Tym razem spotkaliśmy się nie w murach budynku, ale przed nim – każdy przyniósł sobie coś do siedzenia i to było miłe, takie – ogródkowe spotkanie. Na zewnątrz było nam po prostu cieplej.
“Cały czas” sprawił nam sporo trudności, nie wszyscy przeczytali, trudno więc było rozmawiać. Negatywny, zimny i wyrachowany bohater bez imienia, tylko z inicjałami, jakiś dziwny A.Z. (a przecież mógłby to być ktokolwiek) nie przypadł nam do gustu. Może właśnie dlatego, że nie chcieliśmy się nim utożsamiać, cieżko się to czytało.
Karierowicz i cwaniak – A.Z. – wykorzystywał napotykanych ludzi do zrobienia kariery.
“Przyjaznił się” tylko z tymi, z którymi wypadało, sypiał z kobietami, dopóki mogły i chciały się nim opiekować, wykorzystywał każdą sytuację do budowania swojego wizerunku, uwielbiał pokazywać się z jak najlepszej strony, tylko… że zwykle tę strone zawdzięczał innym.
Recenzenci określają go bez owijania w bawełnę – ŁAJDAK, JAKICH WIELU. Cały czas oszukiwał, manipulował, kombinował.
A potem – potem nie było juz czasu na…



8 odpowiedzi jak dotąd ↓
marszoblog // 2008/05/03 @ 17:02
A mnie to “potem” zainteresowało:) zawsze mówiłem, że od Andermana lepiej mi się czyta Sosnowski, ale chyba z ciekawości sięgnę i ten tom.
W sprawie A.Z. mogę powiedzieć tylko tyle, że jest wielu facetów, którzy doceniają siebie oczami innych (przeważnie kobiet), także poprzez krzywdę i takim właśnie mówimy nie!;)
prometeusz // 2008/05/03 @ 17:26
No, tak, Anderman jest właśnie dla polonistów. Moja zaprzyjaźniona nauczycielka j. polskiego potrafi się nim od lat zachwycać! A dla mnie – przyznaję – za trudny jest.
marszoblog // 2008/05/03 @ 17:28
Coby tylko coś dla siebie znaleźć i już jest zysk z poświęconego czasu:)
Czy powyżej mamy uśmiech prometeusza/ki?;)
prometeusz // 2008/05/03 @ 17:36
Uśmiech należy do Eli, która na spotkaniu postanowiła Andermana przecztać do końca. Czasem tak z nami jest, że czytamy dopiero po dyskusji… więc jednak te dyskusje bywają owocne.
marszoblog // 2008/05/03 @ 18:06
To pewnie uśmiech jest efektem przeczytania:)
Ale nawet jak się nie doczytało na czas to można w trakcie, jak na pierwszym zdjęciu;)
A bywają, skoro i pseudofachowca zachęciły, mimo 60ciu lektur w tym roku akademickim!
marszoblog // 2008/05/03 @ 18:08
No i pozwolę sobie dodać biblioTECZKĘ do blogrolla, takie miejsca warto mieć pod ręką:)
prometeusz // 2008/05/03 @ 18:15
A dziękujemy – my też dodaliśmy Marszoblog do Bardzo Ważnych Miejsc.:)
A na pierwszym zdjęciu jest Hippi’e, zjawiskowa postać – zawsze albo z książką, albo z różą. I z sercem pełnym poezji.
prometeusz // 2008/05/05 @ 10:36
I kocha Moją Bibliotekę!