krótkie opowiadanie o powrocie do…


skanuj

– Wróciłaś? – zapytał Tato.
– Wróciłam. – odpowiedziałam z łagodnym uśmieszkiem, którego niektórzy nie potrafią zrozumieć, bo nigdy nie wiedzą, co się za tą łagodnością kryje. To i tak wielki sukces, że jak już doszło do zarzutów, to padły pod kątem za-łagodnego uśmiechu i oczytania. Oczywiście, że zawsze może to być np. uśmiech Judasza, każdy podobno ma swojego (więc ja też), a oczytanie nie jest przecież żadnym sukcesem. Takie subtelne zarzuty jakoś mnie podbudowały ostatnio. Raczej fakt, że były tylko takie. Znaczy – jeszcze nie jest tak źle ze mną. :)

skanuj1

No to wróciłam i to jest bardzo metafizyczny powrót, bo każdy z nas pewnie miał jak zwykle coś innego na myśli. Robert powiedział dzisiaj, że wróciłam z zaświatów i chyba trochę tak jest. W każdym razie biblioteczne bańki jednak mnie ominęły. Tato dbał o mnie, jak o małe dziecko, palił w piecu, zawoził do lekarza, poił mlekiem i miodem, i pewnie dlatego przypomniała mi się dawno przeczytana książka Whartona, uważana za majstersztyk opowieści o relacji dorosłe dziecko kontra ojciec i odwrotnie… Oczywiście – jak zwykle – polecam tym, którzy jeszcze nie znają. Czasem warto o tych relacjach poczytać i pomysleć.

d4ebad46e41e44aabb4889fa94eca4cb

William Wharton

Czytelnicy go kochali, krytyków irytował. W Polsce William Wharton był uwielbiany. Rozdawał tu tyle autografów, że trzeba mu było bandażować rekę.

Fenomen polskiej popularności Williama Whartona (jego prawdziwe imię i nazwisko brzmiało Albert du Aime) był opisywany przez socjologów i specjalistów od marketingu. Wspomniał o niej nawet „New York Times” w artykule żegnającym zmarłego 29 października 2008 roku pisarza. We wszystkich wywiadach pytano: „Dlaczego Polacy tak przeżywają Pana książki?”. A on odpowiadał: „Wydaje mi się, że szukają ojca, który będzie ich kochał. Biegną do niego jak dzieci do Świętego Mikołaja”.

Zachód cenił go jako autora jednej książki – „Ptaśka” – wydanej w 1978 roku. Był to późny debiut, Wharton miał wtedy ponad pięćdziesiąt lat. Wzruszająca historia chłopca, który wolał być ptakiem niż człowiekiem, przyniosła mu pieniądze i rozgłos. Na początku lat 80. sfilmował ją Alan Parker. Ale pisarz nie był zadowolony z ekranizacji, szybko wycofał się ze współpracy z ekipą.

W tamtym czasie nie zrobił niczego, żeby wykorzystać zainteresowanie swoją osobą. Nie odebrał nagrody za najlepszy debiut roku. Nie udzielał wywiadów. Wyjątek zrobił dla tygodnika „Life”, ale nie zgodził się na zdjęcia. Po wielu namowach zapozował, stojąc tyłem do obiektywu. Żadna z jego późniejszych powieści (może z wyjątkiem dobrze przyjętego „Tato”) nie powtórzyła sukcesu „Ptaśka”. Krytycy narzekali, że jest tylko opowiadaczem naiwnych historii, pisze zbyt prostym językiem. Ale Wharton nie dbał o ich opinię i o nakłady swych książek.

Urodził się z duszą hippisa, o pieniądzach myślał tylko wtedy, kiedy mu ich brakowało. Na przekór ambicjom ojca robotnika, który wyobrażał go sobie jako inżyniera, studiował malarstwo i psychologię na kalifornijskim UCLA. Marzył, żeby zostać artystą. W latach 60. porzucił zawód nauczyciela w Stanach i zaczął zarabiać malowaniem na paryskich ulicach. Większość życia spędził poza ojczystą Ameryką, z której wyjechał, bo – jak mawiał – chciał wychować czwórkę dzieci z dala od telewizji. Trzydzieści lat temu kupił barkę w podparyskim Port-Marly, która stała się jego francuską bazą i którą opisał w książce „Dom na Sekwanie”.

W swoich powieściach Wharton opowiada po prostu o sobie. O miłości do rodziny (z żoną Rosemary spędził kilkadziesiąt lat w idealnej zgodzie), uzdrawiającej mocy pracy fizycznej i zwykłych radościach. Na jego twórczości zaważyły dwa traumatyczne wydarzenia. Pierwsze to udział w II wojnie światowej (opisany w książkach „W księżycową, jasną noc”, „Szrapnel”).

O swoich przeżyciach podczas lądowania wojsk alianckich w Normandii niechętnie opowiadał nawet bliskim. Z wojny wrócił z uszkodzonym błędnikiem: do końca życia miał kłopoty z utrzymaniem równowagi. Drugą tragedią, z której nie potrafił się otrząsnąć, była śmierć najstarszej córki Kate. Razem z mężem i dwiema córkami zginęła w 1988 roku na autostradzie w stanie Oregon.Tę historię opisał potem w „Niezawinionych śmierciach”.

Żartował, że lubi przyjeżdżać do Polski, bo tylko tu piękne młode dziewczyny nie patrzą przez niego jak przez szkło.

źródło: http://www.styl24.pl/article.php/art_id,1634/kid,46/title,William-Wharton-Tato-Ptaska/#art-top

This entry was posted in 1 and tagged , , . Bookmark the permalink.

5 Responses to krótkie opowiadanie o powrocie do…

  1. andalo says:

    Świetna książka, świetna, bo do tej pory nikt jeszcze w taki sposób nie pokazał starości rodziców i tego, jak trudno się z nią pogodzić. Wharton zrobił to genialnie, bez względu na to, co sądziła o nim krytyka.
    Pamiętam spotkanie z nim w czerwcu 1997. Nie dopchałam się po autograf, ludzie stojący grzecznie w kolejce rzucili się na pisarza tak, że wraz z organizatorami spotkania pisarz musiał zabarykadować się w uniwersyteckiej księgarni. Jedyne, co pamiętam, to jego niesamowicie niebieskie oczy. Patrzył na mnie, stojącą w kolejce, z książką w ręku. I też nie było to spojrzenie jak przez szkło, on po prostu patrzył na mnie jak na konkretną ludzką osobę.

  2. Hippie says:

    Też lubię tą książkę. Tym ty dym.
    Mama twierdzi że Bromba leci na dobranocke, jeszcze nie wyczaiłam kiedy. Dam znać, jak do tego dojdę :)

  3. prometeusz says:

    Hippie – a gdzie Ty w ogóle jesteś ostatnio? nadal z-na? co zrobiłaś z Artanisem?

    andalo – a ja Wam – Warszawiakom, Krakowiakom, Poznaniakom, Paryżanom i Nowojorczykom :) – zazdroszczę różnych spotkań, wernisaży, wystaw i nawet takich tylko z daleka uchwyconych spojrzeń, które pozostają w sercu na całe życie!

  4. Hippie says:

    Ja jestem/byłam Tam. A od wczoraj znowu jestem wszędzie:).
    Artanisa widziałam…przedwczoraj bodajże, ale tylko chwilkę.

  5. prometeusz says:

    przytul wszystkich ode mnie…

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s