Jubileusz


wróciliśmy.

był koncert KSU i Bieszczady, dosłownie całe.
dojechaliśmy nawet do Beskidu Niskiego, całkiem niedaleko Gorlic.
ponad 300 km na liczniku, autobusy, stop.
ludzie mili i ciekawi oraz zwykli, nieczuli, szarzy.
ale Połoniny… piękne.
i zakątki Bieszczad, które dopiero teraz odkrywaliśmy.
dzięki Marcin, że rzuciłeś “a możemy się do Wetliny przejechać”
i przejechaliśmy się – do Ustrzyk Górnym, Wetliny, Cisnej, Dukli, Krosna…
te opuszczone drogi, małe wioski, deszcz i słońce.
coś niesamowitego.
nawet wcinanie tanich zupek chińskich i składanie złotówki na wrzątek.
no i nakręcanie się opowieściami o jedzeniu.
to wszystkko było nawet lepsze od koncertu KSU.
zagrali zwyczajnie, a publika była dosyć hm … dziwna.
13 latki, które odeszły od mamy na 3 metry i krzyczyały “Jabol punk!”,
kiedy one w życiu nawet wina nie miały w ustach… nie mówiąc już o tanim winie.
no i spanie w namiocie Julka, który był totalną prowizorką ^^
na jesieni też pojedziemy.
znów będziemy słuchać SDM-u, w taniej knajpie i pić wodę ze strumienia.
teraz trzeba ukołysać w sobie ducha włóczegii, ducha Bieszczad.
źródło: http://www.photoblog.pl/wschodizachod/

(“13 latki, które odeszły od mamy na 3 metry i krzyczyały “Jabol punk!”” – niedawno sami tacy byliście. :) Przynajmniej niektórzy. Mówiliście: “Kinder-Niespodzianki”. Pozdrówka Cieplutkie.)

This entry was posted in 1. Bookmark the permalink.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s