Jacek


Nie planowałam tego. Sam jakoś wszedł mi w drogę, tylko, że on już dawno po niej stąpał. Towarzyszy każdej mojej podróży ostatnio. Od kilku miesięcy wszystko toczy się na drogach, po których chadzał i w miejscach, które były jego miejscami. I to dotyczy też najbliższych planów wyjazdowych. Sandomierz, Warszawa, Via Regia, Kraków, Paryż. Zastanawiające. Wszędzie, gdzie bywał zostawiał ślady. Tych śladów jest mnóstwo. Dziwne, że zupełnie nie dostrzegałam go do tej pory. Ciągle jeszcze jestem ślepa.

jacek

Czuł jak jego płuca wypełnia dym. Krztusząc się i wypluwając z ust kopeć biegł w stronę niszy w bocznej ścianie prezbiterium, gdzie przechowywany był zapas Eucharystii dla chorych. Starał się ignorować trzeszczące pogróżki ze strony sklepienia i gdzieś kątem myśli podziękował Bogu, że ma buty i nie czuje rozżarzonej posadzki. Szarpnięciem odsłonił tkaninę zasłaniającą drzwiczki tabernakulum, otworzył je i przez płaszcz chwycił nagrzaną puszkę z Ciałem Pańskim. Teraz jeszcze tylko szybki zwrot na pięcie i pędem do drzwi!

więcej tutaj, u Eli:
http://guzmanop.wordpress.com/2009/08/17/pozar/

This entry was posted in 1. Bookmark the permalink.

2 Responses to Jacek

  1. Mishka says:

    Kasiu, kiedy będziesz w Krakowie?

  2. Kasia Bednarz says:

    Kraków? Jakoś przed 25 września… może 24… na pewno dam znać, może uda się gdzieś spotkać.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s