o Kościele dobrze i źle


Bo można tak, i tak. Bo Kościół to ludzie, a o każdym człowieku można powiedzieć coś bardzo dobrego i coś bardzo złego. To tylko kwestia podejścia do sprawy. Zwykle to, co jednym wydaje się bardzo dobre, innym wydaje się bardzo złe. I często rozmijamy się w swoich sądach, a nie-sądzić nie potrafimy. Głupim wydaje mi się dzisiaj wszelki ślepy zachwyt nad Kościołem, skoro dookoła słychać tyle niepokojących rzeczy. Plotkarstwo, pijaństwo, kłamstwo, sknerstwo, homoseksualizm czy jakieś dziwne związki z kobietami – dobrze, jesli konsekwencją jest tylko odwieszenie sukienki, ale gorzej jak człowiek tak daleko zabrnie, że chce sobie życie odebrać. Nielojalne jest również ciągłe napieprzanie na instytucję, która towarzyszy nam często od wieku niemowlęcego w wielu ważnych chwilach. Albo na swoich przełożonych w zakonie czy katechistów we wspólnocie. Na braci. Na spotykanych ludzi. Na nauczycieli. Na męża. :)

Złoty środek – milczenie – to jakieś wygodnictwo… w niektórych sytuacjach obłuda, zakłamanie.

To Kościół ma nas nauczać, prowadzić. Ale – dać się prowadzić niektórym przedstawicielom Kościoła – to czasem totalna porażka. Można się zgubić gdzieś w lesie. Zastanawiałam się niedawno razem z moim szefem (tym od 20-stu par butów) czego człowiek poszukuje w Kościele. I wyszło nam, że spokoju, pokoju, jakiegoś wewnętrzego uporządkowania, odrobiny harmonii. Zła mamy na codzień wystarczająco dużo dookoła, więc w Kościele chcemy jednak od niego uciekać. W stronę Dobra.

I dlatego Kościół powinien być uporządkowany, ale nie aż tak, żeby był niedostępny dla zwykłych ludzi. Nie chcę być potulnym barankiem, który zna tylko jedną literkę alfabetu i nie chcę milczeć dla wygody. Nie chcę widzieć w kapłanach kumpli od piwa, ale marzy mi się, że będą konkretnymi przewodnikami w drodze do Boga. Kapłana przez duże K, to trzeba ze świecą szukać, taki Kapłan musi być najpierw Człowiekiem przez duże C. (Jak mawiał pewien Dominikanin, przez duże D.) Niektórzy rzucają nam naprawdę trudne wymagania, choć sami niewiele od siebie wymagają. Prostuj swoje ścieżki, naprawiaj swoje życie czy małżeństwo – mówią. A mnie się wtedy robi niedobrze i myślę: “naprawiaj swoje kapłaństwo, człowieku”.

I dzisiaj to jest właśnie w Ewangelii: “To wy właśnie wobec ludzi udajecie sprawiedliwych”. Nie, nie dotyczy to wszystkich, nie, nie piszę o nikim konkretnie. Piszę dla siebie, w taki sposób wiele spraw się porządkuje. Ślepa miłość i ślepe zaufanie bywają złe.

Takie bibliotekarskie zboczenie (może kiedyś się wyleczę) – szperanie w sieci w poszukiwaniu odpowiedzi na nurtujące mnie pytania – dziś zaowocowało znalezieniem świetnego tekstu na temat:

Jak pisać o Kościele? Janusz Pyda OP

Kiedy coś przestaje być prawdziwe albo fałszywe, dobre czy złe, ewangeliczne bądź nieewangeliczne, a staje się w zamian przedsoborowe albo posoborowe, otwarte czy zamknięte, „moherowe” bądź „tygodnikowe”, kategorie te nie służą już do opisu czy nawet do uczciwej oceny sytuacji. Stają się jedynie wyzwaniem rzuconym drugiej stronie. Przyznam szczerze, że kiedy czytam mnożące się ostatnimi czasy wszelkiego typu prognozy, diagnozy, proroctwa i przepowiednie dotyczące stanu Kościoła w Polsce, mam wrażenie, że sam Kościół może być już solidnie znudzony natężeniem tego  zainteresowania. (…) Być może polscy katolicy mają dziś do siebie nawzajem znacznie mniej cierpliwości i znacznie mniej mądrości potrafią wykazać wobec sytuacji wewnątrz Kościoła, niż bez mała dwa tysiące lat temu wykazał pewien Żyd, faryzeusz, który przypatrywał się temu, co w związku z wystąpieniem Jezusa z Nazaretu działo się w obrębie Synagogi. Słowa Gamaliela mogą być dobrą radą dla wszystkich współczesnych analityków sytuacji Kościoła w Polsce: „Jeżeli bowiem od ludzi pochodzi ta myśl czy sprawa, rozpadnie się, a jeśli rzeczywiście od Boga pochodzi, nie potraficie ich zniszczyć i może się czasem okazać, że walczycie z Bogiem” (Dz 5, 38-39). Jaka dziś jest ta „myśl” i kim są ci „oni”, każdy może sobie odpowiedzieć sam – w zależności od tego, czy osobiście uważa się za „moherowca” czy „tygodnikowca”, zobowiązany będzie do dokonania odpowiednich podstawień.

Więcej TUTAJ http://www.tezeusz.pl/cms/tz/index.php?id=3372

This entry was posted in 1. Bookmark the permalink.

3 Responses to o Kościele dobrze i źle

  1. Michał says:

    milczenie jest strachem.

  2. Kasia says:

    Zaglądnijcie, bo to blog nauczyciela, który lubi szkołę. :)

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s