Choinka – Kokietka


z tekstów nadesłanych: autor – WaszeR Londyński

Kokietka

Panienka była taka, jak lubię: nie za wysoka, z leciutką nadwagą, pachnąca. Co za rozkosz z żabiej perspektywy patrzeć na nią, stojącą na nocnej szafce podsuniętej do okna. Ta miedniczka, te łuki dojrzałych bioder, ten szyk. Cieszyła się jak dziecko, gdy wrzucałem na nią fatałaszki. Tak zawadiacko to tu, to tam puszczała oczko. Prawdziwa lalka. Księżniczka. I przy tej całej swojej krwi błękitnej, twardo stała na nogach, że byle podmuch jej nie zwali. Właśnie tak, jak lubię: kolorowo, iskrząco, miłośnie. Pewnie.

A z choinką było tak:
Esemes wyrwał mnie z kuchni. Nie wiem, ile razy czytałem zagłębiając się w materac, aż nie wrócił do poprzedniej formy. Numer nieznany – “Jestem obok – Twój Sprzyjający Duch”. A że gotów byłem do wyjścia… lękałem się rozglądać, wypatrując nieznanych jeszcze kształtów. To ona zamachała do mnie z oddali, a ja, rozpychając kontrkursem przeszkody, dopadłem oczom nie wierząc, dłoń kładąc stanowczą delikatnie. W ciągu niecałej godziny dostałem najśliczniejszą choinkę w całym Londynie. Dziękuję, Sprzyjający Duchu.

Dzień Wigilijny spełniłem z zieloną kokietką z Wood Greenu obok. Kolacja, to pojęcie względne, jak czas niewysprzątania, a gdyś samotny – abstrakcyjne. Za posiłek wystarczy fasolka szparagowa z wody i makaron w kompocie z suszu.

Mrówki faraona przyszły pogadać ludzkim głosem. Kto je zrozumie?

– Muszę prosić Cię o korektę tekstu.

– ?
Kokietki
– A co tam zmieniać? – Przecież jest dobry.
– Wczoraj tak natrętnie patrzyłem na tę choinkę, dumałem, wczytywałem się w tekst i coś mi nie grało. I znalazłem. Wiesz co nie pasuje? Jest tak: “Ta miedniczka, te łuki dojrzałych bioder”, w sensie dorodnego dojrzałego owocu; owocu, który ma nasiona; nasiona, to przyszłe życie – ona jest ciężarna! Brzemienna. Faktycznie, ona jest pękata okrąglutko. Tej miedniczce czegoś brak w takim razie, określenie nie oddaje oglądanego obrazu. Brzuch ciężarnej kobiety obniża się w końcowej fazie ciąży i ta pękatość wypada prawie centralnie w obrębie miednicy. To właśnie zafascynowało mnie w mojej choince, ale wtedy jeszcze nie było nazwane, tylko wrażenie zostało. Ona jest jak “brzemienna”. Wstaw tam “Ta miedniczka niby brzemienna”, bo tamto, to brak konsekwencji, a jak damy skojarzenie, podobieństwo do, zamiast pewności bez “niby”, to będzie dobrze. I jeszcze na samym końcu coś podobnego, przypuszczenie, niepewność, zamiast przekonania: “Za posiłek może wystarczyć fasolka”, nie samo “wystarczy”. I wszystko.

This entry was posted in Uncategorized. Bookmark the permalink.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s