spotkanie (w Warszawie)


Warszawa_Syrenka_01Coś muszę napisać, bo obowiązuje mnie stara umowa, ale zastanawiam się mocno co to ma być.
Bo Warszawa, której kiedyś nie lubiłam stała się teraz bliższa. Bo już nawet za nią trochę tęsknię… bo ona wie, jak mnie zdobyć i ująć, zakotwiczyć na zawsze…
A zdobywa mnie ludźmi. Sanitariuszką Basią, którą spotykam po wyjściu z Muzeum Powstania Warszawskiego i mam niebywałą okazję posłuchać żywej historii… chociaż i ta historia z muzeum momentami wywołuje bardzo żywe emocje… szczególnie listy… zdjęcia… muzyka… Do sanitariuszki Basi napiszę. Uderza mnie historia, którą później opowiada mi siostra Ludmiła, o powstańcach, którzy zwolnieni są z obowiązku kupowania biletów do muzeum PW, a i tak zawsze je kupują. I bardzo często – z wyboru samych powstańców – nie są to wcale bilety ulgowe.

Spotkanie w Instytucie Hiszpańskim równie niezwykłe, zupełnie inny klimat, ale Sandomierski Wieczór Hiszpański pomału nabiera kształtów.
Lecę na umówione spotkanie przy Syrence i zupełnie nieoczekiwanie spotykam znajomych, z którymi przyjechałam, potem spotykam ich raz jeszcze w tym dniu – mieliśmy zupełnie inne plany, nasze drogi jakoś się krzyżują Ach, te przypadki!!!

Spotkanie z Syrenką. I z kimś jeszcze. Potem klasztorne zakamarki.
Warszawa wie, czym mnie ująć… I ten ktoś też. Zakopaliśmy topór na Freta.

gdzie ty pójdziesz, tam ja pójdę,
gdzie ty zamieszkasz, tam ja zamieszkam,
twój naród będzie moim narodem,
a twój Bóg będzie moim Bogiem.


Msza. Nieszpory. Równie atrakcyjne i ważne, jak wszystko inne w tych dniach. Na Mszy prawie na głos śmieję się z radości, powstrzymuję się od tego na siłę. Żeby nie robić obciachu, bo ktoś, kto się śmieje w kościele to przecież na pewno świr jakiś… :)

Szczęśliwy ten, kogo wspiera Bóg Jakuba,
kto pokłada nadzieję w Panu Bogu.
On stworzył niebo i ziemię, i morze
ze wszystkim, co w nich istnieje;

    To nie “ten” Jakub, ale to szczęście właśnie. :)

Coś, co było beznadziejnie skopane i wdeptane w ziemię, zostało podniesione, otrzepane i uniesione. Uratowane w ostatniej możliwej chwili.

This entry was posted in S and tagged , , , . Bookmark the permalink.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s