bardzo stara biblioteczka

Entries tagged as ‘Bramasole’

Skalne źródełko

2008/08/08 · 3 komentarzy

Frances Mayes miała spore problemy z zaopatrzeniem swojego Bramasole w wodę, a u nas przecież bardzo podobnie. Właściwie nie brakuje nam jej w mieście, ale jej jakość jest fatalna i raczej ciągle nie nadaje się do picia, a w Wiśle lepiej się nie zanurzać. Mój Tata przywozi źródlaną wodę z Wólki Gieraszowskiej (koło Sulisławic). To jest zawsze wielka wyprawa, bo zaopatruje nas, swoich sąsiadów i przyjaciół, sporo więc musi tej wody zaczerpnąć i później przydźwigać. Ale herbata i kawa mają o wiele lepszy smak niż to, co przyrządzamy z naszej kranówy.

Mamy wprawdzie swoje źródełko na Skalnej Górze, choć niektórzy twierdzą, że to Wianek, a jeszcze inni, że ulica Wiślna. Ale niestety ta woda wg opinii Sanepidu również nie nadaje się do picia. Naprawdę nie da się tego uratować? Podobno niektórzy pamiętają jeszcze czasy, gdy ta woda była wodą.

A tutaj jast nasza legenda. Legenda piękna, wszystkie legendy są zwykle bardzo piękne. Swoją drogą szkoda, że zmarnowaliśmy to źródełko i że nie mamy już żadnego pustelnika-anachorety. :)

Woda od pustelnika 

W XVI w. na naszym terenie Małopolski i Podkarpacia grasowała zaraza. Jagiellonowie opuścili Kraków i przybyli na 3 miesiące do mieszkającej w Wielowsi rodziny Tarnowskich – wyjaśnia Katarzyna Juszczuk. – Z obawy przed chorobą Spytek Tarnowski nakazał znalezienie wody jak najbardziej czystej i smacznej. Przyniesiono wiele wód do spróbowania z okolicy, ale rodzina królewska wybrała tę, którą przyniósł w glinianym dzbanku pewien pustelnik. Pochodziła ona ze źródełka na Skalnej Górze. 24 lata później, a dokładnie w 1567 r. wnuk Spytka – Stanisław wracał z wojny z Tatarami i także zapragnął napić się z tego źródełka.

Gdy przyjechał na Skalną Górę, wody nabierał stary pustelnik. Zniecierpliwiony magnat powiedział, odsuwając mnicha: Poczekaj aż ja ugaszę swe pragnienie. Z tego źródła piła kiedyś rodzina królewska, jakim prawem Ty z niej korzystasz? Pustelnik odrzekł wówczas: To ja przyniosłem tę wodę dla króla. Bóg stworzył źródła dla wszystkich i wszyscy mogą z nich korzystać po równo. Wiele oddała zasług twa rodzina dla króla i ojczyzny i dlatego powstanie tu miasto bardziej znane niż wasz rodowy Tarnów, miasto bogate w żółty skarb. A będzie go tak dużo, jak dużo wody wypłynęło z tego źródełka – mówił mnich. – Będzie on służyć wszystkim mieszkańcom tej ziemi – to będzie kara za twoją pychę.

Magnat zaśmiał się tylko na tę przepowiednię – w tych okolicach nie było przecież nigdy złóż złota… Mijały stulecia, Tarnobrzeg istniał, ale nie rozwijał się, nikt już nie wierzył w przepowiednię Pustelnika, nikt jej już prawie nie pamiętał. Aż nagle w latach 50. XX wieku – stało się. Odkryto ogromne pokłady siarki.

Legenda ta pięknie łączy historię dwóch niezwykłych darów ziemi tarnobrzeskiej – wodę i siarkę. Warto ją zapamiętać i przekazywać tym, którzy jej nie znają.

Informacje ze strony:

http://www.tarnobrzeg.info/index.php?name=PNphpBB2&file=viewtopic&p=51207

 A tu coś na pocieszenie – zamiast wody od pustelnika:

Nalewka miętowa z jabłkami

Pęczek liści świeżej mięty,
0.75 l soku jabłkowego,
30 dkg cukru,
0.5 l spirytusu.

Przed przygotowaniem nalewki trzeba zrobić sok z jabłek według tradycyjnej receptury: jabłka różnych odmian przepuścić przez sokowirówkę, gotowy sok osłodzić, a następnie podgrzać. Gorący sok wlać do butelek i przez 10 min. pasteryzować. Przechowywać w ciemnym miejscu. Po min. 2 tygodniach można przystąpić do przygotowania nalewki. Umyte liście mięty odsączyć, wrzucić do szklanego naczynia, zalać spirytusem i szczelnie zamknąć. Naczynie odstawić na 10 dni w ciemne miejsce. Po upływie tego czasu całość przecedzić. Z soku jabłkowego i cukru ugotować syrop. Ostudzony zmieszać z miętowym spirytusem i jeszcze raz przecedzić. Tak przygotowany i dobrze schłodzony likier można podawać z wodą mineralną. Doskonale ugasi pragnienie w upalne dni.

http://www.potrawyregionalne.pl/208,nalewki_i_wodki.htm?action=more&id=1522

Kategorie: Uncategorized
Otagowane: , , , , , ,

Bramasole czy Tarnobrzeg?

2008/08/06 · 4 komentarzy

 

Bramasole – prawie, jak u mnie. Te schodki! Te drzwi… Te remonty! Te konfitury! I to słońce!!! 

Czasem zastanawiam się – czytając te wszystkie książki o podróżach i o dalekich miejscach w świecie – czy rzeczywiście musimy wyjeżdżać tak daleko, żeby zobaczyć piękno naszych własnych światów, odczuć ciepło naszych domów, docenić naszych domowników i zatęsknić do własnych, tubylczych przyjaciół. Dlaczego nikt nie pisze o moim mieście piosenek, wierszy, powieści czy blogów chociażby? Podziwiamy i kochamy to, co jest dalekie i trudno osiągalne. Paryż, Nowy York, Toskanię lub Camino de Santiago. No, może jeszcze kochamy Warszawę, jak Gregory, który dla niej może zrobić wszystko, albo Kraków, ale tylko ten centralny, stary, klimatyczny. Można też kochać bez opamiętania Bieszczady, jak Żyleta. Albo na przykład Sandomierz.

Ale kto kocha Tarnobrzeg? O 5-tej rano – wiecie, jak cudownie jest nad Wisłą? Wschód słońca prawie, jak w Hiszpanii.

Pociąga nas to, co INNE. Inny człowiek, inny krajobraz, inny świat. Inna kultura. Inna kuchnia. Czy powieść/film z akcją rozgrywającą się tu, w moim mieście nie byłaby jakąś rewelacją dla kogoś z Bramasole czy z Nowego Yorku? Czy nie dlatego Francuzi zachwycają się naszym bigosem, a Amerykanie wiejską kiełbasą i pierogami? Miewają dość swoich hamburgerów i frytek. :) Drapaczy chmur, metra i czegoś tam jeszcze.

Więcej: TUTAJ

Kategorie: Uncategorized
Otagowane: , ,