Łuczanowice – cień dawnej świetności


 (foto: Hippie)
Ciekawe dla nas, ze względu na Jerzego Mycielskiego. W Bibliotece Klasztornej jest kilka “Przeglądów Polskich” z jego autografem. Jedziemy 23 września.

Zapomniane dziedzictwo Nowej Huty

Zbliża się przypadający w 2009 r. jubileusz 60-lecia Nowej Huty. Niezwykłym nawiązaniem do niego stały się wystawy w tamtejszym oddziale Muzeum Historycznego Miasta Krakowa będące odkrywaniem zapomnianego dziedzictwa tej części miasta. Po Kościelnikach, Pleszowie i dziejach metalurgicznego kombinatu przyszedł czas na Łuczanowice.

Nazwa wsi (pierwotnie brzmiała ona Łucjanowice) pochodzi prawdopodobnie od Łucji lub Łucjana. Choć pierwsze wzmianki o niej pojawiły się dopiero ok. 1381 r., jej początki sięgają XII w. Do połowy XV w. była własnością potomków Piotra Głaza. Dwa okresy rozkwitu miejscowości (bogato prezentowane na wystawie) związane są z dwoma rodami – Żeleńskimi oraz Mycielskimi. Pierwszy z nich zapoczątkował tzw. okres protestancki. Rodzina Żeleńskich najpierw przystała do braci polskich, a potem zmieniła wyznanie na kalwinizm i mocno zaangażowała się w propagowanie nowo przyjętej wiary. Obok dworu powstał zbór protestancki, a na skraju wsi założono cmentarz (można obejrzeć zarówno jego zdjęcia archiwalne, jak i współczesne, powstałe po odnowieniu w latach 90. XX w.). Warto wspomnieć, że w 1636 r. właśnie tu odbył się zjazd przedstawicieli konfesji kalwińskiej i luterańskiej, podczas którego podpisano akt unii między tymi wyznaniami. Związek Łuczanowic z protestantami podkreślają eksponowane rękopisy „Kroniki Zboru Krakowskiego” ks. Wojciecha Węgierskiego oraz XVII-wieczna „Księga parafialna zboru w Wielkanocy i Łuczanowicach”.

Władysław Mycielski w 1902 r. obok starego i zniszczonego, modrzewiowego dworu wzniósł nowy wg projektu Tadeusza Stryjeńskiego. Od frontu, nad głównym wejściem zachował się herb rodziny. Szacuje się, że na początku XX w. do dworu należało 300 morgów roli, 130 morgów lasu, 50 – łąk i pastwisk. Ponadto w niedalekim Dojazdowie Mycielscy uruchomili Parową Mleczarnię Dóbr Łuczanowice, z której wyroby sprzedawane były w sieci rodzinnych sklepów firmowych w Krakowie. Butelki po mleku łuczanowickim z oryginalnymi napisami oraz dzbanuszek do śmietanki z wygrawerowaną nazwą zakładu, a także reprodukcje reklam produktów mleczarni – to tylko niektóre przedmioty przypominające tamte czasy.

Z tego rodu pochodził również Andrzej Mycielski, profesor prawa. Ekspozycję wzbogacają jego publikacje naukowe (ze zbiorów rodziny oraz Biblioteki Jagiellońskiej) i fotografie z wędrówek Andrzeja ze stryjem Jerzym Mycielskim, znanym historykiem sztuki.

Po 1945 r. majątek został rozparcelowany, budynki folwarczne zburzone, a dwór i park uległy zniszczeniu. Pozostał jedynie cień dawnej świetności łuczanowickiego dworu, służącego obecnie jako świetlica, kaplica i dom mieszkalny.
Historię ze współczesnością łączą prace dzieci i młodzieży nadesłane na konkurs „Łuczanowice – mała ojczyzna”, którym towarzyszą średniowieczne monety ze skarbu łuczanowickiego oraz archiwalne fotografie i reprodukcje najstarszych dokumentów dotyczących miejscowości. (bf)

Zapomniane dziedzictwo Nowej Huty – Łuczanowice”, Oddział Dzieje Nowej Huty, os. Słoneczne 16, 23 września 2008 – 8 lutego 2009.

This entry was posted in 1. Bookmark the permalink.

4 Responses to Łuczanowice – cień dawnej świetności

  1. Mishka says:

    Ha! Ogromnie się cieszę i zapraszam! Jerzy Mycielski wprawdzie tylko na fotografii oraz jako twórca niezwykle zgrabnych pamiątkowych wpisów do księgi gości łuczanowickiego dworu, ale obiecali przybyć na wernisaż potomkowie Andrzeja, który ze stryjem Jerzym wyprawiał się w świat w poszukiwaniu piękna.
    A przy okazji, nie wiedziałam, że “Karnet” taki szybki jest :)

  2. Mishka says:

    I nie doczekałam się na Was na wernisażu… Ale ciągle nie tracę nadziei, że uda się Wam przybyć i zobaczyć m.in. odnalezionego śląskiego Graala :)
    Zapraszam niezmiennie!

  3. Kasia says:

    Sorry, nie doczekałaś się, bo nam tu zamknęli Bibliotekę i trochę zamieszania było. Teraz spotykamy się w… kuchni. :) Jak się trochę pozbieram to dojadę, umówię się wcześniej, Pani Muzealnik. Pozdrowionka serdeczne i dzięki, że o nas pamiętasz.

  4. Mishka says:

    O Was trudno zapomnieć :)
    Zatem uzbrajam się w cierpliwość i wytrwale czekam :) A spotkania w kuchni brzmią bardzo smacznie… ;)
    Pozdrowienia chwilowo z Żor :D

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s