Przepraszam, musiałam wyjść…dla dobra wszystkich istot. Peace and love!


O potrzebie uciekania czasami zwanej wędrówką. Czasami też tak mam, odnajduję się w tych słowach, więc wklejam, żeby nie zginęły.  Pozdrawiam Nowy Jork. Cieplutko!

Mistrzostwo w “wyjściach”: trzaskanie drzwiami, bieg w kierunku odwrotnym do przebytego, palenie za sobą mostów/stosów, lot kosmiczny na Andromedę (daleko i zajmuje trochę czasu), zaminowanie pola, po którym się właśnie przechodziło, ciuchutkie wślizgnięcie się pod czapkę niewidkę, słowem robienie wszystkiego by zniknąć, zapomnieć, zamknąć, zatrzymać jakiś bieg myśli i zdarzeń raz na zawsze. Tłumaczę sobie, że osiągnięcie maestrii wychodzenia nie jest moją zasługą, że z pewnością odziedziczyłam ją po przodkach – ludziach, że genetycznie jestem do niej przyzwyczajona, że to nic innego jak pielęgnowanie rodzinnego dorobku. Wychodzenie, zamykanie, dyskontynuacja sprawia mi wyraźną przyjemność. Wychodzę z trzaskiem, impetem i piorunami. Zawsze mam w kieszeni jakieś drobne, by zafundować sobie kawałeczek dramatu, odrobinę tragedii, szczyptę rozczarowania z nutką melancholii… Wychodzę i czuję ulgę. ciąg dalszy TUTAJ

This entry was posted in Uncategorized. Bookmark the permalink.

2 Responses to Przepraszam, musiałam wyjść…dla dobra wszystkich istot. Peace and love!

  1. Sylwia says:

    Kasiu, dziękuję! Dziękuję, że mnie odnalazłaś, żebym ja teraz mogła odnaleźć Ciebie. Zostaję!

  2. Kasia says:

    Ha! Już się cieszę! I zapraszam do Glasgow. Daleko trochę z NY, ale nigdy nic nie wiadomo, jak się kocha ucieczki-wycieczki.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s