Listy starego anioła (1)


GENIALNE! Jak zwykle polecam! :)

JANUSZ PYDA OP

Niech lata wysoko

Mój drogi Kasjelu,

kiedy czytałem Twój ostatni list, przypomniało mi się pewne zabawne zdarzenie, którego miałem przyjemność być świadkiem nie tak dawno temu. Otóż, moim ostatnim podopiecznym, kiedy jeszcze pełniłem zaszczytną służę w oddziałach Bożej Opatrzności Indywidualnej, był pewien żołnierz, a mówiąc dokładnie – pilot. Był on człowiekiem mężnym, prawym, mądrym, a fantazję miał iście ułańską – nie miałem więc najmniejszego problemu, aby przyprowadzić go do domu naszego Ojca. Pilotował wojskowe myśliwce odrzutowe i rzeczywiście był w tym bardzo dobry. Kiedy kończył szkołę lotniczą, zaprosił na uroczystość nadania stopnia oficerskiego całą swoją rodzinę. Było dużo radości i gratulacji. Na końcu podeszła z kwiatami jego matka. Była wzruszona i dumna, więc zdołała jedynie wyszeptać mojemu podopiecznemu do ucha: „Tylko proszę cię, synku, lataj zawsze nisko i bardzo powoli”. Muszę przyznać, że śmiałem się tak bardzo, iż całkiem zasadna była obawa, że zostanę zauważony. Matka chciała dla mojego podopiecznego jak najlepiej, chciała jego bezpieczeństwa. Nie zdawała sobie tylko sprawy, że odrzutowcem znacznie bezpieczniej lata się szybko i wysoko, nie zaś powoli i nisko. Rozumiesz już, dlaczego Ci to wszystko opowiadam?

Twój podopieczny ucieka od heroizmu, bo wydaje mu się, że tak będzie lepiej i bezpieczniej, a poza tym – jest przekonany, że nie musi się czuć zobowiązany do heroicznych postaw i zachowań. Dlaczego ma być uczciwy w tej swojej nieszczęsnej pracy, skoro wszyscy tam oszukują i do tego właściwie można powiedzieć, że powszechne przyzwolenie na tego typu układ jest wręcz stylem i spoiwem wzajemnych kontaktów? Stoi zatem przed wyborem – albo będzie uczciwy i go wyleją, albo wejdzie w korupcyjny układ, wszyscy go będą szanowali i stanie się szybko lubiany i niezastąpiony. Obawiam się, że jest już blisko wyboru tej drugiej opcji. Zauważyłeś, jak często w rozmowie z przyjaciółmi czy w swoich własnych myślach o tej sprawie zastępuje przymiotnik „uczciwy” innym – „pryncypialny”? Nie pyta już – tak jak kiedyś – czy warto wiele zapłacić za swoją uczciwość, ale zastanawia się raczej, czy jest sens być tak bardzo pryncypialnym. Zawsze Cię ostrzegałem przed osiągnięciami Wydziału Filologicznego Wyższej Szkoły Kuszenia naszych upadłych braci. Wierz mi na słowo – kombinacje na płaszczyźnie języka są ich potwornie skuteczną bronią. W każdym razie, jeśli Twój podopieczny przyjął już ten sposób mówienia, musisz się mieć na baczności, bo możesz go utracić.

Zauważyłeś zapewne, w jaki jeszcze sposób przygotowuje sobie drogę odwrotu od uczciwości? Otóż twierdzi, że jest tylko człowiekiem i nie stać go na heroiczną postawę księcia niezłomnego. To drobne słówko tylko również ktoś mu podpowiedział. Gdyby trochę pomyślał, pomodlił się i zajrzał do Biblii, wiedziałby, że jest nie tylko, ale aż człowiekiem. Musisz mu to uświadamiać, kiedy tylko się da. I nie zapomnij powiedzieć mu, że tak jak istnieją samoloty, którymi bezpiecznie lata się wyłącznie wysoko i szybko, tak też istnieją w życiu naszych ludzkich braci sytuacje, przez które bez katastrofy można przejść jedynie w heroiczny sposób. Innymi słowy, musisz mu pokazać, że zdarzają się takie momenty, w których jest rzeczywiście zobowiązany do heroizmu jako do jedynego rozsądnego i uczciwego wyjścia. Oczywiście, nie możesz zmuszać go do tego, aby sprzedał wszystko, co ma, i rozdał ubogim – do takiego heroizmu rzeczywiście nikt z nich nie jest zobowiązany, choć każdy może to zrobić. Musisz jednak stale namawiać Twego ziemskiego przyjaciela, żeby zachowywał się heroicznie w tych wszystkich sytuacjach, w których jest to jedyny sposób dobrego i uczciwego postępowania.

Są takie momenty w ich życiu, kiedy mają do wyboru jedynie dwie opcje – albo stać się bohaterem, albo draniem. Nie uda się Twojemu podopiecznemu pozostać ot, takim sobie zwykłym, szarym tylkoczłowiekiem. Musi wybierać między księciem niezłomnym a łotrem, lataniem wysoko i szybko a katastrofą. Trzeciego, pośredniego wyjścia często po prostu nie ma. Co ważne – żadna z takich sytuacji go nie przerasta, bo przecież nasz Pan sam obiecał, że nie dopuści do tego, aby nasi ludzcy bracia byli kuszeni i próbowani ponad swoje siły. Jeśli zatem Twój podopieczny znalazł się w tego typu sytuacji, oznacza to ni mniej, ni więcej, tylko tyle, że do niej dorósł i jest w stanie wykrzesać z siebie tyle heroizmu – który i tak jest przecież łaską naszego Ojca – ile właśnie potrzebuje. Poza tym, uświadom mu, proszę, że nikt nie wymagał jeszcze od niego, aby opierał się aż do przelewu krwi. A Kościół jako jego Matka nie może namawiać go do niskiego i powolnego latania, skoro wie, że to jest niebezpieczne. Nawet jeśli Twój podopieczny nazwie to moraliną, konserwatyzmem, integryzmem, fundamentalizmem, brakiem zrozumienia współczesnego świata z jego realiami i tym wszystkim, co jeszcze może podsunąć mu Wydział Filologiczny naszych upadłych braci, to i tak jego Matka Kościół będzie wymagała, by latał wysoko i szybko i by był heroicznym bohaterem, wiedząc doskonale, że w przeciwnym razie rozbije się i zostanie zwykłym nikczemnikiem. Z uporem maniaka będzie mu powtarzała: „Uważaj, lecisz za nisko – rozbijesz się”.

Matka naszego Pana nie dlatego stała pod krzyżem, aby namawiać Go do zejścia – to robili inni. Ona była tam po to, aby pomóc Mu wytrwać. Ojciec naszego Pana kazał Mu wypić kielich, o którego oddalenie jako człowiek prosił. Jeśli nie będziesz mógł sobie dać rady z Twoim podopiecznym w sprawie heroizmu – poleć go, proszę, naszej Królowej. Nie bez powodu została Matką ludzi właśnie pod krzyżem – nauczy Twojego podopiecznego tego heroizmu i męstwa, które wspierała u naszego Pana.

Jeszcze jedno. Skontaktuj się, proszę, z aniołem, który zajmuje się księdzem duszpasterzem Twojego podopiecznego. Słuchając jego kazań, mam bowiem wrażenie, że mówi tak, jakby przemawiał do eskadry pilotów latawców. Jeśli zaś przekonasz Twojego podopiecznego do heroizmu uczciwości – ja obiecuję, że znajdę mu nową pracę. Bądź co bądź jestem aniołem jego miasta.

Modlę się za Was do ich Matki i naszej Królowej

Twój starszy brat Zeruel

  • JANUSZ PYDA ur. 1980, dominikanin, absolwent filozofii UJ i teologii PAT, sekretarz Kolegium FilozoficznoTeologicznego Dominikanów, publikował w „Teofilu”, „Znaku”, „Christianitas” i „Teologii Politycznej”, mieszka w Krakowie.

Tekst ze strony: http://www.mateusz.pl/wdrodze/nr419/12.htm

This entry was posted in 1. Bookmark the permalink.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s