zamiast skarpetek w truskawki


Czekam na wiosnę, na słońce…

This entry was posted in 1. Bookmark the permalink.

49 Responses to zamiast skarpetek w truskawki

  1. Hippie says:

    1. Ładny ten zegarek. Ale majne zielonen zegarken from B. był lepszy.

    2. Grrr…nienawidzę szpitali. Pobierali mi dzisiaj krew. Grrr…

    3. Bajka mi się pisze. Tylko nie do końca jest bajkowa.
    Ale jest miła i sympatyczna.

    4. Ten skok już mnie przeraża, wiesz?

    5. Będę miała aparat! koło 10 lutego. Ale będę miała aparat! Jezu, jak się cieszę.

    6. Jak mnie wypuszczą z domu i/lub będzie mnie mniej bolał brzuch to się wproszę na herbatę.

    7. http://pl.youtube.com/watch?v=fZRPM1Fn-Aw

  2. prometeusz says:

    1. Zegarki to też fajny pomysł. Ale nic nie przebije tamtego. Trzeba go zabrać z B., zanim go ktoś wyrzuci.
    2. JA TEŻ NIENAWIDZĘ SZPITALI.
    3. W tym sęk, że te bajki, które piszą się teraz – nie do końca są bajkowe… Wszyscy piszemy między linijakmi o sobie, heh. Ale mam nadzieję, że się wyrobimy.
    4. Mnie też, ale coraz mniej z każdym dniem, tym bardziej, że ma skakać obok mnie kilku fajnych ludzi. Potem się upiję (zawsze tak mówię i nigdy nic mi z tego nie wychodzi…)
    5. To ja też się cieszę, będą nowe zdjęcia na Photoblogu.
    6. Zaproszenie jest stałe.
    7. Super.

  3. Hippie says:

    1. Noooo…wypadałoby.

    2. Na szczęście to nie wyrostek. Ale i tak beznadzieja. Ogólne zapalenie dróg moczowych. Bleh.

    3.Zawsze tak jest. Do kiedy miał być termin? Może moja mama też napisać? :)

    4. Pójdziemy na lemoniadę po tym. Będzie…miło.

    5. I nowy photoblog. Bo chcę się pożegnać z przeszłością.

    6. To strzeż się:):)

    7. Mogłabym się na takim pobawić:)
    A tu coś trochę innego. Ale świetny głos miał ten pan.

    http://pl.youtube.com/watch?v=WfI9j-vRtnY

  4. prometeusz says:

    1. Chcę też zabrać z Biblioteki nasze wiersze. Wasze. Będą u mnie. W Pracowni.
    2. Beznadzieja. Zawsze byłam zdrowa – teraz nie mogę wyzdrowieć od paru miesięcy, szlag mnie trafia pomału.
    3. Pierwszy termin do końca ferii. Pewnie, że Mama Kasia może, już się cieszę. Bajki o Aniołach mają być – to tak dla przypomnienia. Ale przyjmuję wszystko.
    4. Na lemoniadę i pizzę.
    5. OOO. Lubię zmiany. Będzie na wordpressie?
    6. Zrobię zapas herbaty i jabłek.
    7. Też chcę się zakochać.

    PS. Żartowałam chyba.

  5. lostris says:

    Kasiu…..jak to zabrac? Ty i biblioteka to jedno, nie bedzie tam Ciebie to i nie bedzie biblioteki. Było tyle dni tyle spraw i co? Juz nie jesteś potrzebna? Nie zgadam sie!!!! Przepraszam ze nic nie wiem, ze sie nie odzywam. Zaszyłam sie w swoich sprawach i zapominam o tym co dookoła mnie…

  6. prometeusz says:

    To Ty nie wiesz??
    Nie ma mnie w Bibliotece. Jest zamknięta.

    Przeżyłam to okropnie. Właściwie nie przeżyłam. Umarłam już chyba. :)

  7. Hippie says:

    1. To dobrze.

    2. Ja się z moimi drogami moczowymi męczę od miesiąca. A od wczoraj z chrypą.

    3. Dobrze. Przyjęłam do wiadomości:).

    4. Pizza jest tucząca! xD Wolałabym sałatkę…:):)

    5. Jeszcze nie wiem. Może. Zobaczę 10:)

    6. :) To dobrze.

    7. Dobrze jest się zakochać. Dużo rzeczy się zmienia i chce się zmian. I są te chwile radosne, te chwile smutne, te chwile niecierpliwego czekania…Eh.

    8. Umarłaś, a potem się obudziłaś. I świat kręci się dalej. I wszystko znowu jest dobrze, nie do końca, ale nigdy nie jest do końca.

  8. prometeusz says:

    2. Niepokoi mnie to. Wpadasz z choroby w chorobę.
    4. No to sałatka.
    5. Mam nadzieję, że dostanę namiary.
    7. Ale ja nie umiem już. Chyba. Znieczulica jakaś.

    8. Umarłam i się obudziłam. Zombie.

    Jeszcze jeden nisko
    Opuszcza głowę,
    Czas pełznie powoli,
    A przemoc wywołuje ciszę.
    Kim jesteśmy my, którzy tkwimy w błędzie?

    Spójrzcie tylko, to nie ja
    I moja rodzina też nie.
    To w waszej głowie,
    W waszej głowie oni walczą
    Swoimi czołgami,
    swoimi bombami
    swoimi bombami
    I swoją bronią.
    W waszej głowie,
    W waszej głowie oni płaczą

    W waszej głowie,
    W waszej głowie

    Zombie

    Co jest w twojej głowie?
    W twojej głowie
    Zombie

    Kolejne złamane serce matki
    Zostało podeptane.
    A przemoc wywołuje ciszę.
    Musimy się mylić,
    To ten sam stary temat
    Od roku 1916.
    W waszej głowie,
    W waszej głowie

    Oni ciągle jeszcze walczą
    Swoimi czołgami
    Swoimi bombami
    Swoimi bombami
    I swoją bronią
    W waszej głowie umierają.

    W waszej głowie,
    W waszej głowie
    Zombie.

    Co jest w twojej głowie?
    W twojej głowie
    Zombie.

  9. Hippie says:

    2. Tak czasem bywa. Za dużo czasu spędzam na depresji, za mało na pomocy mojemu układowi odpornościowemu.
    5. Jasne. Jak tylko go założę.
    7.Umiesz. Każdy umie. Trzeba się tylko otrząsnąć z wszystkiego innego.
    8. Lubię tą piosenkę. Ale nie jesteś zombie.
    [Zombie w mojej głowie, brzmi jak diagnoza schizofrenii paranoidalnej.]

  10. prometeusz says:

    2. Co możesz zrobić, żeby się poprawiło?
    7. Więc najpierw się otrząsnąć muszę.
    8. Jestem, trochę jestem. Jakaś moja część jest Zombi. Chyba ta od zakochania. Heh.

    Lubię schizofrenię. Dotyka dobrych, wrażliwych ludzi.

  11. Hell says:

    Ej, nie popadaj. Alergia i astma nie muszą być z Tobą na zawsze. Od alergii czasem można się odczulić, czasem po paru latach sama mija, albo zaczynasz reagować na inny alergen ;-) a z astmy można wyrosnąć :-) (dowody mam w domu) Poza tym po antyhistaminach śpi się jeeeeszcze lepiej. I przede wszystkim nie wierz konowałom! Zrób testy alergiczne a potem polecam homeopatę. Zdaje się, że to działa! No i kota za okno! Niech myszy łapie a nie wygrzewa się na zapiecku.

    Wierszyk ni z gruchy ale o kotach:
    Gdy Ci kot przebiegnie drogę
    Nie uważaj, że to pech
    Kopnij w dupę, wyrwij nogę
    Niech pobiegnie se na trzech :-D

  12. prometeusz says:

    Wyrosnąć z astmy… to Ty myślisz, że ile ja jeszcze pociągnę? Nie wierzę konowałom, klechom i alkoholikom.
    Mogę film ze skoku umieścić na blogu?
    W sierpniu lecimy.

  13. Hippie says:

    2. Nauczyć znowu cieszyć się życiem.
    Ja też lubię schizofrenię.

    Dzisiaj już raczej nie przyjdę. Mam wszystkie objawy milusiej grypki, zobaczymy jak już trafię do lekarza. Grrr…i to na ferie.

  14. prometeusz says:

    Życie jest właśnie takie – radość i smutek na przemian. Trzeba się przyzwyczaić i w czasie smutku oczekiwać na radość.

    I na wiosnę w czasie zimy.

  15. Hippie says:

    Lubię zimę.

    Wiesz, boli mnie brzuch od kaszlu tak, jak czasem boli od śmiechu. I wmawiam sobie, że to zabawne.

    A dzisiaj znowu zimowo, śniegowo i uroczo. Tylko się zaszyć z herbatką i książką pod kocem i czekać na.

  16. prometeusz says:

    nie lubię zimy.
    wiem, jak boli kaszel. niedobrze. niezabawnie.

    koc.
    książka.
    herbata.
    Kate Bush.
    czekanie na.

    biegnę z wilkami. :)

  17. Hippie says:

    Kocham zimę, jesień i wczesną wiosnę za możliwość kocowania się i za swetry.
    Boli. Schudłam w brzuchu od kaszlu. Boli.

    Lubię Kate Bush.
    Ale u mnie raczej
    The Cure i T.Love.
    Z kaset magnetofonowych.
    Dużo herbaty.
    Czytanie urywkowo książek które znam na pamięć i których fragmenty kojarzą mi się ze zdarzeniami z mojego życia.
    Rozmowy późną nocą z W.
    Czekam na swojego świętego Jimmiego, chyba za dużo filmów gangsterskich ostatnio oglądam.

    Świetnie:)

  18. prometeusz says:

    kocham lato. takie hiszpańskie, upalne. razem z Hiszpanami.
    w lecie prawie nigdy nie choruję.

    postaraj się “wykaszleć”, bo kaszel bardzo męczy. mnie pomagał “tussicom”, który zrobiła moja znajoma farmaceutka. to nowy lek, ale powinien już być w aptekach. też syrop z cebuli albo z buraka.

    kiedy byłam w Twoim wieku słuchało się tylko taśm magnetofonowych. teraz jest cudownie – mogę sobie znaleźc w internecie wszystko, za czym tęsknię, jestem tym zauroczona. ostatnio słucham nawet radia Ozziego. :)

    chiński wegeteriański rosół leczy wszelkie zapalenia. podobno.

    kto to jest W.?

  19. Hippie says:

    Mnie na wakacjach czeka włoskie lato. A jak mi się uda, to jeszcze oswajanie się z naszym swojskim, krakowskim latem. Już na stałe.

    Wykasłuje się.

    A mi się nie chce siedzieć przy komputerze, nie mam go u siebie w pokoju. Jakoś nigdy nie chciałam mieć elektroniki w pokoju. Nawet lampę mam taką strasznie starą, że prawie światła nie daje. Lubię to moje oderrrwanie pokojowe.

    A jak się go robi?

    B.S.

  20. prometeusz says:

    ???
    Italia – rozumiem, wakacje. ale Kraków już na stałe??? nie rozumiem. nie zgadzam się.

    nie.

    Do 4 litrów wrzącej wody dodać:
    – 1/3 łyżki tymianku (lub kurkumy)
    – 1/3 łyżki kminku
    – 2 łyżki oliwy z oliwek
    – 4 lub 5 średnich pokrojonych marchewek
    – 1 pietruszkę
    – 2 duże całe cebule lub por i kawałek selera
    – 3 pokrojone ząbki czosnku
    – 1/2 łyżki imbiru
    – łyżeczkę soli i szczyptę pieprzu cayenne
    – szczyptę bazylii
    – mały pęczek zielonej pietruszki
    – kilka liści selera i kopru (związanych w pęczek)
    Gotować godzinę, uzupełnić zupę wrzątkiem, dodać szczyptę majeranku, kminku i pieprzu do smaku.
    Pić bardzo gorący.

  21. Hippie says:

    Liceum.
    Nikt się nie zgadza. Chyba zbyt do mnie przywykliście :)
    To miłe.
    Ale.

    Dziękuję, jutro ugotuje sobie na obiad.
    Brzmi intrygująco.

  22. prometeusz says:

    przywykliśmy?
    uzależniliśmy się od Ciebie!

    najgorsza wiadomość w tym roku.

    ale w sumie – dla Ciebie to lepiej chyba. i tak – ostatnio – częściej kontaktujemy się wirtualnie… będę do Ciebie przychodzić.

  23. Hippie says:

    :) Czasem to co uzależnia, jest na dłuższą metę niebezpieczne.

    Nieprawda, na pewno nie najgorsza.

    Chyba. Chyba lepiej. Mam nadzieję że uda mi się satysfakcjonująco ustawić w Krk.
    Ostatnio się zmieni, niech tylko wyzdrowieję :):).
    Dokąd?

  24. prometeusz says:

    Ojej – to jeszcze coś gorszego w tym roku będzie?

    Niebezpieczna Hippie, ha ha ha.

    Jak to dokąd? Do Krk.

  25. Hippie says:

    No nie mów, że nie ma gorszych rzeczy.

    Phi. :P

    O. Wszyscy się deklarują, może jakieś zjazdy? xD

  26. prometeusz says:

    Ja to myślałam o Drodze do Santiago, która wiedzie przez Kraków, że jak sobie tam pójdę, to przyjdę. :) Na chwilę.

  27. prometeusz says:

    Na 1 wiersz.
    Właśnie przed chwilą dzwoniły jakieś kobiety z Leżajska, żebym z nimi poszła na Camino w maju jako przewodnik. Na trzy tygodnie. Heh. A ja leżę…

  28. tja says:

    O tak, przydałoby się zmartwychwstać. ;>
    Życzę wytrwałości i siły.
    Pozdrawiam

  29. prometeusz says:

    nie wiem, co myśleć…
    nowy blog.
    tja.

  30. Dziadek Hell says:

    “Kiedy byłam w Twoim wieku” hahaha, powiedziała babcia i wpadła pod tramwaj.
    Oj babciu Kasieńko, kiedy byłem w TYM wieku, to czterdziestolatek to był już kawał trącącego czosnkiem zgreda. Co mają te dzisiejsze 17-tki, że chcą z nami jeszcze czasem pogadać :-)
    No i myślę, że jak zawsze na przekór postaramy się pociągnąć jeszcze parę latek. Żeby tylko Ruskie nam tego gazu na dobre nie zakręciły, bo zamarzniemy najsamprzód.

    Film ze skoku? Jasne, że możesz, choć niewiele tam widać :-(

    Italia, herbatka, bazylia i jak tu pracować?

    P….nie robie.

  31. Dziadek Hell says:

    Hippie, jak bedziesz szukała lokum w grodzie Kraka daj znać.
    I pamiętaj Kraków – tak, byle nie zimą! Psie gówna everywhere.

  32. Hippie says:

    A kiedy ja będę w waszym wieku… :):)

    Sądzę że problem z tymi nastolatkami, co jeszcze chcą z wami gadać jest taki, że po prostu warto. A poza tym dziadkowie też czasem zachowują się jak dzieci :)

    Kasiu, gdzieś na dniach wpadnę na herbatkę. Bo już się wykurowałam. I jestem zdrowa, pełna życia i w ogóle. I trochę Ci tego życia przyniosę :)

    Dziadku, dam znać. Jak przyjmą mnie do szkoły w Krk, to dam znać.
    Kraków zimą jest świetny przecież. Wolę psie gówna, niż wypróżniające się na mnie gołębie :)

  33. prometeusz says:

    Hippie to nawet nie ma 17-stki…
    A ja jeszcze nie mam 40-stki… :(

    Dla mnie gaz mogą zakręcić, byleby drzewo czy węgiel było. Wiem, mało ekologiczne to.
    HoHo – póki zachowujemy się jak dzieci to nie jest z nami tak źle. :)

    Hippie – to ja czekam, czekam. Też się wykurowałam i czuję się rewelacyjnie. Albo rewolucyjnie.

    Życie, ech życie…

    http://www.dailymotion.pl/relevance/search/gumby/video/x5o19u_edyta-geppert-kocham-cie-ycie_music

  34. Hippie says:

    Cii…:)

    Jest z wami dobrze:)
    Jutro, jak tylko Ci pasuje.

    Och, uwielbiam ją. Jest niesamowita.
    Ostatni raz jak żegnałam się z Krakowem, w radio leciała ta piosenka. Piękna. Eh. Życie.

  35. prometeusz says:

    widzisz Pablo? z nami jest dobrze. :) zdiagnozowano nas.
    jutro pasuje.

    przynieś mi trochę życia. obiecałaś.

  36. Hell Zgredzik says:

    Łapmy więc chwile, bo zaraz nie bedzie ani tyle!

    40 lat minęło, jak jeden dzień….

  37. prometeusz says:

    a może: 40 lat minęło, jak 40 lat? brzmi dużo lepiej i prawdziwiej…

  38. Hell Zgredzik says:

    I tak i nie. Zależy od punktu widzenia. 1 dzień choć to metafora to jednak przesada. Ale tak napawdę to wydaje mi się, że jest to tyle dni ile było pięknych wydarzeń. Pamiętamy każdą cudną chwilę, wspominamy je, wydłużamy czas ich życia, rozbieramy na kawałki. Ale z drugiej strony żyję od weekendu do weekendu, od wakacji do wakacji i czas przecieka przez palce. Więc żyje długo ten kto jest szczęśliwy. To teraz nasuwa się pytanie: czy nieszczęśliwi długo umierają? Ehhh filozoficznie z rana się zrobiło na mej duszy.

  39. Hippie says:

    A nie można po prostu przyjąć, że minęło? Nie wiem czy do końca słusznie, bo ja dopiero zaczęłam owe życie przeżywać, ale wydaje mi się, że tak naprawdę jest tych dni tyle ile było WAŻNYCH wydarzeń. Nie tylko tych pięknych. Wspominamy chwile, które wniosły coś do naszego życia. A nie zawsze muszą to być chwile cudowne. Wtedy nie uczylibyśmy się na błędach. Przynajmniej mi się tak wydaje.
    Nieszczęśliwi żyją smutniej. Im czas przecieka przez palce, nie zatrzymują w dłoniach wspomnień. Więc wydaje się że mniej przeżyli. Ale to tylko takie złudzenie.

    I nie wiem co chciałam Kasi napisać. Ehhh…

  40. Hell says:

    No już zaczynasz zapominać :-) Taka mała a jaka wygadana, hehehe. Pewnie że masz racje. Tyle, że z czasem zauważysz, że te ważne ale niesympatyczne wydarzenia Twoja pamięć zacznie usuwać. Naukowcy mówią, że zapamiętujemy najłatwiej to co wiąże się z emocjami. W wieku kiedy hormony szaleją wszysto wiąże się z emojami, stąd tyle wspomnień z lat (prawdziwej) młodości.
    A teraz szklaneczka whisky i posłuchamy Limp Bizkit. Znów za głośno ;-)

  41. Hippie says:

    Tak, skleroza postępuje u mnie razem z nerwicą i chorobliwą ciekawością świata. Mam swoje zdanie. Toćka.
    …w moim wypadku, więcej emocji wiąże się z tymi gorszymi wspomnieniami, lepiej, łatwiej zapamiętuję szczegóły, wałkując je setkami razy, powtarzając i starając się wyciągnąć wnioski. Taka odmiana masochizmu xD. No. Chyba już mi przeszło emocjonalne przeżywanie wszystkiego.
    Whisky? Łe. I LImb Bizkit? Łe… :D
    Nie lubię whisky. Ale do LB nic nie mam. Choć wolę Pink Floyd’ów.

  42. Hell says:

    Hippie. Do Pink Floydów też nic nie mam, choć mnie nie leży za bardzo. Nie ma jak AC/DC :-) Rock n’ Roll. Limp Bizkit to taki ogłuszacz, nic nadzwyczajnego ale jak się ma płytę należy ją przesłuchać.
    Smak whisky najwyraźniej zarezerwowany jest dla dojrzałych (niekoniecznie emocjonalnie ;-)) facetów. Kiedyś wydawało mi się, że to jak “Woda Brzozowa” ale dziś znajduję w tym przyjemność. Mały łyczek, podzielony na 27 razy i na litość – BEZ LODU!!! ;-) Słyszałem, że masz moje gg? A ja Twojego nie :(

    Jak zechcesz podeślę Ci fajną piosenkę. “Hippie Hates Water” :-)

  43. Hippie says:

    Ooo…AC/DC są świeeetni! Ale tak na dłuższą metę chyba bardziej Doorsi mi wpadają w uszy :) I w ogóle no.
    Dziwnie mi sie wydaje, że nigdy nie będę dojrzałym mężczyzną xD
    Mam. Gdzieś. Ale gdzie? :) [2214674 :)]

    Hm. A czyją? :)

  44. Hell says:

    No to szukam kompana na koncert w Pradze, 17 marca :-)

    Hippie Hates Water by Mucky Pup. Wygrałem ich płytę chyba ze 120 lat temu. 1 płyta i wszystkie gatunki muzyki. Tymczasem dooobranooooc.

  45. Hell says:

    No to szukam kompana na koncert w Pradze, 17 marca :-)

    No i mnie się wydaje, że nigdy nie będę dojrzałym mężczyzną xD Choć niektóre kobiety uważają, że faceci nigdy nie dorastają to wcale nie jest to prawdą, niektórzy dorastają, aż za bardzo. Bleee, nudziarze.

    Hippie Hates Water by Mucky Pup. Wygrałem ich płytę chyba ze 120 lat temu. Jedna płyta i wszystkie gatunki muzyki. Tymczasem dooobranooooc.

  46. prometeusz says:

    Dobranoc, Piekiełko.
    Koncert?
    Dojrzały facet?
    Hippie?
    120 lat temu?

    Nic nie rozumiem. :) Ale i tak Was kocham!

  47. Hippie says:

    Ojej, ojej, ojej! A ile bilet?

    Fajne. Takie…fajne.

    Ale tacy niedojrzali-dorośli są ok … :)
    Byle nie nudziarze :D

  48. Hell says:

    Bilety się sprzedały w ciągu 1 nocy w całej Europie. Na Allegro czy Ebayu można czasem złapać ale kosztują tyle co skok z samolotu ;-) a czasem nawet tyle co 3 skoki.

    Prometeusz się zakręcił jak słoik ogórków tą naszą pogawędką. Wybierz się do Onego i wytłumacz :-)

    Na dziś mam zadanie. Nauczyć się spać z otwartymi oczami. Do dzieła.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s