Zakochana w bajkach


Za górami, za lasami, w małym domku na skraju lasu mieszkała z rodzicami posłuszna dziewczynka. Bez szemrania zjadała szpinak i wątróbkę, nigdy nie dłubała w nosie i nie lepiła kotletów z błotka, jak jej rówieśnicy. Miała czyste uszy i paznokcie, a włosy zaplatała w warkocze z dużymi kokardami. Nawet kiedy dziewuchy ze starszych klas nazywały ją kujonką i szczypały boleśnie – nie skarżyła się i potulnie łykała łzy…

Joanna Olech – grafik i wymyślacz super-bajek, które mają nie tylko świetną grafikę, treść, ale też przesłanie – wymyśliła nam Czerwona Kapturka, który przywalił w łeb wilkowi koszyczkiem. Bo ten wilk to był zwykły manipulator, któremu przeszkadzały świnki. :) Przeszkadzały, więc je usunął. :):):) Pani Joanna zachęca tych, którzy czytają dzieciakom bajki, żeby szukali takich, co nie nudzą ich samych, by podświadomie nie przekazywać dzieciakom, że “książka jest nudna, ale tatuś się pomęczy i poczyta”. Bo tak naprawdę czytanie zaczyna się w bardzo wczesnym dzieciństwie, a miłości do książek można po prostu nauczyć. Warto, żeby to były wyszukane rzeczy, klasyka, ale dla odmiany warto też zaglądać do współczesnych bajek, które dzięki technicznym nowinkom bawią nie tylko tekstem, ale też swoim image. Takie są książeczki dla dzieci, które zachwycają Joannę. I to są książeczki o WSZYSTKIM, bo z dzieciakami trzeba o WSZYSTKIM rozmawiać. O kupie i śmierdzących skarpetkach również. I takie były książeczki, które na Zlocie Ludzi Książki prezentowała Joanna. O WSZYSTKIM. Kolorowe, wesołe, śmieszne, zwariowane, po prostu zachwycające pomysłem przede wszystkim graficznym. Jeśli uda mi się zdobyć tę prezentację, to ją tutaj zamieszczę, a na razie kilka tytułów z moich notatek:

Przeszło pół wieku po śmierci poety, zdarzył mu się niezwykły fanklub. Młode graficzki, prawdziwe entuzjastki pięknej książki, wyłowiły Tuwima z górnej półki i otrzepały z pozłotki. Dobrze znane wierszyki poddały inteligentnej, graficznej obróbce. Akcentując żarty poety i puenty, podkreśliły sens wierszyków, ich wdzięk i urodę. Podniosły smak polszczyzny. Powstała kapitalna książka – zabawka, przedmiot sztuki. Każda tuwimowska rymowanka, w młodej interpretacji, jest rebusem i zadaniem. Nie ma tu tradycyjnych „malowanek”, ale za to MÓWIĄ litery i graficzne znaki – ich szyk, kształt, kolor. Bo nowoczesna książka to nie tekst umajony barwnym obrazkiem, ale gra z małym czytelnikiem – dialog, zabawa, wizualny komunikat. Nie wiadomo kto dominuje w parze Poeta/Grafik – raz jedno, raz drugie bierze górę. Ilustrator nie maluje naturalistycznej lokomotywy, ale sam tekst układa w kształt lokomotywy. Nie rysuje Grzesia z workiem, ale na schematycznej mapie zaznacza trakt wytyczony ziarenkami piasku. Nie maluje deszczu, ale całą płaszczyznę kartki pokrywa drobnym „kapuśniaczkiem”. Ilustracje te wchodzą w interakcję z tekstem, akompaniują poecie, w miejsce poetyckiego „solo” powstaje zgrany wirtuozowski duet. Niech was nie zwiedzie prostota – ilustracje damskiego „fanklubu Tuwima” to prawdziwa sztuka, nowoczesna grafika wysokiej próby. Uważny czytelnik odnajdzie tu nawiązania do themersonowskiej ascezy, do ilustracji dwudziestolecia międzywojennego – o dziwo – daleko bardziej syntetycznych i skrótowych, niż współczesny, przegadany kicz wydawniczy. Mamy zatem kolejny przykład pięknej książki, której młode współtwórczynie kontynuują najlepsze tradycje polskiej sztuki edytorskiej. (Joanna Olech)

Rymowany przewodnik po wszystkich krajach Europy. Książka godna uwagi z powodu ilustracji, które w przystępny, bezpretensjonalny sposób utrwalają w głowie czytelnika charakterystyczne atrybuty narodów europejskich. Ilustratorka za pomocą wycinanki, kolażu i pędzla „ożeniła” Pippi Pończoszankę ze szwedzkimi klopsikami i Nagrodą Nobla, a hiszpańskiego torreadora z Goyą i Picassem, zgrabnie przemycając w każdej ilustracji pomocne dzieciom mapki. Gdyby tekst dorównywał oprawie graficznej – byłaby to książka wybitna, a jest jedynie urodziwa. Bardzo pożyteczna „ściągawka” podstawowej wiedzy o naszych unijnych sąsiadach. (Joanna Olech)

Wyobraź sobie, że budzisz się pewnego ranka, wychylasz głowę przez okno i nagle czujesz, że ktoś narobił ci na głowę!

W takiej sytuacji znalazł się mały kret – bohater książki, której autorem jest Werner Holzwarth. Oburzony postanawia znaleźć winowajcę. Zawzięcie zaczepia różne zwierzęta i próbuje dociec, które z nich ośmieliło się narobić mu na głowę. Okazuje się, że nie tak łatwo jest znaleźć sprawcę.

To bardzo dowcipna i pouczająca historia, dzięki której dzieci mają okazję poznać bogaty świat przyrody od trochę innej strony.

Książka A ja czekam… wspaniały prezent dla każdego w każdym wieku

(…) A ja czekam… autorstwa Davide’a Cali z czarno-białymi ilustracjami Serge’a Blocha. Biel tła i czerń delikatnej kreski podkreślone zostają pojawiającą się na każdej stronie czerwoną nitką. To nitka wiążąca wszystkie momenty naszego życia w jedną całość. Całość, która składa się przede wszystkim z czekania.

czekam …aż urosnę
(…)
…aż przyjdzie Gwiazdka
Czekam …na miłość
(…)
Czekam …na dziecko

To tylko wybrane momenty oczekiwania, z których składa się życie każdego z nas. Na 56 stronach czarno-białe postaci snują historię, która może być historią naszą, historią naszych bliskich, naszych rodziców lub dziadków. To ciąg wydarzeń: radosnych i smutnych, oczekiwanych i niespodziewanych, ale zawsze poruszających do głębi. Wspaniały prezent dla czytelnika w każdym wieku i na każdym etapie życia. Książka urzeka prostym pomysłem, wzrusza do łez…

Stworzenie to książka dla dzieci, która stawia pytania dotyczące początku świata. Wszystko widzimy oczami trochę krnąbrnego człowieczka w meloniku, który obserwując poczynania Boga raz jest pełen podziwu, a za chwilę pełen zazdrości. Całoś jest przepięknie zilustrowana przez jednego z największych ilustratorów literatury dla dzieci – Wolfa Elbrucha.

DZIĘKUJĘ, PRZEPRASZAM I PROSZĘ – trzy słówka za małe trzy grosze. Grzeczny Królewicz i Grzeczna Królewna znają te słowa na pewno. – śpiewają nieodżałowani Miś i Margolcia na kasecie, której czasem słucha Julka. Ona niestety nie załapała się już na program ””Mama i ja” w telewizji.

Znać te słowa – to jedno, a wiedzieć kiedy i po co się ich używa – to zupełnie inna para kaloszy. Nie wszyscy dorośli mają to opanowane ;-) Również ślimaki, jak się okazuje, miewają z tym problemy. Kiedy na ich łące pojawił się słoń, który spacerując sobie beztrosko zagrażał ich istnieniu, najpierw sięgnęły po rozwiązania siłowe, a potem – naukowe. Okazało się jednak, że wystarczyło po prostu powiedzieć Proszę !. I nie siłacz Atanazy, nie mędrzec Gerwazy, tylko niepozorny Kacperek znalazł sposób na uratowanie łąki. A słoń nawet powiedział Przepraszam ! http://poczytajmi.blox.pl/2007/04/Bajka-o-slimaku-Kacperku.html

Tutaj blog o książkach dla dzieci i młodzieży – POLECAM SERDECZNIE!!!

This entry was posted in 1. Bookmark the permalink.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s