niespodzianek ciąg dalszy


 „…widocznie już sama tęsknota za Camino bardzo łączy ludzi” – pisała. A innym razem: „To jest właśnie ta dziwna magia Camino – nie znamy się, nigdy się nie widziałyśmy, a teraz piszemy do siebie i te listy są tak ciepłe, jakby były nagrzane hiszpańskim słońcem.”

Dlaczego to wpadło w moje interenetowe sieci akurat dzisiaj nie wiem zupełnie, przecież to stare i przecież znam początki tej historii, pamiętam jak powstawała warszawska opowieść o żółtej strzałce i o compostelce przyniesionej na lekcję łaciny. Emilia się nie pochwaliła, że umieściła to w interncie. No to ja się chwalę, bo czuję się jednym z bohaterów tej opowieści, może nie tym z pierwszego planu, ale jednak i właśnie dlatego nie może to zaginąć w wirtualnej przestrzeni…

Zapakowałam plecak. Obok postawiłam kij od Adama – ten sam, z którym przeszedł zeszłoroczne Camino. Wzięłam muszlę Krzyśka, na której sam namalował Jakubowy krzyż, i kubek od Kasi przesłany przez Pawła… Wzięłam też bluzki od Agnieszki, mapę od Milady i alumatę od Magdy i Smoka. Każda z tych osób chciała mieć jakiś swój udział w moim Camino. Będą go mieli. Bo każdy z nich już przeszedł ze mną część tej Drogi. Bo – jak mówią – Camino zaczyna się na progu własnego domu. Na progu tego, co swojskie i znane zaczyna się Droga ku tajemnicy. A ja tę drogę zaczęłam już dawno, kiedy Adam położył na moim biurku swoją compostelkę…

 Więcej TUTAJ

muszla2

This entry was posted in 1. Bookmark the permalink.

4 Responses to niespodzianek ciąg dalszy

  1. Mishka says:

    Kasiek… Ja tu uschnę z tęsknoty, jak będziesz takie teksty zamieszczać na blogu…

    A kijka to nam do dziś linie lotnicze Skyeurope nie oddały…

    A co słychać po sandomierskiej stronie Drogi?

  2. prometeusz says:

    A mnie też jeden kijek zabrali Anglicy, wrrrr! I to taki prawdziwy, pasterski, od Dionizego!!!

    Co słychać? W piątek do Ojca Andrzeja jedziemy i baaaardzo chcemy już znakować Drogę, ale Więcławice milczą…

  3. Mishka says:

    A już myślałam, że przynajmniej do Was się Więcławice odzywają… Cóż, chyba trzeba będzie znakować na własną rękę, skoro nawet na maile nie odpowiadają? Mam ten sam problem z Krakowem.

    Ale nic to! W końcu to trudności są Drogą :)

    Pozdrowienia dla ekipy sandomiersko-tarnobrzeskiej!

  4. prometeusz says:

    Więcławice milczą, a ja właśnie przed chwilą wróciłam z caminowego spotkania i – postanowiliśmy znakować na własną rękę, zgodę mamy prawie załatwioną od miejscowych notabli. :) Dzięki za pzdr, mam nadzieję, że się w tym roku jeszcze spotkamy. :):):)

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s