zaproszenie


zaproszenie

This entry was posted in 1. Bookmark the permalink.

6 Responses to zaproszenie

  1. Mishka says:

    Dobrze wiedzieć :) Oby była pogoda jak z bajki, nie tak jak przy otwarciu poprzedniego odcinka :) Możliwe, że tym razem wreszcie uda mi się wybrać. Pozdrawiam z jesiennego Krakowa!

  2. Kasia says:

    A mnie się nie udało, ani na otwarcie Drogi, ani na Twoją wystawę. Ale coraz bardziej mam ochotę na Camino, z Sandomierza oczywiście. Dzisiaj byłam u Oblatów na Św. Krzyżu i jeden z nich szedł do santiago w zeszłym roku. Miło było spotkać pielgrzyma.

  3. Mishka says:

    Kolejne otwarcie za nami. Tym razem Droga oznaczona lepiej niż w Hiszpanii ;) I te betonowe słupki z muszelkami, łezka się w oku kręci… Co cieszy najbardziej? Chyba zaangażowanie mieszkańców miejscowości, przez które prowadzi Droga, zwłaszcza te tłumy z Pałecznicy ;) Ech, szkoda że Cię nie było…

    PS Mam nadzieję, że wkrótce ukażą się zdjęcia na którejś ze stron caminowych. Ja zapomniałam aparatu…

  4. Kasia says:

    Szkoda, że mnie nie było, ale ja mam depresję bibliotekarską i ledwo żyję. Nie chcę się angażować w nic, co jest za daleko. Po za tym żyję na razie za 264 zł na m-c na dwie osoby, więc póki co wyjazdy z głowy. Zostaje chyba – a pie…

  5. Mishka says:

    Droga zawsze zostaje, całe szczęście, bo to znaczy, że wszystko się zmieni. Może szybciej, może wolniej, ale się zmieni. Prawdopodobnie będzie zupełnie inaczej, niż “myśmy się spodziewali”, ale, co również bardzo prawdopodobne, będzie o wiele lepiej niż chcieliśmy. Jak w jednej z końcowych scen “Pod słońcem Toskanii”.

    O istocie “bycia w drodze” mówił w sobotę w Więcławicach biskup Guzdek. Mam nadzieję, że ktoś to kazanie nagrywał, chętnie posłuchałabym jeszcze raz. Qrcze, nawet taki antyklerykalny eklezjofil jak ja musi czasem przyznać, że zdarzają się mądrzy biskupi ;)

    I nie chcę tu wyjeżdżać z tanim pocieszeniem, ale jedna taka Julianna z Norwich mówiła, że wszystko będzie dobrze. Czasem warto zaufać mistykom, widzą głębiej…

  6. Kasia says:

    Dobrze, że nasza (bo ona jest NASZA) Droga zostaje, bo ja chyba potrzebuję rzucić wszystko i iść w cholerę. Tzn. do Santiago. :)
    Tylko, że nie mogę.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s