Sam tak chciał…


Busz. Matka Boża Anielska. Jak ta z naszej Jarmarkowej Kaplicy. Nuku. Stacja Misyjna. Baza. Dom. Bo tak o tym miejscu mówi Ojciec Piotr Rzucidło, mój rówieśnik i kolega z tej samej szkoły, do której oboje uczęszczaliśmy kiedyś i przy której oboje mamy swoje rodzinne domy. Nie znaliśmy się wtedy, może jedynie z widzenia. “To jest Tarnobrzeg – mówi – moje rodzinne miasto, tutaj wszystko się zaczęło – u Dominikanów, w mojej parafii.” Dlaczego Franciszkanie w takim razie, skoro najpierw byli Dominikanie? Bo po Tarnobrzegu była Wieliczka – liceum prowadzone przez “Franków”. A później już samo tak wyszło, że ostatnie 10 lat to Papua i Nuku. O misyjnych problemach nie chce mówić, chociaż delikatnie wtrąca, że nie wszystko jest czarno-białe. Chętniej opowiada o Oceanie, nad którym czasem odpoczywa. A praca ma dla niego wymiar, który nie przełoży się na żadne pieniądze i na żadne prestiże. “Ludzie okazują wiele serca, dają do zrozumienia, że jestem dla nich wartością, że jestem potrzebny”. Skąd to znam? Z Biblioteki… Dobrze nam się rozmawia, bo ma do tego podobne podejście, jak ja. Widzę w nim radość z tego, co robi. Zgłosił się na misje jako wolontariusz, nikt go do niczego nie zmuszał. Sam tak chciał. I dobrze, bo jest gwardianem czyli przeorem-proboszczem, dla którego przełożeństwo to nie jest Krzyż i trudna lekcja pokory, ale okazja do budowania wspólnoty z braćmi i z parafianami. Co na pewno łatwe nie jest nigdzie, więc także w buszu. “Chciałbyś wyjechać, a nie ma możliwości. Tęsknisz.” Nie ma elektryczności, bieżącej wody, telefony komórkowe to lipa, a samochód i tak wszędzie nie dojedzie, więc czasem trzeba iść 30 kilometrów z Panem Jezusem. A kim dla buszmenów z Nuku jest Jezus Chrystus – pytam z ciekawości, czy wrzuci mi jakiś pobożny slogan. “To dla nich Big Man.” Ot, prosta odpowiedź, nie wpadłabym na to. “Papa Bilong Mipla” to modlitwa “Ojcze Nasz”. A największym przysmakiem dzieciaków są… żywe, zielone dżdżownice… Oczywiście pytam o bibliotekę. Nie ma. Wiekszość Papuasów z buszu to analfabeci. Ale mają już Pismo Święte i Dzienniczek Faustyny przetłumaczone przez Werbistów na “pidżing” czyli “sproszczony angielski”, którym się posługują.

Jedyna biblioteka w Nuku to niewielki księgozbiór misjonarzy.

This entry was posted in 1. Bookmark the permalink.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s