skazany(a) na wolność


świetny film, jak zwykle polecam. on po 21 latach wyszedł z więzienia, a wcześniej spędził 1,5-roku w poprawczaku, więc bał się wolności. ona wychowywała samotnie zbuntowanego nastolatka, gotowała dla bezdomnych i nie bała się niczego, a pastor wydębił od miasta budynek, w którym założył klub młodzieżowy, cóż, kiedy ważniejszy dla miasta okazał się sklep z alkoholem.  takie życie…

niezła obsada, fajne dialogi.

120377

“nie wiem, co bardziej mnie wkurza: pijacy czy sprzedawcy alkoholu.”

ja też nie wiem. dzisiejsza noc nie przespana, oglądałam ten film, bo pewien pijak urządził w domu piekiełko, więc jego żona z dwojgiem dzieci wylądowała u mnie. fajnie być dla kogoś ostatnią deską ratunku, oddać swoje łóżko i swój święty spokój, w nagrodę oglądnąć niezły film i spędzić noc w pokoju zbuntowanego nastolatka pomiędzy gitarą i perkusją… ale dlaczego o tym piszę?

bo to ma taki kościelno-biblioteczno-alternatywny wymiar. dalszy ciąg czegoś, co odkryłam TAM. a ona TAM odkryła mnie, jakoś chyba przyciągam do siebie tego typu sprawy, ale to się dzieje samo, nie mam w tym swojego udziału. w moim mieście nie ma takiego miejsca, w którym mogą szukać schronienia kobiety i dzieci w środku nocy… może to temat na kolejny artykuł? nie wiem, ale wiem, jak to jest nie mieć dokąd uciec.

nie po raz pierwszy zdarza mi się gościć kogoś, kto ucieka. fajnie, że mój Dom jest oazą spokoju nie tylko dla nas, choć za każdym razem zastanawiam się dlaczego ludzie wpadają na pomysł, żeby uciekać do mnie czy do Żylety. chodzi o bzdurne konwenanse, których mało u mnie  w Domu? o wolność od nich i od schematów, że “nie wypada” i “co ludzie powiedzą”? nie wiem, ale zawsze targają mną mieszane uczucia. czy pomagając – nie pomagam brnąć komuś w złym kierunku? i co lepsze – ucieczka od rozwścieczonego alkoholem pijaka czy ratowanie małżeństwa za wszelką cenę, bo to Sakrament? czy można mówić udręczonej kobiecie i zamotanym w niepokoje rodziców dzieciakom, że jedynym ratunkiem, jedyną drogą jest Krzyż?

tak naprawdę nic nie mogę zrobić i nic nie umiem sensownie powiedzieć.

a ona stwierdziła, że w moim pokoju drzwi skrzypią, jak w starym kościele. :) ale przynajmniej dzisiaj się wyspała. w przeciwieństwie do mnie. nie umiem pomagać bez przekraczania swoich granic. szczególnie późną, grudniową nocą. i boli mnie to, że mogę tylko tyle. i że jest tyle miejsc, w których można kupić czy wypić alkohol, a nie ma żadnego dla tych, którzy przez ten alkohol muszą uciekać nocą z domu.

120359

(oczywiście nie omieszkam zapytać dlaczego.)

This entry was posted in 1. Bookmark the permalink.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s