Nasza Ela (jak zwykle w niezwykłych rozmowach)


[Rzym, 09:56 24-10-2008]

Komunikacja i troska o jedność Zakonu – rozmowa z o. Wojciechem Delikiem OP, Socjuszem generała ds. Europy Środkowo-Wschodniej.

– Nie chcę przywozić braciom gotowych recept i rozwiązań – wyjaśnia o. Wojciech Delik OP, nowo mianowany przez generała zakonu (1.10 br.) o. Carlosa Aspiroza Costę OP Socjusz ds. Europy Środkowej i Wschodniej. – Każdy, kto mieszkał i pracował w innym kraju, wie, że potrzeba wielu lat, by przybliżyć się do prawidłowego rozumienia danego narodu.Co zdecydowało o tym, że to właśnie ojciec został socjuszem generała ds Europy Środkowo-Wchodniej?

Sam chciałbym znać odpowiedź na to pytanie. Socjusza regionalnego mianuje generał Zakonu po zasięgnięciu opinii przełożonych wyższych danego regionu. Nie wiem, jak to się stało, że zostałem kandydatem na socjusza. Jeśli zaś chodzi o decyzję, to myślę, że podejmując ją, ojciec generał brał pod uwagę przede wszystkim moje doświadczenie dwunastu lat pracy w Wikariacie Generalnym Rosji i Ukrainy, oraz uczestnictwo w Kapitule generalnej definitorów w Krakowie w 2004 roku. Ojciec Carlos pamiętał nasze spotkanie w Sankt-Petersburgu oraz moje wystąpienia podczas kapituły, choć były one nieliczne i krótkie.

Za jakie prowincje ojciec odpowiada i w jakim zakresie?

Nazwa Europa Środkowa i Wschodnia obejmuje w naszym Zakonie Prowincje: Teutonii (Niemcy Północne), Polską, Czeską, Chorwacką, Niemiec Południowych, Słowacji oraz Austrii, ponadto Wikariaty: Generalny Węgier, Generalny Rosji i Ukrainy, Generalny Św. Aniołów Stróżów (Litwa, Łotwa, Estonia).

Jak zaznaczają nasze Konstytucje, socjusz nie posiada żadnej władzy nad poszczególnymi jednostkami. Jego rolą jest natomiast dbanie o rozwój wzajemnych stosunków pomiędzy prowincjami a generałem Zakonu. Ma więc wspomagać go, przekazując z jednej strony zarządzenia, idee, pomysły generała i rady generalnej przydzielonym sobie prowincjom, a z drugiej strony starać się poznać prowincje, regularnie je odwiedzając. Socjusz ma więc być tym, który ułatwia komunikację pomiędzy generałem a braćmi. Oprócz wizyt braterskich, socjusz może też towarzyszyć generałowi podczas wizytacji kanonicznej prowincji, lub sam, wraz z innym socjuszem, w imieniu generała je wizytować. Zarazem zadaniem socjuszy regionalnych jest pomoc prowincjałom oraz rozwijanie współpracy pomiędzy prowincjami tego samego regionu. A więc znowu komunikacja i troska o jedność Zakonu.

Socjusz jest też z urzędu członkiem Rady generalnej. W związku z tym zakres zainteresowania i odpowiedzialności rozszerza się na cały Zakon. Obecna praktyka kurii generalnej jest taka, że socjusze wizytują również te jednostki Zakonu, które nie należą do ich regionu.

Części Zakonu, nad którymi ojciec będzie sprawował opiekę, są bardzo zróżnicowane kulturowo i mają drastycznie odmienne problemy – które z tych problemów uważa ojciec za najbardziej istotne?

Na to pytanie będę w stanie odpowiedzieć dopiero za rok. W 2009 roku mam zamiar odwiedzić wszystkie prowincje i wikariaty regionu. Nie chcę przywozić braciom gotowych recept i rozwiązań. Rzym jest daleko i sam, będąc w Rosji, niejednokrotnie tego doświadczałem. Nie można siedzieć na Awentynie i wymyślać, w czym mogę pomóc na przykład braciom w Chorwacji. Każdy, kto mieszkał i pracował w innym kraju, wie, że potrzeba wielu lat, by przybliżyć się do prawidłowego rozumienia danego narodu, jego kultury, jego pojmowania i oceny wydarzeń historycznych. Potrzeba dużej otwartości i szacunku. Nie jest to łatwe a czasami bywa wręcz bolesne, gdyż trzeba cały czas pokonywać swoje własne przyzwyczajenia i stereotypy myślowe. Nie ma wtedy nic bardziej irytującego, niż opinie kogoś, kto zna sytuację z książek lub ze słyszenia i w pierwszym dniu po przyjeździe posiada pewne odpowiedzi na wszystkie pytania. Dlatego zaraz po otrzymaniu nominacji nawiązałem kontakt ze wszystkimi przełożonymi wyższymi regionu i powoli zaczynamy umawiać się na spotkania, odwiedziny. Zobaczę, posłucham, mam nadzieję, że czegoś się nauczę, coś więcej zrozumiem.

Oczywiście ja też zawsze coś mogę przywieźć: pewne bogactwo doświadczenia całego Zakonu, rozwiązania, które widziałem odwiedzając inną prowincję, czy o których opowiadali inni socjusze, i którymi warto się podzielić. Dom generalny odwiedzają bracia z całego świata, szybko więc można nabywać znajomości specyfiki działania poszczególnych części Zakonu, sposobów działania, głoszenia, rozwiązywania problemów. Mamy również, często niedostatecznie znane, dokumenty kapituł generalnych. Moim zadaniem jest zachęcanie braci, by je czytali i w nich szukali inspiracji dla swojego życia i pracy. Jest więc zarazem coś konkretnego do przekazania, choć to i tak jest na drugim miejscu. Najpierw jest słuchanie. Nie trzeba natomiast wielkiej mądrości i doświadczenia, by domyślić się, że najbardziej wsparcia potrzebują słabe jednostki Zakonu, czyli te które dopiero niedawno powstały, a także te, które przeżywają kryzys braku powołań, czy inne trudności. Jakby z definicji, największe zainteresowanie kurii generalnej należy się wikariatom generalnym. Mam oczywiście kilka konkretnych intuicji, ale, jak powiedziałem, lepiej poczekać z ich wypowiadaniem do następnego roku, gdyż mogą okazać się nietrafione lub nieistotne.

Rozmawiała: Elżbieta Wiater  http://ewiater.wordpress.com/

źródło: http://www.dominikanie.pl/?f=aktualnosci&news=911

 

This entry was posted in 1. Bookmark the permalink.

4 Responses to Nasza Ela (jak zwykle w niezwykłych rozmowach)

  1. Mishka says:

    “Mamy również, często niedostatecznie znane, dokumenty kapituł generalnych. Moim zadaniem jest zachęcanie braci, by je czytali i w nich szukali inspiracji dla swojego życia i pracy.”

    Qrcze, chyba zrobię sobie koszulkę z takim napisem :)

    I pójdę pogadać z Jackiem “na górkę” w intencji brata Wojciecha, przyda mu się sporo wsparcia z góry…

  2. Kasia says:

    Qrcze, nasz klasztor postanowił zrobić napis na koszulkach “zawsze tam gdzie ty” i w nich wziąć udział w następnym maratonie. :)
    A Ty czytasz te dok. kap. gen.?

  3. Mishka says:

    Przyznaję, że nieco wybiórczo, ale jednak czytam :D Czasami ciekawych rzeczy można się dowiedzieć ;)
    A pomysł z koszulkami i napisami na nich nie jest zły, tylko zimową porą chyba jednak nie wywrze to oczekiwanego wpływu… :D

  4. Kasia says:

    To taki żart z neokatechumenatu, ale coś w nim jest. Może jakaś tęsknota za wspólnotą?
    A ja nie czytam dok. kap. gen., ale może zacznę teraz. Zastanawiam się, po co nam te ciekawe rzeczy? Raczej – jak je przenieśc na normalne życie. To mi się ciągle nie zgadza.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s