kolejna relacja – tym razem blog Bajkopisarza


Robert Karwat: Spędziłem dzisiaj kilka godzin w Mieście Aniołów. Nie podejmuję się opisać tego, co widziałem i przeżyłem. To trudno opisać. Może spróbuję, ale z pewnego dystansu. Przeżyłem też coś niespodziewanego, co może być ważne, chociaż jeszcze nie wiem dlaczego. Ale o tym też później. Teraz chciałbym zaprezentować jeden z utworów z książki “Miasto Aniołów”, która miała dzisiaj swoją premierę. Utwór, który rzucił mnie na kolana.

Sara Bis – “Krótka bajka na Dzień Zły”

Przed kilkoma górami, przed wieloma lasami, koło długiej rzeki, wcale nie tak dawno, a może i teraz…

Pod jedną z ulicznych latarni ktoś pozostawił zabawnego pluszowego psiaka. Malec siedział nieruchomo, oświetlony sztucznym światłem. Nie szczekał, nie skakał, nie biegł za dotychczasowymi właścicielami, tylko milcząco wpatrywał się w przestrzeń. Jedynie niektórzy, bardziej wrażliwi przechodnie dostrzegali smutny wyraz jego oczu, małych, plastykowych kuleczek.

Mała dziewczynka z opadającymi na ramiona loczkami, niewinna i uśmiechnięta, pozbawiona trosk. Ciesząca się życiem, każdym jego mgnieniem; za młoda, żeby psuć szczęście zawiłymi rozważaniami, przyjmowała je takim, jakie było – pięknym.

– Ktoś zostawił pieska pod latarnią – oburzało się Szczęście, przechodząc obok…

Nieco większy chłopiec ze spracowanymi rękami i bystrym spojrzeniem. Zbyt dojrzały jak na swój wiek, bezinteresowny, czujny i troskliwy. Klapał po chodniku starymi sandałami. Pomoc zajęła się bardziej potrzebującymi…

Para nastolatków obejmujących się podczas wieczornego spaceru, nie do końca zajęta sobą, dostrzegająca cokolwiek poza ich własnym światem, dopuszczająca doń pewne szczegóły rzeczywistości. Ona w czerwonym szaliku i ze zmarzniętymi dłońmi, on w brązowych butach i z błyszczącymi oczyma.

– Mnie by tak nie zostawiono – pomyślała Miłość, spoglądając na swą drugą połowę; zauroczenie tylko uśmiechnęło się jednym ze swych groźnie uroczych, pociągająco złośliwych uśmiechów…

Siedemnastoletnia dziwka, idąca do pracy. W używanych rajstopach z oczkiem zamalowanym lakierem do paznokci, w ulubionym staniku, który znowu niedoceniony szybko zgubi się na podłodze czyjegoś pokoju. Z pozbawionymi uczuć oczami, oczami rzucającymi wyzwanie, nie dlatego, że chcą, dlatego, że muszą. Zaradna i przekonana, że życie daje szansę tylko takim, że do tego zmusza. Obojętność spojrzała beznamiętnie na pluszaka. Zaproponowała, że zabierze go do domu…

This entry was posted in 1. Bookmark the permalink.

One Response to kolejna relacja – tym razem blog Bajkopisarza

  1. mma lublin says:

    super tak trzymaj

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s