jesteśmy (ekhm) w Radio Maryja :)


sandomierz
a dokładniej w Naszym Dzienniku :)
Droga św. Jakuba
Nasz Dziennik, 2008-10-28
Z dr. Franciszkiem Mrozem, wykładowcą Podhalańskiej Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Nowym Targu i członkiem Bractwa św. Jakuba Apostoła Starszego w Więcławicach Starych, rozmawia Małgorzata Pabis

W Więcławicach Starych otwarta została Małopolska Droga św. Jakuba. Proszę powiedzieć, jaka jest geneza tej inicjatywy?
– Przed rokiem w Krakowie spotkała się grupa osób, które odbyły pielgrzymkę do grobu św. Jakuba Apostoła Starszego w Santiago de Compostela. Wówczas zrodził się pomysł podjęcia prac związanych z odtworzeniem Drogi św. Jakuba w Małopolsce, która włączona w europejską sieć dróg Jakubowych umożliwiłaby Małopolanom pielgrzymowanie do Santiago od progu własnego domu. Od tego momentu rozpoczęły się prace związane z wytyczeniem, a następnie oznakowaniem drogi z Sandomierza do Krakowa.
Istotne znaczenie w dalszych pracach miało Bractwo św. Jakuba Apostoła Starszego, które powstało z inicjatywy ks. Ryszarda Honkisza przy parafii św. Jakuba w Więcławicach Starych. Najważniejszymi celami Bractwa są odtworzenie oraz sprawowanie opieki nad drogami pielgrzymkowymi św. Jakuba oraz wspieranie tradycji europejskich związanych z szerzeniem idei ruchu pielgrzymkowego do grobu św. Jakuba.

więcej TUTAJ

This entry was posted in 1. Bookmark the permalink.

13 Responses to jesteśmy (ekhm) w Radio Maryja :)

  1. Mishka says:

    Ha! Zatem nasza akcja otrzymała właśnie bardzo szeroki zasięg :) A Ela znów trafiła w macki organizacji ojca Dyrektora :D

  2. Kasia says:

    Khm. No nieźle się z nami porobiło! :) Starzejemy się, czy co?

  3. Mishka says:

    My? Skąd! My jesteśmy wiecznie młode! :)
    Niepokoi mnie tylko ten brak przepływu informacji, ale właściwie to przestałam się już dziwić ;)
    Za to ta oznakowana część, między Pałecznicą a Więcławicami naprawdę robi wrażenie. Szkoda tylko, że to taki środkowy odcinek i nie łączy się ani z Sandomierzem ani Krakowem. Chyba brak mi cierpliwości ;)

  4. prometeusz says:

    Tata miał zawał, Marcin (mój syn) był chory i nie zdiagnozowany, więc się martwiłam i wyłączyłam się z różnych zajęć. Teraz potelepało mnie zamknięcie Biblioteki, telepanie trwało kilka miesięcy, postarzałam się ostatnio o 10 lat. Dopiero teraz zaczynam myśleć pozytywniej i wracać do starych tematów. Napiszę do Emila i do ks. Ryszarda, a wczoraj rozmawiałam już z profesor Agnieszką. Jak tylko się wykuruję pójdę do tego Krakowa. :) Na razie na przemian – gardło, krtań, oskrzela, katar i tak w kółko, co wyleczę jedno, to siada mi następne. A najbardziej siada mi psycha. :):):) Ale jak już się tyle udało zrobić, to trzeba iść dalej… jak zwykle.
    A co ta Ela wymyśliła tym razem??? :)

  5. Hell says:

    … to do Krakowa proszę maszerować przez Niepołmice. Tu zawsze czeka gorąca herbatka, wygodne łózko i jak dobrze trafisz jakiś specjał włoskiej kuchni. No i dla hartu ducha trzeba się będzie z Diabłem zmierzyć co to Radia Nienawiść słucha zamiast kabaretów. Welcome to Hell!

  6. prometeusz says:

    Zaproszenie przyjęte! :)

  7. Mishka says:

    Ela wymyśliła kiedyś i brała udział w audycji o św. Stanisławie. To był jedyny raz, kiedy słuchałam RM dłużej niż jedną sekundę ;) A teraz znalazła się na zdjęciu na serwisie internetowym tej, hmmm…, szacownej stacji :D

    Do Krakowa zapraszamy! Serdecznie! W Małopolsce oznaczenie już całkiem niezłe, choć jeszcze nie do końca, czyli nie do Krakowa, niestety…

  8. Mishka says:

    Upsss… Właśnie zauważyłam, że na stronę Dziennika nie trafiła, tylko u Ciebie nad opisem z rzeczonej strony… Chyba pójdę na ul. Grażyny na kolanach, w worze pokutnym… :D

  9. prometeusz says:

    Ale mnie oznaczenia nie są tak bardzo potrzebne, przecież już raz z Kristin przemierzałysmy tę Drogę z mapą w jednej ręce i z puszką farby w drugiej. A wiesz, że Michał i Adam trafili na sporo naszych wtedy namalowanych żółtych strzałek? Niesamowicie się cieszę z tego wszystkiego.

  10. Mishka says:

    I słusznie, każdy powód do radości jest na wagę złota :)
    Podoba mi się taki muzułmański zwyczaj “różańca”, na którego paciorkach odmawia się dziękczynienie za każdą najdrobniejszą rzecz bieżącego dnia. A te paciorki muzułmanie przesuwają w palcach nieustannie! Nie wiem, czy taka idea przyświeca wszystkim, ale ten, z którym rozmawiałam był o tym całkowicie przekonany :)
    To też jest Droga, choć nie odmierzana w kilometrach :)

  11. prometeusz says:

    rożańce to moja kolejna pasja. mam już niezłą kolekcję, bo zawsze proszę znajomych, żeby mi przywozili różańce stamtąd, gdzie jadą i sama kupuję je wszędzie. i mam muzułmański od Mamy, i grekokatolicki od Pedrego – to chyba największe zabytki w moich zbiorach.
    bardzo proszę więc nie wyrzucać różańców, bo ja biorę wszystkie – nawet te pourywane i niekompletne. tak sobie marzę, że może kiedyś jakaś wystawa… khm… Ty mnie chyba rozumiesz, Pani Muzealnik?

  12. Mishka says:

    Ha! A to bardzo intrygujący temat! Byłaby naprawdę niezła wystawa! Ja to sobie zapamiętam, dobrze? Może kiedyś, gdzieś coś się wykluje… A wtedy zgłoszę się do Ciebie po obiekty :)

  13. prometeusz says:

    Dobrze. To ja sobie będę je zbierać nadel. I trzymam za słowo, że zapamiętasz i może kiedyś…
    Bo różańce są piękne. I można je kochać tak, jak klucze do Biblioteki. :) A przede wszystkim są czymś, co łączy wiele wyznań. Różaniec to nie jest li-tylko katolicki wymysł. Znam oczywiście historię o tym, jak to Święty Dominik otrzymał różaniec od Maryi, ale różańce istniały już wcześniej. Jak również różne inne atrybuty do modlitwy – naprawdę ciekawy temat na wystawę!!! Szczególnie w Krakowie…

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s