wspomnień czar – “Cały czas” Janusz Anderman


Tym razem spotkaliśmy się nie w murach budynku, ale przed nim – każdy przyniósł sobie coś do siedzenia i to było miłe, takie – ogródkowe spotkanie. Na zewnątrz było nam po prostu cieplej.
“Cały czas” sprawił nam sporo trudności, nie wszyscy przeczytali, trudno więc było rozmawiać. Negatywny, zimny i wyrachowany bohater bez imienia, tylko z inicjałami, jakiś dziwny A.Z. (a przecież mógłby to być ktokolwiek) nie przypadł nam do gustu. Może właśnie dlatego, że nie chcieliśmy się nim utożsamiać, ciężko się to czytało.
Karierowicz i cwaniak – A.Z. – wykorzystywał napotykanych ludzi do zrobienia kariery.

“Przyjaźnił się” tylko z tymi, z którymi wypadało, sypiał z kobietami, dopóki mogły i chciały się nim opiekować, wykorzystywał każdą sytuację do budowania swojego wizerunku, uwielbiał pokazywać się z jak najlepszej strony, tylko… że zwykle tę stronę zawdzięczał innym.

Recenzenci określają go bez owijania w bawełnę – ŁAJDAK, JAKICH WIELU. Cały czas oszukiwał, manipulował, kombinował.

A potem – potem nie było już czasu na…

This entry was posted in S. Bookmark the permalink.

8 Responses to wspomnień czar – “Cały czas” Janusz Anderman

  1. marszoblog says:

    A mnie to “potem” zainteresowało:) zawsze mówiłem, że od Andermana lepiej mi się czyta Sosnowski, ale chyba z ciekawości sięgnę i ten tom.
    W sprawie A.Z. mogę powiedzieć tylko tyle, że jest wielu facetów, którzy doceniają siebie oczami innych (przeważnie kobiet), także poprzez krzywdę i takim właśnie mówimy nie!;)

  2. prometeusz says:

    No, tak, Anderman jest właśnie dla polonistów. Moja zaprzyjaźniona nauczycielka j. polskiego potrafi się nim od lat zachwycać! A dla mnie – przyznaję – za trudny jest.

  3. marszoblog says:

    Coby tylko coś dla siebie znaleźć i już jest zysk z poświęconego czasu:)
    Czy powyżej mamy uśmiech prometeusza/ki?;)

  4. prometeusz says:

    Uśmiech należy do Eli, która na spotkaniu postanowiła Andermana przecztać do końca. Czasem tak z nami jest, że czytamy dopiero po dyskusji… więc jednak te dyskusje bywają owocne.

  5. marszoblog says:

    To pewnie uśmiech jest efektem przeczytania:)
    Ale nawet jak się nie doczytało na czas to można w trakcie, jak na pierwszym zdjęciu;)
    A bywają, skoro i pseudofachowca zachęciły, mimo 60ciu lektur w tym roku akademickim!

  6. marszoblog says:

    No i pozwolę sobie dodać biblioTECZKĘ do blogrolla, takie miejsca warto mieć pod ręką:)

  7. prometeusz says:

    A dziękujemy – my też dodaliśmy Marszoblog do Bardzo Ważnych Miejsc.:)
    A na pierwszym zdjęciu jest Hippi’e, zjawiskowa postać – zawsze albo z książką, albo z różą. I z sercem pełnym poezji.

  8. prometeusz says:

    I kocha Moją Bibliotekę!

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s