kolejna wycieczka


Sandomierz – tym razem Cmentarz Katedralny, na którym nigdy wcześniej nie byłam, a dziś rzuciło nas tam przez Świętego Jakuba.

Malice. Niezwykły zespół rzeźb stojący na Naszej Drodze… Niezwykła data – 1804 r.

dscf4498

W  środku Salvator Mundi, obok Piotr i Jakub – a więc jakby przedstawienie tego, co wydarzyło się na Górze Tabor… Nigdzie takiego ujęcia Jakuba nie spotkałam, nawet w samej Hiszpanii, gdzie pojawia się on prawie na każdym kroku. Ale tu nie chodzi przecież o Jakuba, ale o Salvatore, o Przemienienie…

Zbawiciel błogosławi świat  w takim pięknym miejscu – na rozstaju sześciu dróg, na wzgórzu… Widoki piękne…

Koprzywnica, potem Klimontów… Obeszłam podominikański klasztor dookoła i zakochałam się w tym miejscu natychmiast. Niestety zamknięty, ale pozaglądałam przez okna, w środku – cudownie!

Klimontowski klasztor pełnił także dość niecodzienną funkcję: stanowił „dom poprawy” dla zakonników, którzy łamali regułę zakonną (dopuszczanie się skandali, nadużywanie trunków).

Miejsce dla pielgrzymów wymarzone.

W klasztorze jest około 30 kompletów łóżek z materacami, kocami i poduszkami, ale nie ma już schroniska (tak jak nie ma już hotelu w Nikisiołce), więc turyści nie są przyjmowani. Wyjątek stanowią tylko pielgrzymi.

Powiedziałam, że będzie tam refugio i być MUSI. Poza tym w jednym z okiem dostrzegłam coś, co musiało być kiedyś biblioteką… puste regały, szafki katalogowe, niestety – dewastacja…

Oczywiście serce mnie boli. :) I myślę…

A to moje tereny. Urodziłam się w Sandomierzu, ale moi Rodzice mieszkali wtedy w Górkach Klimontowskich, w samym pałacu, dzisiaj w prywatnych rękach. No i pojechaliśmy też do tych Górek, obeszliśmy pałacowy park, zaglądnęliśmy do czegoś, co kiedyś było młynem. A potem Młynem Gospodarczym GS “Samopomoc Chłopska”, więc… się rozpadło… :)

Kotuszów. Kolejne “moje” miejsce. Kawa w Kurozwękach z zapachem strusiowo-bizonowym. Lody waniliowe – balsam na moje wysuszone gardło. Ciepło. Wiosna. Ksiądz Jerzy – jak zwykle – zachwycający. Wszystko tak pozytywne, kolejny miły dzień…

Wspomnienia, plany… ech… :):):) Życie nabrało tempa. Na warsztaty zdążyłam w ostatniej sekundzie.

Spacer przez życie. Niesamowite, niesamowite.

Gdzie byłam przez ostatnie 25 lat? Obok. :):):)

This entry was posted in 1. Bookmark the permalink.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s