Metafora Bożego Narodzenia


Czy Święta na emigracji rzeczywiście muszą być przygnębiające? Ktoś napisał, żeby je odwołać,  ktoś inny rzucił pomysł, żeby wybrać się w Wigilijną Noc na daleką włóczęgę. Ktoś inny chciał bardzo do Domu, ale się nie dało, bo samoloty odmówiły posłuszeństwa. Narzekanie i smutek ogarnęły świat, zakupy pozwalały na chwilę zapomnieć. Przyłączyłam się do tego biadolenia, bo Wigilia od zawsze ma dla mnie wymiar metafizyczny, a ta tegoroczna to pierwsza tak daleko.

A jednak Słowo jeszcze ciągle ma moc i w tę noc nabiera prawdziwych kształtów. Jedni widzą w choince obraz brzemiennej kobiety, inni pielęgnują swoją samotność, albo uciekają w swoje nałogi, lepiej, gdy w jakieś swoje pasje, przyjaźnie.

Zaliczyłam wczoraj trzy kolacje wigilijne, każda inna, każda to inna opowieść, kiedyś je pozbieram. Przeszłam nocą 8 km, więc czasu na rozmyślania było sporo. Otwarte knajpy, zamknięte kościoły, martwa komunikacja. A jednak – jeżeli tylko się chce – to Magia działa.

Metafora Bożego Narodzenia ciągle jeszcze daje się odnaleźć, chociaż w różny sposób, w różnych miejscach i sercach. Rodzi się Dzieciątko (ech, jak ja jeszcze dobrze pamiętam wigilijne kazania), dobrze, o ile w naszych sercach, a nie w papierowych szopkach. Rodzi się COŚ nowego, co zmienia sposób patrzenia i myślenia, bez tej Wigilijnej Zmiany cała jej oprawa zostaje bez sensu…

Na czwartej Wigilii byłam duchem. Prawdziwym. Fasolka niezła.

A wigilijne pączki, dopisuję po stronie plusów, jak trzydniowy zarost i moro.

Zostało 365 dni do następnej.

This entry was posted in Uncategorized. Bookmark the permalink.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s