mieć swoje miejsce w Kościele


obraz-042l

tekst przed korektą i zmniejszeniem

Jeśli mówi się o Neokatechumenacie, to zwykle pojawiają się dwie radykalne i zupełnie przeciwne sobie opinie: albo ktoś dostrzega dobre owoce tej drogi nawrócenia i sam angażuje się w jej liturgię, albo jest jej zupełnym przeciwnikiem. Ta druga postawa wiąże się zwykle z niewiedzą i nieznajomością tematu, co wynika w dużej mierze z wielu niewyjaśnionych lub sprzecznych informacji, jakie od czasu do czasu na temat Neokatechumenatu pojawiały się głównie w internecie. Zdarza się słyszeć gdzieniegdzie, że Neokatechumenat to sekta czy “kościół w kościele”. Droga Neokatechumenalna – bo takiej nazwy również się używa – ma sporo przeciwników, także wśród duchownych, którzy nie zawsze mieli okazję naocznie i osobiście ją poznać, pomimo, że od samego początku istnienia wspierają ją wszyscy kolejni papieże: Paweł VI, Jan Paweł II i aktualny – Benedykt XVI.

“Dla mnie na początku lat siedemdziesiątych niezwykłym wydarzeniem był pierwszy kontakt z takimi ruchami, jak: Neokatechumenat, Comunione e liberazione, Focolari. Doświadczyłem wówczas energii i entuzjazmu, z jakimi przeżywali swoją wiarę członkowie tych ruchów, i tego, jak radość tak przeżywanej wiary przynagla ich do dzielenia się z innymi tym, co otrzymali w darze.”

– te słowa padły z ust kardynała Josepha Ratzingera, który niedawno – już jako Głowa Kościoła – podpisał Statuty Drogi Neokatechumenalnej. Jak widać, Kościół Katolicki w pełni akceptuje i popiera to, co dzisiaj dzieje się w Neokatechumenacie.

Zatwierdzone statuty wyprowadzają z błędów wszystkich, którzy twierdzili, że jest to sekta. Samo to okreslenie wg “Słownika sekt, nowych ruchów religijnych i okultyzmu” oznacza “grupę religijną, która oderwała się od uznanej już, większej organizacji religijnej (…)”. Neokatechumenat nie odrywa się od Kościoła Katolickiego, raczej działa w samym jego sercu, a wspólnoty znajdują swoje miejsce w diecezjach i w parafiach tylko za zgodą ich biskupów i proboszczów, często tworzone są tam, gdzie zamiera życie religijne czy parafialne. Nie ma więc żadnych przesłanek, by uważać Drogę Neokatechumenalną za zjawisko szkodliwe czy zbędne, tym bardziej, że nauki głoszone przez katechistów opierają się wyłącznie na Piśmie Świętym i Katechiźmie Kościoła Katolickiego, a tzw. “skrypty z katechezami” były słowo po słowie sprawdzane przez Kongregację d.s. Nauki Wiary i nie stwierdzono w nich żadnych uchybień i sprzeczności z nauczaniem Kościoła Katolickiego.

Historia Drogi pokazuje, że jest ona owocem Soboru Watykańskiego II.

“Jesteśmy narzędziem, które pomaga nieść odnowę soborową do parafii”

 – mówi Kiko Argüello – jeden z inicjatorów Drogi Neokatechumenalnej. Jego osobiste doświadczenia religijne, zafascynowanie duchowością Karola de Foucalda oraz głęboki kryzys egzystencjalny, który przeżył w wieku 35-ciu lat złożyły się na potrzebę pójscia do najbiedniejszych dzielnic Madrytu z gitarą i Ewangelią, aby głosić Dobrą Nowinę ubogim, alkoholikom ich często zrozpaczonym czy bezradnym rodzinom, dla których wydawałoby się – nie ma już nadziei. Spotkanie z Carmen Hernandez – młodą wówczas Hiszpanką, która właśnie ukończyła studia chemiczne i zaraz po nich teologię zaowocowało powstaniem czegoś, co można nazwać pierwszą wspólnotą neokatechumenalną.

 

Carmen dzisiaj nazywana “Duszą Drogi”, kobieta wielkiej kultury, od lat zafascynowana była postanowieniami ostatniego Soboru, a szczególnie przypomnieniem, że liturgia chrześcijańska ma swoje głębokie korzenie w judaiźmie. Wszystkie tzw. nowinki liturgiczne w Neokatechumenacie – czasem właśnie najbardziej krytykowane – sięgają swoją historią do Starego Testamentu lub do tradycji żydowskich świąt i celebracji. Nic nie wzięło się z powietrza, wszystko ma swój głęboki sens w trakcie Eucharystii, na którą w każdą sobotę po zmroku zbierają się członkowie wspólnot neokatechumenalnych na całym świecie.

Rzeczywiście – dzisiaj – po 40 latach istnienia Drogi Neokatechumenalnej – jej wspólnoty – małe 20-30ososbowe grupy istnieją prawie na całym świecie.

Dane z Wikipedii: Na świecie istnieje około 40000 wspólnot neokatechumenalnych, co się przekłada na około milion członków. W roku 2008 najwięcej wspólnot w Europie oraz na świecie jest we Włoszech (10000) oraz w Hiszpanii (6900). Polska z tysiącem wspólnot jest trzecim pod względem liczebności krajem w Europie. Państwami posiadającymi jeszcze więcej niż 1000 wspólnot są: Brazylia (6800), Meksyk (3200 Kolumbia 2000 Argentyna 1500oraz Wenezuela 1000). Każda wspólnota składa się z około od 20 do 50 osób.

Wspólnota Dominikańska Tarnobrzeg

W diecezji sandomierskiej od ponad dwudziestu lat głoszone są katechezy neokatechumenalne przez ekipę katechistów z Lublina. Efektem tej dzialalności, której podstawowym założeniem jest głoszenie Słowa Bożego, jest kilkadziesiąt wspólnot neokatechumenalnych, które powstały i działają w Sandomierzu, Tarnobrzegu, Nowej Dębie, Ostrowcu Świętokrzyskim, Koprzywnicy, Stalowej Woli i w Rozwadowie. Od pięciu lat działa również wspólnota przy Klasztorze OO. Dominikanów w Tarnobrzegu. Tworzyło ją kilkanaście samotnych osób, poszukujących swojego “miejsca w Kościele”. W ciągu kilku lat dzięki kolejnym katechezom do wspólnoty dochodziły nowe osoby, w tym kilka małżeństw z dziećmi, byli też tacy, którzy rezygnowali z tej drogi, odchodzili, czasami na zawsze, czasem na jakiś czas. Wspólnota jest ciągle żywa, aktywna, jest jedną z najbardziej regularnie spotykających się grup w parafii. Jej prezbiterem – bo tak nazywany jest duszpasterz w Neokatechumenacie – jest ojciec przeor Paweł Barszczewski OP, często posługuje wspólnocie także ojciec Kamil Burandt OP, opiekujący się również inną wspólnotą w parafii na tarnobrzeskim Serbinowie. Spotkania wspólnoty odbywają się dwa razy w tygodniu – wśrodę wieczorem odbywa się Liturgia Słowa lub Nieszpory, a w sobotę po zmierzchu od Eucharystii rozpczyna się świętowanie niedzieli. Pięknie udekorowany ołtarz, bały obrus, kwiaty, modlitwy i wprowadzenia do czytań liturgicznych przygotowane przez członków wspólnoty zostawiają niezwykłe wrażenia w sercach uczestników. Ważnym elementem tej Eucharystii jest również Komunia Święta przyjmowana pod dwiema postaciami – chleba i wina. Szczególnym owocem istnienia wspólnoty jest obecność w niej dzieci – w tej chwili dziesięcioro, co stanowi dużą częśc całej grupy. Dzieciaki potrafią się wspaniale modlić, śpiewać i uczą się uważnie słuchać Ewangelii, ponieważ prezbiter często dialoguje z nimi na jej temat. Duże, wielodzietne rodziny, których nie brakuje w Neokatechumenacie są szczególnym świadectwem w dzisiejszych czasach w mocno zlaicyzowanym świecie.

http://goscniedzielny.wiara.pl/zalaczniki/2009/02/01/1233513584/1233513608.pdf
This entry was posted in 1. Bookmark the permalink.

6 Responses to mieć swoje miejsce w Kościele

  1. inkwizytor says:

    Mam wiele zastrzeżeń do Drogi Neokatechumenalnej…

    Na początek dwa:
    * brak jawnych struktur, danych kontaktowych – nie sposób oficjalnie zasięgnąć informację
    * pomimo niby-działania-w-parafii wspólnoty neokatechumenalne nie uczestniczą w Wigilii Paschalnej wraz z całą wspólnotą parafialną

    Nie wyczytałem tego w internecie, taką rzeczywistość mam obok siebie.

  2. prometeusz says:

    Witam.
    Nareszcie jakieś konstruktywne i konkretne zarzuty i bardzo za nie dziękuję.

    Przyglądam się Drodze Neokatechumenalnej od lat, czytam dokumenty, sprawdzam informacje, statuty, interesuję się ludźmi, którzy tę Drogę tworzyli i tworzą, rozmawiam z jej uczestnikami obecnymi i byłymi. Pytam, dlaczego ludzie są “na Drodze” i jeśli z niej odeszli, to z jakiego powodu.

    Artykuł jest jakimś owocem tego mojego zainteresowania, chociaż został przez korektę mocno okrojony i poszatkowany. Gdyby nie to, że zostałam ograniczona przez Redakcję GN do 4500 tysiąca znaków (ze spacjami) chciałabym napisać o wiele więcej, bo temat jest bardzo szeroki i naprawdę można znaleźć w nim wiele “za” i równie wiele “przeciw”.

    Jeśli chodzi o zarzut pierwszy – nie zgodzę się, a temat zbadałam.

    * brak jawnych struktur, danych kontaktowych – nie sposób oficjalnie zasięgnąć informację

    Być może problem wynika z tego, że od wielu lat Statuty Drogi były zatwierdzone tylko ad experimentum – właściwie dopiero w roku 2008 zapadły konkretne decyzje regulujące jej działalność.

    Z tego, co wiem i co było przekazywane przez odpowiedzialnych Drogi jesienią – mają powstać Centra Neokatechumenalne (być może z inną nazwą, poszukam, bo mam to gdzieś zanotowane) działające przy Kuriach Biskupich, w których można będzie na pewno zaczerpnąć oficjalnych, rzetelnych informacji na temat Neokatechumenatu i tego, co się w nim dzieje.

    Można znaleźć w Internecie informację o głównym ośrodku Drogi Neokatechumenalnej w Porto San Giorgio we Włoszech, znaleźć oficjalny adres i tam skontaktować się z założycielami Drogi. Jest również strona Domus Galilea’e, Międzynarodowego Centrum Neokatechumenatu. http://www.domusgalilaeae.org/

    Są przecież Seminaria Redemptoris Mater – w Polsce tutaj – http://www.redemptorismater.pl/

    No i strona oficjalna:
    http://www.camminoneocatecumenale.it/pl/index.asp

    Struktury wyłaniają się spośród członków wspólnot i nie stanowią jako-takiej “władzy”, raczej jest to forma katechistów-nauczycieli, świeckich osób, którym została przekazana misja głoszenia Słowa, katechez, a także prowadzenia wspólnot, które jest bardzo dyskretne i delikatne. Nie ma list obecności i składek członkowskich, nakazów, zakazów. Daleko tu do jakiejś “organizacji”, a więc… i struktury.
    Katechiści w głównej mierze przekazują naukę zgodną z tym, czego naucza KK, nie stanowią jakiegoś “zarządu”. Na codzień są zwykłymi “braćmi ze wspólnoty”.

    Decyzje podejmowane są za zgodą i wiedzą kolejnych papieży, biskupów i proboszczów, więc podstawowych informacji należy szukać właśnie u nich. Dotyczy to też kontaktów ze wspólnotami, z członkami wspólnot i z osobami odpowiedzialnymi za wspólnoty – daję sobie rękę uciąć, że mój proboszcz udzieli konkretnych informacji osobie zainteresowanej Drogą i tym, co się dzieje na niej w naszej parafii. I wiem na 100 %, że nic, co dotyczy wspólnoty neokatechumenalnej nie odbywa się bez jego wiedzy czy zgody.

    Ten zarzut dotyczy chyba braku konkretnych informacji w Internecie, tak? Ale Droga nie działa porzez Internet – katechezy głoszone są w kościołach, na parafiach, przekazywane jest żywe – nie pisane, ale mówione Słowo. Być może stąd wynika brak informacji, ale szukam ich też o innych wspólnotach czy grupach (ruchach) działajacych w KK – i często nie znajduję, więc to nie dotyczy li-tylko Drogi Neokatechumenalnej.

    Nie znajduję konkretnych i rzetelnych, aktualnych informacji na przykład o Rodzinie Dominikanów Świeckich, która od stu lat działa w mojej parafii. Wniosek taki, że skoro Neokatechumenat jest tutaj dopiero od pięciu lat, no to – nie czepiajmy się go, albo czepmy się wszystkich wspólnot parafialnych.

    Trudno zarzucać akurat Neokatechumenatowi brak informacji czy próbę ukrywania czegokolwiek w tym temacie – trzeba by chyba zarzut ten skierować do Kościoła w ogóle.

    Sądzę też, ze jest to również wynik czegoś w rodzaju ochrony danych osobowych – religia wszak jest prywatną sprawą każdego i trudno wymagać, by ktoś publicznie deklarował swoją przynależność do danej wspólnoty, ogłaszał to np. właśnie w Internecie czy jakiejś Książce Telefonicznej.

    Drugi zarzut też odpieram.

    * pomimo niby-działania-w-parafii wspólnoty neokatechumenalne nie uczestniczą w Wigilii Paschalnej wraz z całą wspólnotą parafialną

    Obserwuję naprawdę uważnie – trochę od wewnątrz – to, co się dzieje i przyrzekam, bo widziałam to wielokrotnie na własne oczy. że wielu członków Neokatechumenatu bierze udział w Triduum Paschalnym w swoich parafiach, również w Wielką Sobotę, i po tej długiej Liturgii Sobotniej, która się kończy koło godz. 22-ej, oni o 23-ej idą jeszcze na całonocne czuwanie do swojej wspólnoty. Jest to dla nich autentyczny czas OCZEKIWANIA na Zmartwychwstanie Chrystusa. Czuwanie przy grobie. I autentyczna RADOŚĆ ze Zmartwychwstania.
    Święto.

    Wynika to z Tradycji Chrześcijaństwa, która została zapomniana , a o której szczegółowo pisał młody Karol Wojtyła w 1952 roku w artylule:
    http://www.personalizm.pl/polrocznik/numer-3/katechumenat-xx-wieku/

    Była to noc Zmartwychwstania, więc wyznawcy Chrystusa spędzali ją na czuwaniu (vigiliae), które rozpoczynało się późnym wieczorem.

    Rozpoczynało, a nie kończyło…

    Na tym tekście bardzo mocno opierała się Carmen Hernandez, która jest autorką wielu neokatechumenalnych katechez i dużo wnosi do liturgii, między innymi właśnie do tej liturgii paschalnej, która bardzo przypomina to, co dzieje się w “zwykłym” Kościele, wiem, bo miałam okazję w niej uczestniczyć kilkakrotnie. Neokatechumenalne liturgie sporo czerpią właśnie z tych tradycji wczesnochrześcijańskich.

    Różnica polega tylko na tym “przesunięciu w czasie” oraz na tym, że spędza się go na modlitwie i śpiewie pośród ludzi ze wspólnoty, w której wszyscy nawzajem są dla siebie braćmi, czego nie doświadcza się w “zwykłym” Kościele – gdzie stojący obok człowiek jest najczęściej kimś zupełnie dla nas obcym. W małej grupie, nie w tłumie – łatwiej się skupić na modlitwie i głęboko przeżywać to, co wydarza się na ołtarzu.

    Trudno też wymagać od wszystkich neokatechuemnów (często rodzin z kilkoma małymi dziećmi), żeby brali udział w liturgi od godziny 20-stej do 22-giej, i później jeszcze od 23-ej czuwali całą noc do świtu. To nie jest niechęć do brania udziału w życiu parafii, ale normalna niemożność pogodzenia obu tych liturgii. Dzieci w Neokatechumenacie i tak są niesamowicie wytrwałe i często w ogóle nie zasypiają w Wielkosobotnią Noc i co więcej – wiedzą i potrafią wyjaśnić dlaczego tej nocy czuwają razem z rodzicami. Wiedzą, na Kogo czekają tej nocy.

    Pytanie – jaka jest ta rzeczywistość obok Ciebie?
    Bo jeżeli coś tam jest nie w porządku, to może faktycznie trzeba się temu przyjrzeć i zapytać osoby odpowiedzialne za Drogę w parafii, np. Twojego proboszcza – dlaczego coś jest nie tak, jak należy.

    Wracając jeszcze do Liturgii Paschalnej – warto zamiast mieć pretensje i obiekcje do “neonów” zapytać, ile procent “zwykłych” parafian tak naprawdę w niej uczestniczy?

    Bo z moich obesrwacji wynika, ze około 10 % z całej parafii i są to zwykle osoby na codzień mocno angażujące się w życie parafii – nie tylko od święta. Oni i tak są na codzień w KK.

    A na neokatechumenalną Wigilię Paschalną zwykle przybywa 100 % członków Neokatechumenatu, z tego około 30-50 % jest wcześniej na litrugii z całą parafią.

    Trzeba może raczej zapytać o te 90 % pozostałych wiernych, dla których Święta Wielkanocne nie są powodem do wzięcia udziału w żadnej z liturgii…
    Zapytać katolików dlaczego nie biorą udziału w najważniejszej w roku liturgii?

    Bo ten zarzut wydaje się trochę przerysowany i naciągnięty:

    nie uczestniczą w Wigilii Paschalnej wraz z całą wspólnotą parafialną

    Co to znaczy: CAŁA wspólnota?
    To te stałe 10 %, o których piszę i pośród których kolejne 5-10 % to “neoni”?

    To chyba tyle, czekam na kolejne zarzuty, postaram się wyjaśnić, co wiem, a jeśli nie wiem to zapytam u źródeł, bo jakoś nie miewam z tym problemu…

  3. Andaluzja says:

    Przyłączę się do głosu Inkwizytora. W mojej parafii faktycznie neoni świętowali liturgię Wigilii Paschalnej z parafią – byli przy ognisku, od którego odpalali swój paschał i szli na swoją liturgię albo robili konkurencyjne ognisko. Nie rozumiem, dlaczego zamiast włączyć się w parafialną liturgię koniecznie muszą mieć swoją i w związku z tym nie dziwi mnie też, że są postrzegani jako sekta. Na centra przy Kurii Biskupiej czekam niecierpliwie ;>

  4. prometeusz says:

    Na takie zachowanie – odpalanie paschału czy robienie odrębnego ogniska musiał najpierw wyrazić zgodę proboszcz parafii. Widocznie nie widział w tym żadnego zagrożenia.

    Napisałam powyżej, że większość neokatechumenów bierze czynny udział w liturgiach Triduum Paschalnego. Są nie tylko na ognisku, ale i wcześniej, naprawdę, naprawdę. Są też na codzień w kościele, często codziennie na Mszy Św.
    Oczywiście nie wszyscy – ale z tym jest dokładnie tak, jak u pozostałych parafian.

    Neoni nie muszą KONIECZNIE mieć swoich liturgii. Zostało to dla nich ustalone i korzystają z tego, dokładnie tak, jak inne wspólnoty mają swoje modlitwy, nieszpory, Msze tylko dla siebie… Z tego, co wiem, czasami zaprasza się neokatechumenat do uczestnictwa w różnych parafialnych celebracjach, imprezach i oni zwykle bardzo chętnie się angażują.

    Sądzę, ze gdyby Kościół, Kongregacja ds Nauki Wiary lub miejscowy biskup zabronili tej osobnej Paschy Wielkanocnej, to ludzie z Drogi pewnie przyjęliby to z pokorą, ponieważ – przynajmniej tak jest tutaj – szanują decyzje biskupa.

    Słowo “sekta” nie oznacza grupy, która ma odrębną liturgię, np. w innym czasie. Proponuję zapoznać się ze znaczeniem tego słowa.

    W naszej diecezji od dłuższego czasu jest już delegat biskupa ds neokatechumenatu i sądzę, ze podobnie jest w innych diecezjach. Można to sprawdzić, zadzwonić do Kurii, zapytać – telefony do biskupa są łatwo dostępne.

  5. droga says:

    Mialam kilka znakow zapytania co do neo.Kilkakrotnie w Polsce probowalam sluchac katechez, ale mialam zbyt malo otwartosci i pokory, a za duzo pychy, by zaraz po studiach u Jezuitow sluchac katechistow.
    Teraz wspolnie(od kilku tygodni) z mezem uwazamy, ze jest to droga dla nas i naszej rodziny.Nasze dzieci moga wzrastac w wierze nawet na pustyni w Szwecji. Rodziny misyjne ucza nas wszystkiego, a swoja postawa pomagaja zaufac w 100% Bogu a nie temu co niesie swiat.

  6. Kasia says:

    Bardzo dziękuję za ten wpis, bo właśnie tym, co przemawia za neokatechumenatem są rodziny ze wspólnot. To w jaki sposób scalają swoje małżeństwa i jak wychowują dzieci jest godne pozazdroszczenia i naśladowania. Mniej w tym wszystkim chodzi o sposób odprawiania liturgii, a więcej o sposób tworzenia rodziny (która zresztą opiera się na liturgii).

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s