia Fáil, kamień koronacyjny królów Szkocji, a po roku 1296, także królów Anglii i Wielkiej Brytanii zwany był też “mówiącym” lub “proroczym” kamieniem, gdyż – wg legendy – miał on wskazywać kolejnego władcę. Kilka mil w górę od rzeki Perth znajduje się historyczne Opactwo Scone, w którym zwyczajowo koronowano królów szkockich. To właśnie tam, w świętym niegdyś miejscu, dziś zupełnie zapomnianym i zarośniętym trawą, przechowywany był Kamień Koronacyjny, czyli Kamień Przeznaczenia, i wg starych kronik, nie było króla Szkocji, który by pierwej, w czasie koronacji, nie usiadł na tym kamieniu, w Scone, którą pierwsi władcy wyznaczyli na stolicę Alby. Był to przez długie wieki symbol dumy i niezależności dla Szkotów, ale skradziony i pogadliwie umieszczony w Westminster pod koronacyjnym siedzeniem reprezentował podległość Szkocji wobec Anglii przez 700 kolejnych lat.

Z Wikipedii: Ustna tradycja i legenda mówi, że kamień ten służył Jakubowi jako poduszka w Betel, gdzie Jakub doznał objawienia. Kamień został następnie przywieziony z Syrii do Egiptu przez Gatelusa, który uciekając przed zarazą pożeglował, za radą Mojżesza, Nilem i morzem do Hiszpanii. Stąd kamień dotarł do Szkocji i od momentu wstąpienia na tron Kennetha I podczas ceremonii koronacyjnej sadzano na nim każdego kolejnego władcę tego kraju. Lia Fáil pozostawał w opactwie Scone do 1296 roku, kiedy to Edward I Długonogi zabrał go do londyńskiego Westminsteru. Od tego czasu kamień ten leżał pod tronem królewskim, w trakcie uroczystości koronacyjnych wszystkich królów Anglii i – od XVIII wieku – Wielkiej Brytanii. Pod naciskiem szkockich nacjonalistów Anglicy w 1996 roku zgodzili się oddać Kamień Przeznaczenia – w listopadzie tegoż roku powrócił do Szkocji i został umieszczony w Zamku Edynburskim. Badania naukowe nie przyniosły legendzie potwierdzenia, pozostaje faktem, że Kamień ze Scone nie stracił nic ze swej symbolicznej wymowy nawet po 700 latach “niewoli” w katedrze westminsterskiej.

O kamieniu ze Scone opowiada scenariusz filmu, który powstał na podstawie książki Iana Hamiltona opisującej wydarzenia z roku 1950, kiedy to autor wraz z grupą przyjaciół udał się w szaloną podróż z Glasgow do Londynu z misją odzyskania królewskiej pamiątki. W czasie podróży kamień rozpadł się na pół. Obie połówki ukryto z zamiarem późniejszego zabrania do kraju. Nie było to jednak takie łatwe… ale o tym film, który obejrzeć serdecznie polecam.

A tutaj jeszcze dwa ciekawe artykuły na temat:

http://www.newsweek.pl/wydania/0/kamien-przeznaczenia,37932,1,1

fragm. Szkocja może odłączać się od Wielkiej Brytanii, dostała właśnie do ręki ostateczny argument. BBC poinformowała, że archeolodzy z Uniwersytetu w Glasgow odkryli w Perthshire pozostałości opactwa Scone, w którym już ponad tysiąc lat temu zwykli koronować się szkoccy władcy. Legenda stawia jasne wymagania: każdy, kto chce legalnie i na stałe przejąć władzę w kraju, musi wejść do opactwa Scone i usiąść na Kamieniu Przeznaczenia. Kamień – blok czerwonego piaskowca, o wymiarach 65 na 40 centymetrów – Szkoci mają u siebie już od 1996 r., kiedy to Anglicy wielkodusznie postanowili, że po trwającej siedemset lat konfiskacie oddadzą sąsiadom ich świętość. Już wtedy zwolennicy rozwodu Szkocji i Anglii masowo ruszyli do pubów, by upić się ze szczęścia, a odkąd kilka tygodni temu zajrzeli do serwisów BBC, są chyba bliscy lewitacji. – Co tu komentować, sprawa jest jasna jak słońce. Bóg pokazał, że chce, byśmy wyzwolili się z niewoli! – zagrzmiał patetycznie kolega, którego wytropiłem w Edynburgu, by zapytać o komentarz do archeologicznej rewelacji.

http://przewodnik.onet.pl/europa/szkocja/kamien-przeznaczenia,1,32912810,artykul.html

fragm. “I tak oto nadszedł najczarniejszy dzień w historii Szkocji. Doszliśmy do miejsca, z którego nie ma odwrotu. Z suwerenności Szkocji, z jej honoru, godności i nazwy nic już nie pozostało”.

Tymi słowy diuk of Hamilton, przywódca stronnictwa antyangielskiego w Szkocji, żegnał niepodległość swego kraju. 16 stycznia 1707 r. parlament w Edynburgu uchwalił Act of Union: podstawę unii szkocko-angielskiej i powstania Wielkiej Brytanii.

Trzysta lat później w Szkocji słyszy się zupełnie inne słowa. “Czyż jest lepszy rok, by zacząć proces odzyskiwania suwerenności, niż rok trzechsetnej rocznicy tej nierównej unii? Dlatego należy jasno i otwarcie w referendum przedłożyć tę sprawę narodowi. Zbyt długo z tym zwlekaliśmy. Nadszedł czas, byśmy znowu stali się niepodległym krajem”.

Kasia Bednarz

| Leave a comment

malarz pocztówek erotycznych

2014-02-09

Wystawa w Kelvingrove Art Gallery w Glasgow przyciagała mnie od dawna. Vetrriano kojarzył mi się z albumami, które w pracy często wpadały w moje ręce, więc jego malarstwo nie było niespodzianką, kiedy w końcu dotarłam do galerii. Żywe kolory, interesująca kompozycja, dużo erotyki – to zawsze przyciąga wzrok. Dziwiło nie-szkockie nazwisko, jak się okazało malarski pseudonim. Największą niespodzianką był jednak tłum widzów, którzy z różnych stron licznie przybyli na wystawę. Brak miejsc parkingowych przed budynkiem, zamieszanie przy wejściu, kolejka do kasy biletowej i niesamowity tłok w salach wystawowych. Chyba jeszcze nigdy nie zwiedzałam żadnej wystawy w taki sposób, by deptać po piętach tym, co stoją przede mną i czuć za sobą oddech tych, co za mną.

SAM_8186Przy wystawie funkcjonuje sklepik. Tu też tłum. Można zakupić reprodukcje, plakaty, pocztówki, kubeczki, breloczki, magnesy na lodówkę, ba – są torebki i parasolki, a nawet jedwabne chustki. Wszystko oczywiście z obrazkami Vettriano. Kolejka do kasy jest bardzo wymowna.

Tu dodam, że od kilku lat bywam w Kelvingorve Art Gallery i po raz pierwszy widziałam w tym miejscu taką ilość “oglądaczy”. Nigdy wcześniej nie brakło mi miejsca na parkingu i nie stałam tu nigdy w kolejce.

Jack Hoggan, bo tak brzmi prawdziwe nazwisko artysty, urodził się 17 listopada 1951 roku w małym szkockim miasteczku. Dorastał w biedzie, wraz z rodzicami i starszym bratem, z którym dzielił łóżko i ubrania. Pracował dorywczo od 10-ego roku życia, a już jako 16-latek został górnikiem. Jego życie zmieniło się radykalnie po 21-szych urodzinach, z okazji których dostał od swojej ówczesnej dziewczyny pudełko akwareli. Dzisiaj jest jednym z najlepiej zarabiających artystów w Wielkiej Brytanii.

Krytycy twierdzą, że Jack Vettriano maluje bezmyślne erotyki. Ale odkąd płótno zatytułowane “Śpiewający Kamerdyner” stało się najlepiej sprzedającym się obrazem Wielkiej Brytanii, wszechobecnym na pocztówkach, plakatach, kalendarzach i puzzlach, uważa się, że 60-letni, były górnik, stworzył własny świat sztuki. Niewdzięczna krytyka nie zachwyca się nim, i nie rozumie go, ale ilość sprzedawanych reprodukcji obrazów Jack’a (ponad 12 milionów rocznie samych plakatów) i tłumy na wystawach – muszą rzucać na kolana.

Jednak te “bezmyślne erotyki” cieszą się sporym zainteresowaniem (przytulna sala w galerii z lekko roznegliżowanymi paniami była najbardziej oblegana). Vettriano, namaszczony “malarzem ludu” przez brytyjską prasę, to w rzeczywistości człowiek w pełni oddany swoim fetyszom i nie ma nic przeciwko dzieleniu się nimi ze światem. Lubi ostre brunetki w stylu Avy Gardner:

– “Blondynki – mówi, – mają za dużo słodyczy.”

Preferuje delikatne płatki uszu i długie szyje – natomiast, jak sam przyznaje, namalował w całym swoim życiu może tylko trzy lub cztery kobiece piersi (na wystawie wśród setki obrazów widziałam tylko jedną, druga “od pary” została dyskretnie “ubrana”). Koncentruje się głównie na ustach i paznokciach, lakier na nich musi być błyszczący, w kolorze krwi, a rzęsy intensywnie pokryte mascarą.

– “Kiedyś próbowałem ją sam zastosować na dziewczynie, ale moja ręka się trzęsła – byłem zbyt podekscytowany.”

Szpilki są obowiązkowe, podobnie jak podwiązki i jakaś forma gorsetu.

“Każda kobieta, która mnie zna, wie, że dam jej bieliznę na Boże Narodzenie, a ta nie będzie konwencjonalna”.

SAM_8197Jednak jego erotyka jest mocno wysublimowana, jest wiele smaku w sposobie, w jaki przedstawia kobietę. Przyciąga zarówno panów, jak i panie (która z nas nie zachwyciłaby się malarzem-samoukiem, który w świątecznym prezencie może nam podarować komplet seksownej bielizny?), a magnesem jest jego własny zachwyt nad kobiecością dominujący w wielu obrazach. Nie zobaczymy całkowitej nagości, wszystkie damy są w trakcie rozbierania i więcej zakrywają, niż pokazują. Dużo tabu. Trzeba jednak przyznać, że jest to kobiecość z najwyższych sfer, elegancka, dopracowana, zadbana, pięknie ubrana, bogata i otoczona bogatymi mężczyznami, bywająca w drogich restauracjach i pławiąca się w luksusach.

O Vettriano można mówić i pisać w nieskończoność. Każdy obraz wywołuje mniejsze, lub większe emocje, a cała wystawa w Kelvingrove Art Gallery (ponad 100 obrazów) tworzy swoistą całość. Ogląda się je jak film w zwolnionym tempie. Można nawet zdążyć polubić przedstawione postaci, bo często pojawiają się na kilku kolejnych obrazach w zmienionej scenerii czy sytuacji, albo chociażby kolorze sukienki.

Mojego zachwytu nad Vettriano nie koniec, nie można pomijać inspiracji muzycznych w jego malarstwie – więc: ciąg dalszy nastąpi.

Kasia Bednarz

SAM_8195

| Leave a comment

wracam do gry, pionki!

tytuł dzisiejszy to cytat i żart, naturalnie. mam nadzieję, że nikt nie poczuje się urażony, bo tu nie chodzi o słowo “pionki”, ale bardziej o “wracam”. ci, co lubią grać w Scrabble, będą wiedzieć, o co chodzi. czasem coś pasuje bardziej i z tego różne dziwolągi wychodzą.

w każdym razie – wracam. bo ktoś napisał: “Nie chodzi o to, że powinnaś zostać w Bibliotece na wieki wieków. Ale kiedy czytałam Twoje refleksje o mnie, uderzyło mnie to właśnie: Kasia to książki, pasja życia i.. rozmowy.”

szkoda mi było zawsze takich bardzo starych biblioteczkek. szkoda mi tej tutaj także.

więc wracam.

| Leave a comment

Wyniki III Międzynarodowego Konkursu Literacko-Plastycznego “O pióro Anioła” 2011 (Results of The III International Contest of Literary and Art “Angel’s Feather 2011”)

Kategoria 0-18 lat

Proza (Prose)

1. Aleksandra Ratyńska

2. Anna Kwiatkowska

3. Janek Wieluński

Poezja (Poetry)

1. Daniel “Nadiel” Czepiński

2. Ola Młynarska

3. Magdalena Krzesicka

Fotografia (Photography)

1. Aleksandra Ratyńska

Anioł

2.Magdalena Krzesicka

Trzy Aniołki

3. Albert Słowiński

Anioły

Prace plastyczne (Artwork)

1. Igor Witczak

Mój Anioł Stróż

2. Dominika Górecka

Anioł

3. Julka Dębowska

Aniołek Julki

Kategoria – powyżej 18 lat

Proza (Prose)

1. Elżbieta Safarzyńska

2. Sylwia Morawska

Poezja (Poetry)

1. Edyta Sieradz

2. Ewa Żak

3. Łukasz Sitko

Fotografia (Photography)

1. Olivier Daaram

Birds

Prace plastyczne (Artwork)

1. Marta Anna Jollant

Anioł

2. Modesta Miazek

Anioł Łączności

3. Edyta Sieradz

Pięć Aniołków

| 3 Comments

promise

obiecuję pisac, pisac… odpisywać, oddzwaniać i nie gubić się więcej w kosmosie, tylko błagam nie szukajcie mnie tak intensywnie na emito, w googlach i w szkockich górach (na razie).

nawet moja szefowa wie. całuski dla Fado.

| 2 Comments

koniec sezonu

Kushi Adventures

| 1 Comment

śniadanie do łóżka (zamiast pocałunku)

| 8 Comments

Loch Awe Canoe Trip 2011

| Leave a comment

Miasto Aniołów 2011

Ogłoszenie wyników III Konkursu Literacko-Plastycznego “O PIÓRO ANIOŁA” 2011 – NIEDZIELA, 3 lipca 2011, godz. 12.00
| Leave a comment

Nowy Pielgrzymek 2/8/2011

Tutaj http://www.camino.net.pl/aktualnosci/?page_id=119

| Leave a comment

kushi znaczy szczęśliwy (kushi mean happy)

KUSHI w języku hindu znaczy “szczęśliwy”, a KUSHI ADVENTURES to licencjonowany dostawca przygód z siedzibą w Inverness. Dyrektorem tej niezwykłej firmy, której biuro

w biurze

mieści się czasami nad brzegiem rzeki lub na jednym z wichrowych szkockich wzgórz, innym razem na stokach himalajskich szczytów albo w głębokiej górskiej jaskini, jest Russell Zenthon, którego życie od 30 lat toczy się głównie w górach, nad rzekami i nad morzem. Ma spore doświadczenie, brał udział w wielu wyprawach, także w Norwegii, Svaalbard i Nepalu. Pracował z młodzieżą w Raasay Outdoor Centre i dla Royal Geographical Society.

więcej: www.kushiadventures.co.uk

Facebook

| Leave a comment

The Way | A film by Emilio Estevez

w Wielkiej Brytanii od 13 maja – in the UK from 13 May

| Leave a comment

Loreena McKennitt

Urodziła się, wychowała i nadal mieszka w Kanadzie, ale od początku  jej życie toczyło się wśród wielu kultur, ponieważ miasto, w którym przyszła na świat pełne było imigrantów z Irlandii, Szkocji, Niemiec czy Islandii. Od początku fascynowała ją muzyka, znana była wśród miejscowej społeczności z zamiłowania do szkockich tańców góralskich. Jej przodkowie pochodzili z Irlandii, a jednak, jak sama wspomina – “celtyckość” nie została jej przekazana w domu w pełnym zakresie. Jej pierwsze prawdziwe spotkanie z tym folklorem nastąpiło już po opuszczeniu domu rodzinnego, w klubie folkowym w Winnipeg. Tam Lorrena zaczęła studiować weterynarię, ale ostatecznie porzuciła ją dla muzyki. Osiadła na wsi pod Stratford w prowincji Ontario.

loreena

W Stratford wystąpiła na Festiwalu Szekspirowskim, gdzie doceniono jej talent, umiejętności kompozytorskie i wokalne. W 1985 roku nagrała kasetę “Elemental”, która sprzedawana przez Lorrenę na ulicy, na koncertach, oddawana w komis do małych muzycznych sklepików odniosła niesamowity sukces i pozwoliła sfinansować dwa kolejne albumy: To Drive the Cold Winter Away i Parallel Dreams.

Zaczęły ją dostrzegać media, a sale koncertowe wypełnione bywały po brzegi publicznością zafascynowaną jej śpiewem, muzyką, tekstami. Została uhonorowana podwójną Platynową Płytą oraz licznymi nagrodami kanadyjskimi.

Jej albumy, pieśni opowiadają o podróżach bliskich i dalekich, o wędrówkach ziemskich i tych z marzeń, a także o poszukiwaniach religijnych. Mówi sama o sobie:

jestem kompozytorem-podróżnikiem.

Podróżnikiem przez muzykę folkową z wielu stron świata: z Hiszpanii, z Bliskiego Wschodu, z Afrykii, Włoch, Bałkanów, Rosji… oczywiście także z jej ukochanej Irlandii.

Skellig

Słowa i muzyka: Loreena McKennitt

Ach, zapal świecę, John
Ten dzień już zatoczył krąg
Bez tchu w tle milknie ptak
Na mszę dzwon bije nam
*
Usiądź obok mnie
Zewsząd nas otacza noc
I przyjmij spowiedź tę
Nim cicho zniknę stąd
*
Był czas zakonu dusz
Gdy ksiąg liczyłam dni
Z mych kart przemawiał Bóg
Wiatr dął w historii pył
*
Lecz ja nie mogłam wciąż
Żyć jak bezludny cień
Aż łódź mi zesłał los
Co gna mnie do braci, hen
*
Znam szept wydechu fal
Ich rytm i wdech w głąb wód
Znam gniew burzliwych lat
Bez drżeń przyjmuję ból
*
Wśród ścian kamiennych chwil
Tak rok za rokiem biegł
Gdzie jeno ptak i mysz
Tych ścian dzieliły treść
*
Czas swój przyśpieszał lot
Wiódł mnie przez cygański świat
Trwał długo nowy krok
Nim wzniósł się do twych bram
*
Na dłoniach kurz i łzy
A w sercu mapy gór
Z tym wszystkim chciałam iść
Wzdłuż rzek, pod dachem chmur
*
Gdzie jaśmin kryje kwiaty
Co wśród cyprysów lśnią
Tu przyjmij księgi me
I ich tajemną moc
*
Proszę, miły, dbaj
O każdy święty zwój
W nich klucz jedyny masz
Do ducha wiecznych słów
*
Ach, zapal świecę, John
Ten dzień już zatoczył krąg
Bez tchu w tle milknie ptak
Na mszę dzwon bije nam

*Skellig – grupa wysp u zachodnich wybrzeży Irlandii, gdzie mieści się kilka klasztorów.

Posted in 1 | Leave a comment

Polskie dziewczyny w szkockiej kuchni (Polish girls in scotish cuisine)

Projekt “BIGOS”

Opinie były różne kiedy zapraszałam do wzięcia udziału w krótkim kursie gotowania prowadzonym przez zawodową szkocką kucharkę. Jedne panie były zachwycone, inne – uznawały, że przecież są już świetnymi kucharkami i to nie dla nich. A szkoda, bo nie było to szkolenie pt. ABC Gotowania, a raczej próba pokazania, że kuchnia szkocka to nie tylko Haggis i Black Pudding, szybkie i niezdrowe dania z fast-foodów, albo (nie daj Boże) mrożonki z Farmfoodsa, ani też – muszę to napisać – polskie produkty, które docierają na Wyspy mocno zakonserwowane, a ich ceny są tutaj horrendalne.

Tak naprawdę mamy tu pod ręką wszystko to samo, co jest w Polsce, warto odkryć również to, czego nie mamy i nie znamy, a pokazanie tego polskim uczestniczkom było jednym z założeń Projektu.

Ja też tam byłam i wszystkim bardzo gorąco polecam poznawanie szkockiej kultury od kuchni.

O projekcie (niebawem ruszy kolejna edycja)

| Leave a comment

James Hell’s first Half Marathon

02:05:59

Maybe next time in Glasgow…

(in September? with me!)

| Leave a comment

Camino – droga dla każdego (Camino – a way for everyone)

Koło Naukowe Iberystów UMCS zaprasza na sympozjum „CAMINO – DROGA DLA KAŻDEGO”
nt. szlaków św. Jakuba w Europie.

Co roku do Santiago de Compostela w hiszpańskiej Galicji wędrują tysiące osób z całej Europy i świata. Szlak, którym podążają ma już ponad 1000 lat. Dlaczego to robią? Jak rozpocząć wędrówkę? Gdzie spać? Co jeść?
Przyjdź i poznaj odpowiedzi na te i jeszcze więcej pytań! Poznaj osoby, które wędrowały do Santiago i dowiedz się, co dzięki temu zyskały. W przerwach zapraszamy do posłuchania muzyki i rozmowy z naszymi gośćmi.

więcej: http://caminodelavida.blox.pl/html

| Leave a comment

i like English…

| 5 Comments

III edycja Konkursu – Miasto Aniolów 2011 (The third edition of the Competition – City of Angels 2011)

Termin nadsyłania prac na III Konkurs Literacko-Plastyczny pt. “O pióro Anioła” został przedłużony do 15 kwietnia br.

więcej TUTAJ

| 5 Comments

Polska wystawa w Edynburgu (The polish exhibition in Edinburgh)

Przygotowanie wystawy “Swiat oczami kobiety” w Edynburgu poprzedzone było
pomyślną prezentacją “Wesolej tworczosci” w Glasgow w styczniu 2011 roku .

Zainteresowanie i pozytywna reakcja widzow zainspirowały powstanie kolejnej
wystawy, ktora mozna bedzie ogladac na “Open” – rodzinnym festiwalu w stolicy
Szkocji.
Swoje prace zaprezentuje Collart-Young Artists Association. Malowane
pastelami, wykonane akrylem, farbami olejnymi, olowkiem, weglem, a takze w
technice batiku prace wniosa w roznorodny nastroj wszystkich
zwiedzajacych/ogladajacych. Mamy nadzieję, ze mieszkańcy Edynburga chętnie i
tłumnie odwiedzą wystawę.
Jest to okazja do tego, aby w atrakcyjny i zajmujący sposob zyskac wiedze o
polskich artystach mieszkajacych w Szkocji ale takze okazja do nawiazania
wspolpracy z artystami szkockimi.

Wystawe “Wesola tworczosc” ponownie mozna zobaczyc podczas 100 obchodow
Miedzynarodowego Dnia Kobiet w Glasgow w dniach 5-6 marca 2011
w Polskim Domu im.gen.Sikorskiego w Glasgow.

Serdecznie zapraszamy!!!

Tekst przygotowala Kalina Slusarska.

BABUSZKA  – Anna Chojecka

| Leave a comment

przeczytalam, polecam

BÓG, MY I SUSZONE RYBY

Na tę książkę składają się dwa obszerne opowiadania. Pierwsze z nich jest opowieścią o współczesnej islandzkiej nowoczesności, drugie przeciwnie – jest jakby wersją uniwersalnej, biblijnej przypowieści o Hiobie.

“Dom Róży” to opowiadanie o młodym polskim emigrancie. Chłopak próbuje pisać, nawet wydaje na wyspie tomik wierszy, ale musi jakoś zarabiać na życie, ma żonę i małe dziecko, stara się o islandzkie obywatelstwo, więc najmuje się do pracy w domu starców. Najpierw kilka miesięcy praktykuje w różnych miejscach, później zostaje przeniesiony na specjalny oddział dla uprzywilejowanych, bogatych pensjonariuszy.

“Krýsuvík”, tak brzmi nazwa jednej z niewielkich islandzkich miejscowości, jest natomiast monologiem młodego mężczyzny, który wchodzi w dorosłe życie. Jest sierotą, ale jakoś sobie radzi – znajduje żonę, buduje dom, żyje z łowienia i suszenia ryb, bierze pożyczki, chce budować szklarnie. Oboje z Karen prowadzą życie w naturalnym, pierwotnym, prowincjonalnym rytmie, jak wszyscy tutaj: “Bez znoju i bólu nic się nie da w życiu zrobić, mama też cierpiała, jak mnie rodziła, (…) a potem cierpiał mój ojciec, jak umierała, a na samym końcu ja cierpiałem, jak on umierał, tak to już jest, nie ma radości, jak się nie cierpi” – powiada bohater. Żyją szczęśliwie, pracowicie i bogobojnie. Są, jak mówi w pewnym momencie bohater, tylko “Bóg, my i suszone ryby”. Ale w pewnym momencie dobry los się od nich odwraca.

wiecej tutaj:

http://www.culture.pl/pl/culture/artykuly/dz_klimko_dobrzaniecki_dom_rozy_krysuvik

| 1 Comment

sentencja-epilog

Nie musimy już się obawiać sporów,
konfliktów i problemów z samymi sobą i z innymi,
ponieważ nawet gwiazdy wpadają na siebie, tworząc nowe światy.
Dziś wiem, że TO JEST WŁAŚNIE ŻYCIE!

Charles Chaplin – 16.04.1889 Londyn

| 9 Comments

nie podnos tej rozrzuconej ksiazki…

Serce pełne miłości pozostaje miękkie i wrażliwe. Gdy zaś bywasz piekielnie zaangażowany w zdobycie czegoś, stajesz się okrutny, twardy, niewrażliwy. Jakże możesz kochać ludzi, jeśli potrzebujesz ich do własnych celów? Możesz ich tylko wykorzystywać i używać. Jeśli jesteś mi niezbędny, abym czuł się szczęśliwy, muszę ciebie użyć, manipulować tobą; muszę znaleźć sposoby i środki, aby cię zatrzymać. Nie mogę ci pozwolić, abyś był wolny. Tak naprawdę mogę kochać ludzi tylko wtedy, gdy oczyściłem z nich swoje życie. Kiedy umrę dla swej potrzeby ludzi, stanę na pustyni. Na początku będzie to okropne: poczujesz się opuszczony; jeśli jednak wytrzymasz choć przez chwilę, nagle odkryjesz, że to wcale nie jest opuszczenie. To jest samotność, osamotnienie, ale pamiętaj, pustynia też zakwita. I wówczas w końcu poznasz, czym jest miłość, czym jest Bóg, czym jest rzeczywistość. Ale początkowo odstawienie narkotyku jest ciężkie – szczególnie jeśli nie możesz liczyć na bardzo głębokie i przenikliwe rozumienie albo dostateczne cierpienie. To wielka rzecz, jeśli się cierpiało. Tylko wtedy masz naprawdę dość dotychczasowego życia. Możesz wykorzystać cierpienie do tego, by położyć mu kres. Większość ludzi po prostu cierpi. Wyjaśnia to konflikt, którego czasami doświadczam – pomiędzy rolą duchowego przewodnika a rolą terapeuty. Terapeuta mówi: Cierpienie należy złagodzić. Natomiast przewodnik duchowy twierdzi: Niech cierpi.

Kiedy wreszcie relacje z innymi ludźmi zaczną przyprawiać nas o mdłości, zdecydujemy się wyrwać z tego więzienia emocjonalnej zależności od innych.

– Czy mam ci zaoferować środek uśmierzający ból, czy lekarstwo usuwające nowotwór? Decyzja nie jest łatwa.

Niektórzy z niesmakiem tę książkę zamkną i odrzucą. Niech to zrobią. Nie podnoś tej rzuconej książki i nie mów, że nic się nie stało.

fragm. – “Przebudzenie” Anthony de Mello

| 4 Comments

moja nowa fascynacja

FC Polonia Glasgow

http://fcpg.streemo.pl/Community/Default.aspx

| Leave a comment

dla tych, co nie znają, a potrzebują

Clytie Louise Welden Hawkins

MODLITWA TOBIASZA I SARY

“Bądź uwielbiony, Boże ojców naszych,
i niech będzie uwielbione imię Twoje
na wieki przez wszystkie pokolenia!
Niech Cię uwielbiają niebiosa
i wszystkie Twoje stworzenia
po wszystkie wieki.
Tyś stworzył Adama,
i stworzyłeś dla niego pomocną ostoję – Ewę,
jego żonę,
i z obojga powstał rodzaj ludzki.
I Ty rzekłeś:
Nie jest dobrze być człowiekowi samemu,
uczyńmy mu pomocnicę podobną do niego.
A teraz nie dla rozpusty
biorę tę siostrę moją za żonę,
ale dla związku prawego.
Okaż mnie i jej miłosierdzie
i pozwól razem dożyć starości! ”
I powiedzieli kolejno: “Amen, amen! ”

Tb 8,5-8

| 4 Comments

z “Listow Emigracyjnych”

Glasgow Central Station clock

znowu bez ogonkow, ale prawie z krzesla w bibliotece spadlam, przeczytawszy:

Pojawiasz się i znikasz i chwała Panu choć za to. A ja o wystawie dumam, o sens Pana pytam.

Bo wszędzie Cię pełno, nigdzie pewnie dosyć. Tylko u mnie pustka i… wieczny niedosyt, i… wszystko zapełniasz. Tam, gdzie Cię nie dognać, tam myśli kieruję, marząc, kiedy znowu powernisażuję, jako drzewiej latami bywało, gdym na Koziej w Warszawie sztuką się nasycał, sztuką skarykaturzałą, bliską mi, jak całe moje życie, w którym co krok – smutno, co dwa… satyrycznie.

Jakże to, być duchem już w Glasgow, by podeptać ulice, ba, u wrót klubu stanąć w ramach wstępnych ćwiczeń?

Czemu to się dziwić – raz azymut w sercu wykreślony, niecierpliwie wypełnienia czeka, choć niezrównoważony. I gdyby tak cień szary pojawił się w Glasgow, nie odwrócisz się, nie zaprzesz po trzykroć, serce drgnie i poznasz go?

I pochwycisz w ramiona, powiedziesz jak swego? Opieki nie powinien nie mieć…

Glasgow Central Station, druga po południu, w sobotę dnia piętnastego.

Proszę o rezerwacji potwierdzenie.

Szczesliwej Adresatce dozgonnie zazdroszcze – a tekst z “Listów Emigracyjnych”, c.d.n. 

| Leave a comment

do sprzedania

Jeśli chcesz mieć ten obraz lub wesprzeć młodego polskiego artystę – napisz agencjaliteracka@gmail.com

portfolio_Sławek_Noga

| 4 Comments

z wykopalisk – the secret

Nie ma w niebie tablicy, na której Bóg napisał Twój cel, Twoją misję w życiu. Nie ma w niebie tablicy, która mówiłaby:

“Neale Donald Walsch… przystojny facet…, którzy żył w pierwszej połowie dwudziestego pierwszego wieku, który dwukropek tu jest puste miejsce.  Wszystko co muszę zrobić, aby naprawdę zrozumieć, co ja tutaj robię, po co tutaj jestem, znaleźć tą tablicę i dowiedzieć się, co Bóg naprawdę dla mnie przewidział. Ale ta tablica nie istnieje. Więc Twoim celem jest to, co mówisz, że jest, Twoją misją jest misja, którą sam sobie wybierasz. Twoje życie będzie takie, jak je ukształtujesz, i nikt tego nie osądzi, ani teraz, ani nigdy.

Posted in 1 | Leave a comment

wspomnień czar – “Cały czas” Janusz Anderman

Tym razem spotkaliśmy się nie w murach budynku, ale przed nim – każdy przyniósł sobie coś do siedzenia i to było miłe, takie – ogródkowe spotkanie. Na zewnątrz było nam po prostu cieplej.
“Cały czas” sprawił nam sporo trudności, nie wszyscy przeczytali, trudno więc było rozmawiać. Negatywny, zimny i wyrachowany bohater bez imienia, tylko z inicjałami, jakiś dziwny A.Z. (a przecież mógłby to być ktokolwiek) nie przypadł nam do gustu. Może właśnie dlatego, że nie chcieliśmy się nim utożsamiać, ciężko się to czytało.
Karierowicz i cwaniak – A.Z. – wykorzystywał napotykanych ludzi do zrobienia kariery.

“Przyjaźnił się” tylko z tymi, z którymi wypadało, sypiał z kobietami, dopóki mogły i chciały się nim opiekować, wykorzystywał każdą sytuację do budowania swojego wizerunku, uwielbiał pokazywać się z jak najlepszej strony, tylko… że zwykle tę stronę zawdzięczał innym.

Recenzenci określają go bez owijania w bawełnę – ŁAJDAK, JAKICH WIELU. Cały czas oszukiwał, manipulował, kombinował.

A potem – potem nie było już czasu na…

Posted in S | 8 Comments

o niej i o tym, co robi, wkrótce

(chociaż łatwiej byłoby napisać, czego nie robi)

zdj. Jacek Kocan www.jacekkocan.info
| 1 Comment

Na północ od Londynu

Polacy, którzy żyją w Szkocji od kilku lat, twierdzą, że kryzys jednak jest zauważalny. – Dawniej nie było problemu ze znalezieniem pracy opartej na stałym kontrakcie z pracodawcą. Dzięki temu mogliśmy starać się o kredyty, nie było problemów z udokumentowaniem zdolności kredytowej. Dzisiaj rzadko kiedy pracodawcy wiążą się od razu umową o pracę na czas nieokreślony. Zwykle tylko przedłużają nam tymczasowe umowy albo proponują mniejsze ilości godzin do przepracowania, a nie zawsze nam to wystarcza – opowiada Kasia Wójcik z Glasgow. – Po krótkim urlopie macierzyńskim wróciłam do pracy, chyba tylko dzięki temu, że miałam już stały kontrakt zanim zaszłam w ciążę. Mój mąż natomiast nie ma stałej umowy i obecnie ma trudności z pracą. Bywa, że nie jest potrzebny w fabryce przez kilka tygodni – dodaje. Z  tego powodu Marek, mąż Kasi, często poszukuje pracy dorywczej. Najchętniej pracuje na budowie u polskiego przedsiębiorcy, wtedy stawka za godzinę jest wysoka i pozwala mu później spokojnie przetrwać okresy bezrobocia. Bierze jednak to, co jest, czasami np. sprząta pobliski bar. Zdarzało się też, że roznosił ulotki i pracował w myjni samochodowej. Aktualnie szuka jednak stałego miejsca pracy, chce zaoszczędzić jakiś kapitał i wrócić z rodziną do Polski, bo tam przed wyjazdem obronił tytuł magistra filologii polskiej i nie chce zmarnować wykształcenia.

więcej TUTAJ

| Leave a comment

Wystawa

Od 15 do 20 stycznia w Polskim Klubie Sikorskiego w Glasgow oglądać będzie można wystawę prac młodych polskich artystów, zatytułowaną “Wesoła twórczość”. Wstęp bezpłatny.

Noworoczna wystawa przedstawiać będzie twórczość polskich artystów z Glasgow. Pokazane zostaną fotografie, obrazy malowane farbami, pastelami oraz prace wykonane ołówkiem i węglem.

Organizatorką wystawy jest pochodząca z Mazur mieszkanka Glasgow – Kalina Ślusarska. Zapytana skąd wziął się pomysł na wystawę, odpowiada: – Zawsze marzyłam o tym, aby podzielić się z innymi tym, co robię, czyli rysowaniem. Artystów, chcących do mnie dołączyć, znalazło się wielu. – Mamy nadzieje, że na jednej wystawie się nie skończy – dodaje.

więcej TUTAJ

| Leave a comment

Good Neighbours

| 1 Comment

Witajcie Niemcy, jesteśmy Szkotami

Jest rok tysiąc dziewięćset czternasty. Twa pierwsza wojna światowa. Oddziały Francji oraz Wielkiej Brytanii toczą walkę z wojskami Niemiec na froncie zachodnim. Jesteśmy we Flandrii, w okolicach Ypres, w chłodną grudniową noc. Niezwykła to noc, bo wigilijna. Naprzeciwko siebie zacięci wrogowie. Nikt jednak nie strzela, panuje głęboka cisza. Żołnierze skryci w okopach, nachyleni nad zaimprowizowanymi stolikami, w blasku świec, próbują przeżyć wyjątkowość tego jedynego w roku wieczoru. Wieczoru, który może być ich ostatnim. Na twarzach walczących malują się chwilową radość i uśmiechy gaszone przez otaczającą ich brutalną rzeczywistość okopów; w wielu spojrzeniach odbijają się wspomnienia przeszłości, zamyślenie i lęk niepewnego jutra.

W okopach francuskich milczący żołnierze przypatrują się rozświetlonym choinkom dekorującym okopy niemieckie, Niemcy śpiewają, Szkoci grają na dudach. Muzyka wyparła huk armat i strzały z karabinów. Zastąpiły je słowa jednej z najsłynniejszych na całym świecie kolęd – Cichej Nocy śpiewanej przez niemieckiego żołnierza. Ku zaskoczeniu wszystkich śpiewającemu zaczynają przygrywać szkockie dudy. Milknie pieśń, ale nie gaśnie duch wigilijny. Szkoci przejmują pałeczkę, intonując pieśń Adeste Fideles. Żołnierz niemiecki, zachęcony melodią, niepomny na przestrogi kolegów, porwany chwilą, chwyta drzewko bożonarodzeniowe, opuszcza pospiesznie okopy, by z choinką w dłoni dokończyć pieśń na ziemi niczyjej.

Witajcie Niemcy, jesteśmy Szkotami” przywita śpiewaka strona brytyjska.

Dobry wieczór” ukłoni się młody żołnierz.

więcej TUTAJ gorąco polecam

| Leave a comment

Wiersze nadesłane

Mnie tylko na oczy

Chłodem wieje,
zionie pustką dodatkowego talerza z Wigilii, tego, co to go…
aż nie było –

niech tam wieje,
a ty bądź ciepłą Samarytanką dla owych kilku cierpiących,
bądź im miłą.

Bądź w zaułkach,
gdzie ni Bóg, ni ksiądz, ni policjant potrzeby, nawet przypadkiem,
nie miewają;

gdzie odwagi
znak trza dać i ufności Bogu, którego w maluczkich nie ma, bo i po co! –
Ty im daj Go.

Ukojenie
daj im jeszcze, dusz ukojenie i serc, i stopy włosami osusz własną
łzą zroszone.

*
Mnie, na oczy
prawdy niewidzące, niewyspane a cudowne złóż tylko swe dłonie
przemęczone.

WRL, 5 stycznia 2011 r., wieczorem

| 1 Comment

Z perspektywy London Eye

Wcześniej czy później każdy przybywający do Londynu znajdzie się w jego pępku, czyli na Trafalgar Square. Stąd promieniście rozchodzą się trasy w wielu kierunkach. Trzeba tylko wiedzieć gdzie, czym i dokąd. Usytuowana w pobliżu stacja metra Charing Cross czarnej linii (Northern Line), poprzez system przesiadek, zapewnia w miarę szybkie dotarcie prawie wszędzie. Podobnie autobusy – komunikacja miejska godna jest najwyższego uznania.

Greenwich, znajdujące się na światowej liście dziedzictwa kulturalnego UNESCO, bo o tym miejscu będzie dziś mowa, to spora atrakcja turystyczna. Samo obserwatorium (The Royal Greenwich Astronomical Observatory) położone jest na wzgórzu, skąd podziwiać można wspaniałą panoramę miasta, z wieżowcami Canary Wharf na pierwszym planie. Sporo ciekawostek do przełażenia oglądając: obserwatorium, park i ogród oraz muzeum. W niewielkim w zasadzie muzeum dużo zabytkowych eksponatów, w tym najrozmaitsze mapy i chronometry wykonane rękami znamienitych mistrzów, z odsłoniętymi detalami i mechanizmami do podziwiania gołym okiem. Wszystko oczywiście sprawnie działające. Wewnątrz nie można robić zdjęć, więc tylko jedno wykonane zaraz po wejściu do momentu pojawienia się tabliczki ze stosownym napisem. Na zewnątrz atrakcją nad atrakcjami jest trwale oznaczona linia przebiegu południka 0, co umożliwia dokładne ustawienie się obunóż na dwóch półkulach: wschodniej i zachodniej. Wykonana fotografia w rozkroku nad ową linią stanowi żelazny punkt programu zwiedzających i powód do wyjątkowo oryginalnej dumy.

więcej Tutaj

| 1 Comment

Pola Laska

http://www.alefstern.pl/

| Leave a comment

“Pracowite” życzenia z daleka

Na Nowy Rok 2011

Zdrowia i jasności umysłu, trafnych analiz, właściwych decyzji i ich realizacji można by życzyć sobie, tobie, im.
Cel, kierunek, miłość, twórczość, praca, szczęście, harmonia, spokój, sława, bogactwo, to tylko niektóre możliwe konsekwencje powyższego.

do siego roku


Kazimierz Kutz: Po prostu trzeba mieć pomysł na życie, wyznaczyć sobie jakiś cel, własny, niepowtarzalny. A potem zasuwać.

(dziękuję i podpisuję się obok)

| Leave a comment

stare inspiracje

czasem warto postawić wszystko “do góry nogami”

| 4 Comments