Od powodzian…


Ponieważ przez ostanie dwa tygodnie zajmowałam się serwisem internetowym dla powodzian, a Mama zbierała i zawoziła dary na zalane tereny – wiele różnych informacji, opowieści, plotek przeszło przez moje uszy.  A to ktoś w samych majtkach przed wodą uciekł, a kolegę z dachu helikopter ściągał i takie tam różne… A podobno w Wielowsi na jednym z balkonów zalanego domu przez kilka dni siedział zając, kret i jeż, a od czasu do czasu przypływał do nich piesek.

Nie wiem ile w tym prawdy, ale to najładniejsza opowieść, jaką usłyszałam… I można by o tym bajkę napisać. :)

This entry was posted in Uncategorized. Bookmark the permalink.

3 Responses to Od powodzian…

  1. tonguetonic says:

    Ten piesek przypływał z pomocą humanitarną? To jest: animalną?:)

  2. Kasia says:

    może grali w karty…

  3. anna m. says:

    próbuję sobie te zwierzaki wyobrazić razem na balkonie – faktycznie, niezła historia. choć całkiem możliwa – w obliczu nieszczęścia nawet zwierzaki zawieszają wzajemne animozje. moi rodzice znaleźli kiedyś mocno poturbowanego psa. przygarnęli go, zrobili mu legowisko w szopce, karmili i poili. co ciekawsze, nasze trzy (wówczas) koty nie tylko z tym psem nie wojowały, ale chodziły go odwiedzać, tak jakby go doglądały :)

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s