Okazało się, że przez przypadek :) mam pierwsze polskie wydanie! Wykopałam wczoraj z zapomnianego kąta w Mojej Bibliotece. Czasem ktoś coś przyniesie w darze dla Biblioteki i nie zawsze mogę to przejrzeć od razu. Więc tak sobie leżało i leżało, zawieruszone, zapomniane, zakurzone, aż Doris Lessing dostała Nobla, którego uznała za “cholerną katasrofę”. I teraz to już wypadałoby przeczytać, poznać, no, zaglądnąć chociaż. Zaglądnęłam i mile jestem zaskoczona takim pomysłem na książkę. Historia Emily pochłania, ale historia Doris to też niezła historia! Życie jej nie rozpieszczało, więc wie dobrze, o czym pisze, bo pisze właśnie o takich nierozpieszczanych. A pisze tak, że nie sposób oderwać się. Chce się tego lessing’owego pisania więcej, bo życie też nas nie rozpieszcza i to jest takie prawdziwe. Ludzkie. Codzienne.
Niezwyczajnie opisana zwyczajność.
