Kikutek


Wtedy właśnie Kikutek zauważył, że piesek ma tylko trzy nóżki.
Pies skakał i biegał za piłką jakieś dziesięć minut i ani razu nie stracił równowagi. Po jakimś czasie Idgie zaprowadziła pieska do domu, weszła, żeby się pożegnać z rudowłosą kobietą. Potem wróciła do samochodu, odjechała kawałek drogą i zaparkowała nad rzeką.
— Kikutek, synu, chciałabym cię o coś spytać.
— Słucham, ciociu.
— Czy ten pies wyglądał na zadowolonego?
— Tak, ciociu.
— Czy sprawiał wrażenie zadowolonego z tego, że żyje?
— Tak, ciociu.
— Czy miałeś wrażenie, że się użala nad sobą?
— Nie, ciociu.
— Słuchaj, jesteś moim synem i kocham cię, choćby nie wiadomo co. Wiesz o tym, prawda?
— Tak, ciociu.
— Ale wiesz, Kikutek, jak jasna cholera nie chciałabym sobie pomyśleć, że masz mniej rozumu niż ten biedny, głupi piesek, którego dzisiaj widzieliśmy.
Spojrzał na podłogę samochodu.
— Tak, ciociu.
— Więc nie chcę więcej słyszeć, co możesz, a czego nie możesz robić, zgoda?
— Zgoda.
Idgie otworzyła schowek i wyjęła butelkę whisky Green River. (SZP)

This entry was posted in 1. Bookmark the permalink.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s